PGE Projekt Warszawa w kluczowych momentach sezonu spisuje się znakomicie pod wodzą Kamila Nalepki. 30-latek został szkoleniowcem drużyny ze stolicy po rezygnacji Tommiego Tiilikainena. Bez wcześniejszego doświadczenia w roli głównego trenera Nalepka spisuje się znakomicie na ławce trenerskiej, a także podzielił się swoimi dotychczasowymi doświadczeniami w rozmowie z „WP SportoweFakty”.
Ważna decyzja w Warszawie!

26 stycznia 2026 roku tuż po porażce PGE Projektu Warszawa z Barkomem Każany Lwów (2:3). Z funkcji głównego trenera zrezygnował Tommi Tiilikainen. Fiński szkoleniowiec po podjętej decyzji wydał specjalne oświadczenie.
– Zdecydowałem, że w tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla obu stron będzie zakończenie współpracy. Wierzę, że drużyna potrzebuje teraz nowego impulsu, by zrealizować założone na ten sezon cele. Życzę Wam wszystkiego dobrego! – napisał Fin.
Szansa dla Nalepki!

Szefostwo warszawskiego klubu postanowiło dać szansę 30-letniemu Kamilowi Nalepce, który jak się okazało z biegiem czasu poradził sobie znakomicie zastępując fińskiego szkoleniowca. Pod wodzą Nalepki, PGE Projekt Warszawa zakończył rundę zasadniczą na drugim miejscu, a po ćwierćfinale z Jastrzębskim Węglem rozpocznie walkę o medale w PlusLidze. To nie koniec sukcesów młodego trenera, ponieważ po trudnym boju w Lidze Mistrzów z Bogdanką LUK Lublin, Projekt awansował do Final Four Ligi Mistrzów. Taka sytuacja ma miejsce pierwszy raz w historii klubu!
Dobre wzorce
Nalepka w rozmowie z „WP SportoweFakty” wypowiedział się na temat dużej odpowiedzialności, a także wspomniał o Nikoli Grbiciu, z którym pracuje od kilku lat.
– Gdy dostałem telefon od prezesa i od rady drużyny, to się nie wahałem. Wiedziałem, że mam tylko jedno wyjście – przejąć zespół i poprowadzić go do jak najlepszej gry. Marzyłem o takiej szansie, ale nigdy nie chciałem tego robić w trakcie sezonu. Miałem inne plany. Myślałem, że coś takiego mogłoby się zdarzyć za parę lat, jeśli ktoś mi zaufa. Czy jest to obciążające mentalnie? Tak. Nie okazuję większych emocji na boisku, ale naprawdę w środku we mnie się gotuje – powiedział Nalepka, który po chwili odniósł się do swojego spokoju przy linii.
– Jest bardzo dużo we mnie z Nikoli Grbicia, ale też z innych trenerów, z którymi przecięły mi się drogi. Zawsze w drużynach miałem okazję pracować raczej ze spokojnymi szkoleniowcami. Mimo że gotuję się w środku, mam tętno 150, to staram się nie okazywać tych emocji. Nie jestem po to, by skakać i wariować przy linii, tylko by pokazać chłopakom, że ciężkich momentach panuję nad sobą i jestem w stanie im pomóc – przekazał 30-latek.









