W podcascie prowadzonym przez Piotra Siekierskiego na kanale #VolleyTime Krzysztof Ignaczak opowiedział, czym się teraz zajmuje, o czasach swojej prezesury w Asseco Resovii Rzeszów. Zastanawia się także nad tym, czy polska siatkówka wykorzystała odniesione sukcesy i jakie wyzwania ją czekają.
Po co ta polityka?
Krzysztof Ignaczak zajmuje się obecnie polityką na poziomie lokalnym, ma jasny cel swojej pracy. Jest radnym sejmiku województwa podkarpackiego – Poszedłem do polityki by naprawiać polski sport. Wiem, że to są górnolotne słowa, ale zauważyłem, że jeżeli nie jesteś w polityce, to masz mały wpływ na to co się dzieje i małą sprawczość. Każdy, z nas ludzi świata sportu patrząc na to co się dzieje wokół mocno bije już w dzwon, bo jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Będzie brakowało nam narybku, bo dziś dzieciaki mają inne atrakcje, niż uprawianie sportu. Nie mają już tej determinacji, jaką my mieliśmy – mówi.
Prezesura w Asseco Resovii i chęć sprowadzenia Noumory Keity
Po zakończeniu kariery sportowej były reprezentant Polski był m. in. prezesem Asseco Resovii Rzeszów, choć podkreślił ogromną rolę w klubie Adama Górala. Zdradził nieco tajników prezesury w Asseco Resovii i jak podkreślił nie była to łatwa rola. Początkowo chciał być dyrektorem sportowym. – Dlaczego chciałem zostać dyrektorem sportowym? Bo jest on łącznikiem między prezesem, trenerem a zespołem. Jest to człowiek, któremu zespół ufa, jest na niego otwarty. Jest on w stanie więcej wyciągnąć od zawodników, co im pasuj w treningu, jak oceniają pracę trenera. To człowiek znający się na rzeczy i potrafisz ocenić, czy trening i założenia sztabu są właściwe. Ocenia kto ma rację w ewentualnych sytuacjach konfliktowych. Moim cichym marzeniem by osoba dyrektora sportowego była obecna w klubach – opowiada.
Zdradził także kogo chciał sprowadzić. – Ja będąc prezesem powołałem osobę, która miała mi monitorować zawodników. Patrzyłem w przyszłość i wiedziałem, że musimy określić, na jakich pozycjach ten zespół będziemy chcieli wzmocnić. Selekcjonowaliśmy zawodników z całym sztabem, chcieliśmy wiedzieć o nich wszystko. To nie był wywiad tylko o tym, jak on gra w siatkówkę, ale też pełny wywiad środowiskowy na temat zawodnika jako człowieka, jaki on jest. Dla mnie atrakcyjnym zawodnikiem był Noumory Keita, pojechałem nawet do Serbii gdzie grał i ostatecznie do tego transferu nie doszło.
Co z tą PlusLigą?
Patrząc na to, jak siatkówka ligowa rozwija się w innych krajach, zwłaszcza Japonii i Turcji popularny „Igła” widzi pewne niebezpieczeństwo dla naszej ligi. – Musimy zastanawiać się nad tym, jak zatrzymać tych chłopaków. Zastanowić się jak wspomagać kluby z finansowaniem, bo wszystko tak naprawdę rozbija się o pieniądze. Japonia się otwiera, Turcja też podniosła finansowanie. My na tym będziemy tracili jako produkt marketingowy. Jeżeli jeszcze kilka gwiazd wyjedzie, to kim ich zastąpić? Czy mamy na tyle zasobów ludzkich, by sięgnąć po atrakcyjne dla kibiców nazwiska? Mamy dobre zespoły, w tym roku liga jest bardzo wyrównana, atrakcyjna dla kibiców. Mimo wszystko jednak kilka gwiazd wyjechało, a ich nie uzupełniliśmy jakimiś ciekawymi transferami – mówi.
Czy polska siatkówka idzie w dobrym kierunku?
Krzysztof Ignaczak nie ukrywa, że polska siatkówka jako dyscyplina znakomicie wykorzystała sukcesy chociażby reprezentacji. Widzi jednak pewien problem. – My jako dyscyplina wykorzystaliśmy podstawy. Za sukcesami idą do siatkówki kolejni młodzi ludzie. Widzę jednak wyzwanie, ponieważ sukces Plusligi spowodował, że nie ma przestrzeni dla młodych zawodników. Kończąc etap juniora te dzieciaki zadają sobie pytanie co teraz? Do Plus|igi trafi może trzech wybitnych, którzy zsiądą na ławkach. I liga to materia, gdzie czołowe zespoły marzą o awansie, są co prawda niżej sklasyfikowane zespoły tylko pytanie czy starczy miejsca– nie ukrywa. – Cały czas mówię, że przy tak szerokiej piramidzie podstawy, gdzie tych dzieciaków jest coraz więcej SMS powinno być nie jedna a np. cztery. Nie może trenować tylko 16 wybitnych, bo nie wiadomo, kto się wybitnym okaże. Powinno też być stworzone coś na wzór dawnej Młodej Ligi, albo dalej ją kontynuować, albo stworzyć ośrodki akademickie, gdzie ci ludzie będą mogli zdobyć też wykształcenie na wypadek, gdyby im się w siatkówce nie powiodło – dodaje.



![Transfery siatkarskie 2026/2027 [23.02.2026]: Energa Trefl Gdańsk z kolejnym przedłużeniem, co z Henno?](https://siatka.org/wp-content/uploads/2026/02/20260127PF_IW015-375x250.jpg)





