BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała po thrillerze pokonał ŁKS Commercecon Łódź 3:2. – Grałyśmy, jakby jutra miało nie być – powiedziała kapitan drużyny, Kertu Laak w rozmowie ze Strefą Siatkówki.
Odwróciły losy
BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała wygrał po pięciosetowym, pełnym zwrotów akcji pojedynku z ŁKS Commercecon Łódź. Zwyciężając 3:2 przełamał serię słabszych występów. Jedną z bohaterek spotkania była kapitan zespołu, Kertu Laak, która podkreślała, że drużyna „odnalazła siebie” i walczyła do samego końca, pokazując charakter i konsekwencję w kluczowych momentach meczu.
Mam wrażenie, że ten mecz był dla was momentem przełamania. Jak go oceniasz?
Kertu Laak: Myślę, że wreszcie udało nam się złożyć wszystkie elementy w całość. Najważniejsze było to, że wyszłyśmy z małego dołka, w którym się znalazłyśmy. Jestem bardzo dumna z całej drużyny, bo dziś naprawdę potrzebowałyśmy każdej zawodniczki — i każda dołożyła swoją cegiełkę. Nie przestawałyśmy walczyć. Po drugim secie udałyśmy się na krótką rozmowę do szatni, aby się pobudzić i zmotywować. Powiedziałyśmy sobie, że musimy grać tak, jakby jutra miało nie być, i myślę, że świetnie to zrealizowałyśmy: mniej stresowałyśmy się błędami i skupiłyśmy się na swoim stylu gry.
Czy pomysł, aby pójść razem do szatni, wyszedł od zespołu czy od trenera?
– To był pomysł trenera.
Ważna rola Laak
Jak czujesz się w roli kapitanki drużyny?
– Dobrze, naprawdę dobrze. Oczywiście to duża odpowiedzialność, ale staram się traktować ją jako coś, co dodaje mi pewności siebie. Fakt, że zostałam obdarzona zaufaniem, pomaga mi utrzymać wysoki poziom i stanowi dla mnie dodatkową motywację. Nie jestem typem zawodniczki, która wygłasza długie przemowy motywacyjne — bardziej staram się dawać drużynie przykład swoją postawą na boisku. Mówię dużo, ale robiłam to również wtedy, gdy nie pełniłam funkcji kapitana, więc w praktyce niewiele się zmieniło. Najważniejsze jest to, że czuję bardzo mocne wsparcie ze strony sztabu.
Po poprzednim sezonie ta funkcja wydawała się dla ciebie naturalnym wzmocnieniem pewności siebie.
– Poprzedni sezon był trudny — przez większość czasu zmagałam się ze swoją skutecznością. Ten natomiast zaczął się naprawdę dobrze i mam nadzieję, że to utrzymam. Oczywiście miewam momenty, w których zapominam, co dokładnie powinnam zrobić, ale traktuję to jako wyzwanie, z którym chcę się zmierzyć. Mecz w Łodzi był tego świetnym przykładem: na początku byłam trochę zagubiona, ale dzięki drużynie znalazłam właściwy rytm i odzyskałam pewność siebie.
BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała w następnej serii spotkań będzie gościć w hali “Pod Dębowcem” Moya Radomkę Radom. Mecz rozpocznie się 29 listopada o godzinie 16:00.
Zobacz również:
Deszcz bloków, regularność na zagrywce. Każda z nich miała inny klucz do zwycięstwa









