JSW Jastrzębski Węgiel po długiej i intensywnej batalii pokonał faworyzowany PGE Projekt Warszawa. Dla siatkarzy z Jastrzębia-Zdroju to zwycięstwo ma olbrzymie znaczenie w kontekście tego, co dzieje się wokół sponsora tytularnego i doniesień o niepewnej przyszłości klubu. – Czuję wielkie szczęście, bo na pewno nikt nie stawiał na nas po pierwszym spotkaniu. Już przegrywaliśmy 2:1, ale wróciliśmy w meczu i wygraliśmy w tie-breaku. Piękna historia – powiedział Strefie Siatkówki po spotkaniu Maksymilian Granieczny.
Wielki powrót
Obie drużyny weszły w spotkanie bardzo dobrze. Walka toczyła się punkt za punkt, jednak w końcówce lepsi okazali się Jastrzębianie. W kolejnych dwóch partiach Warszawianie grali jak z nut, zwłaszcza w elemencie zagrywki. Jan Firlej i Karol Kłos wystrzelali linię przyjęcia gospodarzy. – Wygraliśmy pierwszą partię. Później rywale narzucili nam swoją siatkówkę. Nasza gra częściowo się załamała pod presją świetnej zagrywki Warszawian. Przegraliśmy znacząco trzecią odsłonę – oceniał na gorąco Maksymilian Granieczny. – Czwartą rozpoczęliśmy z nową energią i to my byliśmy kilka punktów z przodu. Najważniejsze, że się odbudowaliśmy i zdołaliśmy zwyciężyć. Czuję wielkie szczęście, bo na pewno nikt nie stawiał na nas po pierwszym spotkaniu. Już przegrywaliśmy 2:1, ale wróciliśmy w meczu i wygraliśmy w tie-breaku. Piękna historia – kontynuował Granieczny.
Decydujące piłki
Libero kilka razy mocno został trafiony w twarz. Dwudziestolatek nie zdołał uchylić się przed potężnymi atakami podopiecznych trenera Nalepki. – Dostałem w oko. Jest siniak. Dobrze będzie to sprawdzić. Jednakże w tej chwili to mniej istotne. Liczy się wynik drużyny. Wygraliśmy i to cieszy – powiedział siatkarz. W decydujących momentach obrony Graniecznego były niezwykle istotne. Libero, choć młody, już miał do czynienia z siatkówką na najwyższym poziomie w reprezentacji Polski. Nie dziwi więc, że nie było chwili zawahania czy jakiejkolwiek rezerwy. – Siatkówka to taka gra, że czasami jeden lub dwa punkty decydują o wszystkim. Cieszymy się, że w tych końcówkach to my więcej wygraliśmy – dodał Granieczny.
Od zawsze Jastrzębski Węgiel
JSW Jastrzębski Węgiel przeżywa trudny czas. Od kilku tygodni temat klubu z Jastrzębia-Zdroju i jego przyszłości nie cichnie. Czy to najtrudniejszy sezon w dotychczasowej karierze młodego libero? – Myślę, że tak. Więcej nie trzeba dodawać – przyznał Granieczny. Siatkarz jest nie tylko obecnie graczem jastrzębskiego klubu. Libero pochodzi z tych stron i od samego początku związany był z klubem, również dojrzewał jako siatkarz w Akademii Talentów Jastrzębskiego Węgla. Co znaczy dla niego Jastrzębski Węgiel? – Dla mnie osobiście dużo. Pochodzę z okolic Jastrzębia-Zdroju i pamiętam od małego jastrzębską siatkówkę. Odkąd interesuję się siatkówką, Jastrzębski Węgiel był blisko. Za dzieciaka przyjeżdżałem tutaj oglądać mecze. Cieszę się, że mogę tu być, grać z tą drużyną i grać takie mecze jak drugi mecz ćwierćfinałowy z Projektem Warszawa – zakończył Granieczny.









