Siatkówka ma swoich herosów. Jednym z nich jest Bartosz Kurek, który od lat nie schodzi z topu. Kapitan polskiej kadry narodowej bieżący sezon spędza w japońskiej ekstraklasie, gdzie w barwach Tokyo Great Bears gra ramię w ramię z Luciano Vincentim. Argentyńczyk w rozmowie z kanałem Arie chwalił Polaka, przyznając, że jest dla niego autorytetem, od którego czerpie garściami.
Siatkarski GOAT!
Bartosz Kurek od lat pozostaje w czołówce atakujących na świecie. Doświadczony reprezentant Polski jest idolem wielu adeptów sztuki siatkarskiej, jak i czynnych już zawodników. Wśród nich jest też Luciano Vincenti, z którym obecnie gra w jednym zespole. Po roku spędzonym w PlusLidze Kurek pożegnał się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, znów obierając kurs na Kraj Kwitnącej Wiśni. 37-latek dołączył jesienią do Tokyo Great Bears.

Liderem pozostaje Kurek, lecz bez 25-letniego przyjmującego niewiele mógłby zdziałać, a ten z kolei chwali sobie współpracę z idolem od którego stale się uczy.
– Bartosz Kurek jest najlepszym z najlepszych. To GOAT. Miałam szczęście grać w świetnych drużynach z wspaniałymi graczami, ale to właśnie jego nigdy, przenigdy nie zapomnę. Zasypuję go pytaniami przez cały czas – czuję się źle, że musi mnie słuchać, ale nic na to nie poradzę. W końcu to Bartosz Kurek! – przyznał podczas rozmowy z kanałem Arie Luciano Vicentin.
Jak się uczyć, to od najlepszych
Jak się okazuje, granie u boku Kurka było jednym z marzeniem małego Luciano. Obaj gracze będą współpracować ze sobą także w kolejnym sezonie, gdyż Tokyo Great Bears dalej chce ich w swoich szeregach. Do tego duetu dołączy również Jan Kozamernik, o którego transferze mówi się już od dłuższego czasu.
– Rozmawiam z nim o tym, co robił w przeszłości, na przykład – jak sobie wtedy z tym poradziłeś, albo pytam go o jego spostrzeżenia – co sądzisz o tym i o tamtym. Dla słuchaczy, którzy nie znają się zbytnio na siatkówce, jest on legendą: jednym z najlepszych siatkarzy ostatnich 20 lat, a do dziś jest w świetnej formie. Szczerze mówiąc, gra z nim to marzenie młodego Luciano, które zostało spełnione – powiedział z uznaniem przyjmujący, dodając, że ułatwieniem jest znajomość języka polskiego, którą wyniósł z PlusLigi.
– Mamy dobre relacje, jak już wspomniałem, zasypuję go pytaniami, ale znam trochę polski, więc myślę, że właśnie dzięki temu mogę się z nim zbliżyć
Drużyna Polaka i Argentyńczyka niekiedy gra w kratkę, nie schodząc jednak poniżej pewnego poziomu. Stołeczni dalej mają szansę na fazę play-off, choć przed nimi mecze z JTEKT Stings Aichi i krajowymi mistrzami z Osaki.
Zobacz również:
On jest nie z tej ziemi! Wilfredo Leon przebił kolejną magiczną barierę









