Liga japońska. W sobotę, 21 lutego odbyły się dwa spotkania zaległych kolejek. Zespół Tokio Great Bears z Bartoszem Kurkiem w składzie miał początkowo problemy, ale zapisał ostatecznie zwycięstwo na swoje konto. Polak był najlepiej punktującym tego spotkania.
Zaległości (prawie) odrobione
Przedostatnia sobota lutego nie była tak obfita w mecze ligi japońskiej, jak zazwyczaj. Tym razem zagrały tylko cztery zespoły, które musiały nadrobić zaległości z poprzednich kolejek. Bartosz Kurek z Tokio Great Bears rozegrał mecz 6. kolejki z Toray Arrows Shizuoka.
Początkowo przyjezdni sprawiali problemy ekipie ze stolicy Japonii. Bardzo wyrównany pierwszy set przerodził się w rywalizację na przewagi. Ją ostatecznie wygrali zawodnicy Toray Arrows. Później jednak wszystko pod kontrolą mieli już gospodarz i zamknęli mecz wynikiem 3:1 (29:31, 25:16, 25:20, 25:23). Ich przewaga w elementach bloku i zagrywki robiła różnicę. Ekipa z Tokio siedmiokrotnie punktowała w polu serwisowym, podczas gdy goście ani razu. Na siatce czujnie pracował przede wszystkim Otake Issei, który samodzielnie postawił połowę z 12 zdobytych drużynowo bloków.
Niezastąpiony duet – Kurek i Vincentin
Bartosz Kurek był najlepiej punktującym spotkania. Zdobył łącznie 26 „oczek” przy 49% skuteczności w ataku (23/47). Był też obecny w innych elementach – dołożył dwa punktowe bloki i jednego asa. W obronie interweniował ośmiokrotnie. Polak miał duże wsparcie w Luciano Vincentinie. Argentyński siatkarz świetnie prezentował się w przyjęciu, odbierał piłki w 70% pozytywnie. Skończył 16 na 34 ataki (43% skuteczności), a do tego szalał w polu serwisowym (4 asy). Dwukrotnie zatrzymał rywali, ośmiokrotnie bronił ich ataki.
Znana twarz z PlusLigi skradła show
Zaległy mecz 9. kolejki rozegrały także Voreas Hokkaido oraz Hiroshima Thunders. Górą byli siatkarze tej pierwszej drużyny – 3:0 (25:23, 25:23, 25:17). Show skradł znany z PlusLigi Märt Tammearu. Przyjmujący zagrał świetnie w ataku, osiągając skuteczność 84% (21/25). Dołożył do tego jeden blok i dwa asy serwisowe. Jego rodak, Timo Tammemaa zadbał o trudną dla rywali zagrywkę, a w ataku dobrze radził sobie także Chang Yu-Sheng.
Zobacz również:
Duże zmiany w lidze japońskiej! Inne ligi to odczują?









