Strona główna » Włoska gwiazda też korzysta z pomocy: Pracujemy razem od ponad roku

Włoska gwiazda też korzysta z pomocy: Pracujemy razem od ponad roku

inf. własna

fot. Michał Szymański

Jekaterina Antropowa, to wschodząca gwiazda włoskiej siatkówki. Młodziutka atakująca w dużej mierze przyczyniła się do wygranej Savino del Bene Scandiccci w pierwszym pojedynku ćwierćfinałowym ligi mistrzyń. Jej zespół pokonał PGE Grot Budowlani Łódź 3:0. Samej Antropowej w końcówce setów nie drżała ręka. Atakująca w rozmowie z nami zdradziła swój sekret.

Ćwierćfinałowe spotkanie ligi mistrzyń pomiędzy PGE Grot Budowlanymi Łódź, a Savino del Bene Scandicci skończyło się w trzech setach. Podobnie jak w fazie grupowej, gdzie włoski zespół mierzył się z BKS BOSTIKIEM ZGO Bielsko-Biała, to polska drużyna rowadziła na początku, a Scandicci doganiało rywala i kończyło sety jak na mocne zespoły przystało.

Słaby punkt

Justyna Żółkiewska: „Silne drużyny poznaje się po tym, jak kończą sety a nie jak je zaczynają”. W tym spotkaniu taka reguła się sprawdziła.

Jekaterina Antropowa: – Co masz na myśli?

Mamy takie powiedzenie w Polsce. Chodzi mi o to, że praktycznie w każdym secie rywal prowadził, doganiałyście go i wiedziałyście co robić po 20 punkcie.

– Nie wiedziałam, że u was tak się mówi. To prawda, że początki setów to nasz słaby punkt. Mam dużą nadzieję, że uda się nad tym popracować. Przed nami najtrudniejsza część sezonu.

Garda wysoko

Na europejskich boiskach jesteście nie do zatrzymania. Tymczasem na krajowym podwórku zdarza wam się sporo wpadek. Dlaczego?

– Rany…naprawdę ciężko mi wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje. Wiecie wszyscy, że liga włoska jest najlepsza na świecie. Dlatego musimy trzymać gardę wysoko. W tabeli są zespoły, które potrafią zaskoczyć, więc nie możemy tracić czujności ani na chwilę. Jeśli chodzi o puchary, to staraliśmy się zwrócić dużą uwagę na to, jak gramy. Zwłaszcza jeśli chodzi o fazę grupową. Nie chcieliśmy tracić niepotrzebnych setów po to, żeby zapracować sobie na lepsze rozstawienie. Teraz jesteśmy po pierwszym meczu ćwierćfinałowym, więc króciutko poświętujemy wygraną i potem natychmiast skupimy się na następnych spotkaniach. 

Rywalki was zaskoczyły?

– Trochę tak. Jak widziałaś, każdy set zaczynał się od ich prowadzenia. Części z nich po prostu nie znałyśmy. Musiałyśmy się też przyzwyczaić do grania w tej hali. Zobaczymy, co stanie się w drugim meczu.

Owocna współpraca

Jak nauczyłaś się tak panować nad własnymi nerwami? Końcówka seta, a ty idziesz na zagrywkę, serwujesz prawdziwe bomby przy których ręka ci nie drży.

Jak? Od ponad roku współpracuję z trenerem mentalnym. Bardzo mi to pomaga.

Dlaczego zdecydowałaś się na rozpoczęcie takiej współpracy? Ze względu na to, że jesteś w centrum zainteresowania i wszyscy porównują cię z Paolą Egonu?

– Zdecydowanie ta współpraca jest dla mnie dobra w wielu aspektach. Obie gramy na wysokim poziomie. Muszę się nauczyć, jak się z tym wszystkim mierzyć. Poza aspektem fizycznym w naszym sporcie głowa też jest bardzo ważna.

Poczuć to znów

Jesteś mistrzynią olimpijską. Jakie to uczucie?

– Najpiękniejsze. Mam nadzieję, że uda nam się znowu poczuć te wszystkie emocje.

Znamy twoją historię (Antropowa urodziła się w Islandii i ma rosyjskich rodziców – przyp.aut). W jakim języku rozmawiacie w domu?

Szczerze mówiąc, to z okresu w Islandii pamiętam mało, więc nie znam języka. W domu mówimy w sumie takim miksem. Trochę po włosku, trochę po rosyjsku i trochę po angielsku. 

Jesteś córką byłego koszykarza. Lubisz ten sport?

Lubię, ale już nie śledzę. Mój tata trenuje nowe pokolenie.

Zobacz również:
Wyniki 1/4 Ligi Mistrzyń

PlusLiga