Strona główna » Bartosz Kurek znów punktuje! Stołeczni jednak dalej muszą się martwić

Bartosz Kurek znów punktuje! Stołeczni jednak dalej muszą się martwić

inf. własna

fot. Tokyo Great Bears – Instagram

Podczas gdy japońscy ekstraklasowcy odpoczywają, to zaległości odrabia drużyna Bartosza Kurka. Tokyo Great Bears ma za sobą ciężki dwumecz z Hiroshima Thunders. Po piątkowej porażce stołecznym udało się jednak zrewanżować, zwyciężając 3:2.

Brakowało szczęścia

Odrabianie zaległości rozpoczęto w piątek. To wtedy Tokyo Great Bears po raz pierwszy podjęło u siebie Hiroshima Thunders. Mecz nie należał do łatwych, a z perspektywy czasu można mówić, że stołecznym brakowało szczęścia, gdyż dwukrotnie przełamanie było na wyciągnięcie ręki.

Już w pierwszym secie oba zespoły dały z siebie maksa, nie mając zamiaru zejść z parkietu pokonanym. Spotkanie obfitowało w dłuższe wymiany. Pomimo pojedynczych prób ucieczek żadna ze stron nie była w stanie zbudować sobie bezpiecznej przewagi, a inauguracja zakończyła się przedłużającą grą na przewagi. Ostatecznie set padł łupem gości 34:32. Tak duży wysiłek na start sporo kosztował stołecznych. Zespół Bartosza Kurka nie był w stanie podjąć ponownie rękawic, a z prowadzenia 2:0 szybko cieszyła się grupa z Hiroszimy – 25:16.

Jednostronna, druga część meczu, uśpiła czujność przyjezdnych. Na całość poszła natomiast ekipa z Tokio, mając nadzieję na przełamanie niemocy. W decydujących momentach oba zespoły szły łeb w łeb, lecz końcowo ponownie lepsi byli zawodnicy Hiroshima Thunders – 26:24 (3:0). W szeregach gospodarzy prym wiodła para Goto Rikuto oraz Yanagida Masahiro. 8 oczek dołożył od siebie Bartosz Kurek. Nie było to jednak dobre spotkanie w wykonaniu reprezentanta Polski (atak 7 na 21 – 33% skuteczności, 1 blok).

Tokyo Great Bears – Hiroshima Thunders 0:3
(32:34, 16:25, 24:26)

Dzień rewanżu w pełni

W sobotnim rewanżu znów emocje sięgały zenitu. Zwłaszcza druga połowa meczu była wyjątkowo zacięta, a obie strony biły się na żyletki. Ostatecznie jednak szczęście uśmiechnęło się do stołecznych, a zespół zainkasował 2 oczka – 3:2.

Początek spotkania należał do względnie spokojnych. Podrażnieni porażką stołeczni poszli od razu na całość, narzucając własne zasady. Przełożyło się to na bezpieczną przewagę, gdzie goście nie byli już w stanie tego odrobić – 25:20. Druga partia zakończyła się identycznym wynikiem, tyle tylko, że set padł łupem przyjezdnych z Hiroszimy. Dwie kolejne odsłony pozostawały niewiadomą do końca, a o wygranych decydowały dosłownie detale. Przepustkę do tie-breaku Niedźwiedziom dała wygrana w czwartym secie 33:31, a w tie-breaku zespół poszedł za ciosem, triumfując przy stanie 15:13.

Liderem w sobotę był Bartosz Kurek, który odbił sobie nieudany piątek. Kapitan polskiej kadry w drugim meczu zdobył 21 punktów. W ataku skończył 19 piłek na 43 – 44% skuteczności, dokładając również 2 bloki. Polakowi wtórował duet piątkowych bohaterów Goto – Yanagida. W szeregach Piorunów do końca walczył kapitan Arai Yudai, w parze z Cooper Robinsonem, lecz nie przełożyło się to na kolejną wygraną.

*wraz z innymi pauzującymi zespołami, przerwę ma też Norbert Huber. Sobotni mecz drużyn z Tokio i Hiroszimy domknął ten weekend w SV League

Tokyo Great Bears – Hiroshima Thunders 3:2
(25:20, 20:25, 23:25, 33:31, 15:13)

Zobacz również:

Wyniki i terminarz ligi japońskiej siatkarzy 2025/2026

PlusLiga