Bogdanka LUK Lublin zdobyła swój pierwszy Puchar Polski. W krakowskiej TAURON Arenie w finale turnieju w świetnym stylu pokonała Asseco Resovią, choć Lublinianie mieli swoje problemy. – Od samego początku narzuciliśmy swoje tempo i reguły gry. To też było dla nas ważne, bo borykamy się z problemami fizycznymi. Przeziębienia, kontuzje. Chcieliśmy wyjść w pełni skontrowani i od początku dać z siebie maksa – powiedział po wygranej jeden z liderów LUK-u, Kewin Sasak.
Półfinał i finał?
Bogdanka LUK Lublin nie miała łatwych ostatnich dni. W poprzednim tygodniu mistrzowie Polski rozegrali aż trzy spotkania, z czego dwa kończyły się ich zwycięstwami w tie-breaku. Dopiero finał Pucharu Polski z Asseco Resovią przyniósł im wynik 3:0. – Myślę, ze dla nas to było wymagające spotkanie, choć wynik tego nie odzwierciedla. Drużyna z Rzeszowa też miała swoje dobre momenty, które my kontrolowaliśmy przez większość spotkania i to nam dało zwycięstwo. Cieszy nas jak ten mecz się rozegrał, weszliśmy w niego bardzo dobrze i od samego początku narzuciliśmy swoje tempo i reguły gry. To też było dla nas ważne, bo borykamy się z problemami fizycznymi. Przeziębienia, kontuzje. Chcieliśmy wyjść w pełni skontrowani i od początku dać z siebie maksa – podsumował Kewin Sasak.
Kilka armat
LUK Lublin ustawił sobie finał z Asseco Resovią zagrywką. Rzeszowianie mieli spore problemy w przyjęciu, a mocny serwis ułatwił grę ekipie z Lublina. – Elementy, w których jesteśmy mocni: zagrywka, blok, obrona czy atak i jego dobra skuteczność, funkcjonowały wyśmienicie i przez to ta różnica punktowa była taka, a nie inna. Cieszy nas, że w tym najważniejszym meczu po dość ciężkiej podróży, meczu i kolejnej podróży, a potem półfinale z AZS-em Olsztyn, nasze zmęczenie nie wyszło na pierwszy plan. Wola walki i charakter pokazały, że stać nas na bardzo dużo – analizował atakujący nowych zdobywców Pucharu Polski.
Zobacz również: Wilfredo Leon: Cieszę się, że stoimy na dwóch nogach
On sam nie był ostatnio w pełnej dyspozycji. Po finale zdradź, że ma kłopoty z barkiem. – Borykam się z problemami z barkiem i część drużyny w międzyczasie doznała jakiś kontuzji – powiedział Sasak. Problemy zdrowotne nie przeszkodziły jednak Lublinianom w odniesieniu kolejnejegp historycznego sukcesu. – Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo i nie każdy będzie mógł wejść i pomóc. Wiemy i zdajemy sobie sprawę z tego, że w normalnych warunkach nasza ławka i skład jest szeroki i każdy może wejść i pomóc – dlatego sztab i trenerzy mieli ograniczone pole manewru. Cieszy nas, że po trudnym półfinale wychodzimy tą samą szóstką i gramy w finale. Cieszy nas to, że nie zabrakło nam sił – zakończył MVP finału Pucharu Polski.

fot: Piotr Sumara









