W sobotnim meczu Memoriału Wagnera Polska uległa Brazylii w trzech setach. Dla wielu tak szybkie zwycięstwo było dość dużym zaskoczeniem. – Jak na okres, w jakim się znajdujemy, może lepiej, że dostaliśmy taki kubeł zimnej wody i możemy to przeanalizować. Może podejść bardziej mentalnie do takich spotkań i starać się wyciągać wnioski – po meczu analizował Kewin Sasak.
Szkoda wyniku, szkoda stylu
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Dwie jednostki treningowe bardzo dały wam w kość?
Kewin Sasak: – Myślę, że jesteśmy teraz w takim ciężkim okresie przygotowań do imprezy docelowej, jaką są mistrzostwa świata. Plan, rozkład treningów oraz intensywność jest podyktowana raczej na późniejszą fazę. Dlatego możliwe, że po części trochę wyglądaliśmy jak wyglądaliśmy, ale też trzeba oddać Brazylii, że zagrali dobre spotkanie. My po prostu nie prezentowaliśmy naszego optimum. Szkoda trochę wyniku i stylu, w jakim graliśmy. Pojawiały się błędy, ale przed nami jest jeszcze jeden mecz, więc staramy się zresetować i przystąpić do tego z chłodną głową.
Jakie widzisz plusy po tym starciu?
– Myślę, że jest to dobre ogrywanie się i sprawdzenie grania na dużym obciążeniu, jakie może nas dotykać w fazie finałowej turnieju. To też jest ważne, bo trzeba pamiętać o tym, że zmęczenie będzie narastało z każdym dniem. Myślę, że to jest takie przetarcie, przygotowanie się, sprawdzenie różnych konfiguracji dla sztabu, dla trenera i przede wszystkim tutaj będziemy pewnie wyciągać jakieś wnioski.
Techniczny rywal
Argentyna, wasz kolejny rywal, pewnie pokonała Serbię. Co myślisz o ostatnich przeciwnikach na Memoriale Huberta Wagnera?
– Myślę, że jest to technicznie grający zespół. Mają solidnych przyjmujących, więc na pewno nie będzie łatwo odrzucić ich od siatki zbytnio. Myślę, że musimy grać z nimi cierpliwie, bo jest to drużyna, która lubi grać długie akcje, jakieś nabytki, covery i tego typu zagrania nie są im obce. Musimy być cierpliwi i wystrzegać się własnych błędów.
Wielu siatkarzy gra też w PlusLidze. Macie przez to łatwiej?
– Myślę, że trochę tak. To, że znamy ich i niektórzy z nimi grali, może nam trochę ułatwić. Znamy ich schematy, jakimi mogą grać lub próbować kreować grę. Jednakże w tym turnieju nie do końca my się nastawiamy na przeciwników, bardziej liczy się nasza gra i to, co się dzieje po naszej stronie siatki.