Strona główna » Bartosz Kurek z zespołem zrobili, co należy. Ostatni sezon gwiazdy, wciąż na najwyższym poziomie

Bartosz Kurek z zespołem zrobili, co należy. Ostatni sezon gwiazdy, wciąż na najwyższym poziomie

inf. własna

fot. PressFocus

Liga japońska. Tokio Great Bears z Bartoszem Kurkiem w składzie wywiązał się z zadania faworyta i w sobotę wygrał za pełną pulę punktów. Z kolei Wolfdogs Nagoya bez Norberta Hubera nie miało zbyt wielu argumentów, gdy po drugiej stronie siatki stanęli liderzy tabeli.

Twarda walka o podium

Wolfdogs Nagoya dzielnie trzyma się na trzecim miejscu podium w klasyfikacji ogólnej. Mistrzom Japonii z 2023 roku depczą po piętach siatkarze JTEKT Stings, bowiem obie ekipy zrównały się bilansem zwycięstw i porażek. W sobotę zespół Norberta Hubera miał nad czym myśleć. Musi znaleźć sposób na niedzielny rewanż, bo pierwsze spotkanie wyjazdowe z Suntory Sunbirds przegrali 1:3.

Zespół z Nagoyi wyraźnie przegrywał z liderem tabeli w dwóch pierwszych odsłonach. Bardzo szybko na kilkupunktowe prowadzenie wychodzili rywale, a gdy tylko im się na to pozwoliło, trzymali już koncentrację do końca. Zespół Polaka dopiero w trzeciej partii znalazł sposób na przeciwnika, choć gra miała bardzo zmienny charakter. Ostatecznie doprowadził do przełamania, ale w czwartym secie nie udało się tego powtórzyć.

Jego ostatni sezon, a wciąż robi wrażenie

Pierwsze skrzypce grali tradycyjnie Dmitrij Muserski i Ran Takahashi. 37-letni atakujący w swoim ostatnim sezonie chce dać się zapamiętać kibicom jak najlepiej – w sobotnim meczu zdobył 20 „oczek”. W ataku skończył 13/29 piłek (45% skuteczności), a do tego dołożył cztery punktowe zagrywki i trzy bloki. Z kolei nowy nabytek BOGDANKI LUK Lublin oprócz regularności w ofensywie, posłał też dwa asy. W ataku zagrał podobnie jak Muserski – skończył 13 na 30 piłek (43% skuteczności). Bardzo dobre spotkanie rozegrali też środkowi. Show w bloku zrobił Taishi Onodera, który zatrzymał rywali pięciokrotnie.

Jeśli chodzi o ekipę gości, to na tle zespołu z Osaki zabrakło im pracy blokiem. Sato Shunichiro dołożył cztery, więc niemal wszystkie zdobyte przez drużynę w całym meczu. O ofensywę dbał Kento Miyaura, który skończył 20 na 34 ataku (59% skuteczności) i z pozytywów to tyle. Reprezentant Polski wciąż pauzuje z powodów zdrowotnych.

Tokio Great Bears zgodnie z planem

Znacznie lepiej poradzili sobie Tokio Great Bears, którzy w ten weekend grają u siebie. Trzeba przyznać, że mieli też znacznie łatwiejszego rywala, bo Toray Arrows Shizuoka plasuje się dopiero na 8. miejscu w tabeli. Niemniej, przyjezdni postawili się ekipie ze stolicy i w dwóch partiach napsuli im nerwów. W drugiej odsłonie gospodarze musieli utrzymać koncentrację w końcówce (25:23), a w trzeciej całkowicie poddali się rywalom. Mimo przestojów, udało im się jednak zamknąć mecz z pełną pulą na koncie.

Luciano Vincentin bryluje

Kolejne kapitalne spotkanie w ataku rozegrał Luciano Vincentin. Argentyńczyk skończył 17 na 22 piłki, co dało mu aż 77% skuteczności. Do tego dołożył dwa bloki i jednego asa. Solidnie zaprezentował się też Rikuto Goto. Choć w przyjęciu miał jeszcze spore rezerwy, to dobrze pracował na siatce, gdzie postawił trzy bloki. W ataku skończył 11 na 23 piłki (48% skuteczności). Bartosz Kurek złapał lekką zadyszkę, ale dołożył do wyniku dziesięć „oczek” – 9 na 25 w ataku (36% skuteczności) oraz jeden blokiem.

Zobacz również:
Wyniki i tabela ligi japońskiej 2025/2026

PlusLiga