Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jan Jereszczenko: Miałem propozycję zmiany obywatelstwa

Jan Jereszczenko: Miałem propozycję zmiany obywatelstwa

fot. cev.eu

Jenisej wrócił po miesięcznej nieobecności z powodu kwarantanny i rozegrał dwa dobre mecze – najpierw pokonał Zenit Sankt Petersburg 3:0, a następnie wygrał z Fakiełem 3:2. Znaczący wkład w te sukcesy wniósł boczny gracz Jan Jereszczenko. W pierwszym meczu imponował 71% skutecznością w ataku (10/14), w drugim – 76% (19/25). 

 



Jan, dzięki czemu Jenisej tak bardzo się zmienił po przerwie?

– Myślę, że wszyscy naprawdę tęsknilismy za meczami. W czasie kwarantanny leżeliśmy w domu, odpoczywaliśmy, a potem wróciliśmy do pracy z nową energią. Część z nas była chora, ale część  nie.

Czy atakowanie ze skutecznością ponad 70 procent to efekt uboczny leków?

– (śmiech) Pigułki nie mają z tym nic wspólnego. To przede wszystkim praca z trenerem. Prosi, żeby grać głową. W tych meczach naprawdę dużo zrobiliśmy, podobała nam się nasza gra.

Rozprawiliście się z Zenitem Sankt Petersburg w trzech setach. Spodziewałeś się tego?

– Oczywiście że nie. Mieliśmy walczyć z silnym przeciwnikiem, ale okazało się, że oni nie chcieli walki, w pewnym momencie się poddali.

– W zeszłym sezonie w meczu z Fakiełem zdobyłeś 8 asów. To dla ciebie wygodny przeciwnik?

– Oczywiście nie. Są mocni – grają tam zawodnicy reprezentacji Rosji oraz najbardziej doświadczony libero Eric Shoji. Myślę, że to tylko zbieg okoliczności. Dopasowanie i pewność siebie.

Kiedy Todor Skrimow został kontuzjowany w tie-breaku, wydawało się, że będzie wam bardzo trudno wygrać.

– Zmobilizowaliśmy się jeszcze bardziej. Todor pod koniec czwartego seta zaczął odczuwać ból w nodze, ale trzymał się do końca, dawał z siebie wszystko. To wspaniałe, że udało nam się wygrać i to poświęcenie zostało nagrodzone. Teraz lekarze robią wszystko, aby Skrimow jak najszybciej się wyleczył.

Kto jest najlepszym „działem” w SuperLidze?

– Trudno wybrać jednego zawodnika. Każda drużyna ma co najmniej jednego lub dwóch graczy, którzy mają szaloną siłę. Kto jest u nas najlepszy? Prawdopodobnie Skrimow.

Kiedy ostatnio miałeś siniaki od przyjmowania piłek?

– Zawsze pojawiają się po wakacjach. Kilka ćwiczeń z maszyną serwisową i wszystkie ręce są niebieskie. Ale to kwestia przyzwyczajenia.

Posiłkujesz się rękawkami, bo trochę łagodzą siłę uderzenia?

– Tak, pierwszy raz je wypróbowałem w zeszłym roku. Czuję się w nich wygodniej, cieplej. Nie boli tak bardzo, gdy piłka trafia z prędkością 120 km/h. 

Gdyby nie kontuzja Kiriła Kleca, czy Jenisej byłby teraz wyżej w tabeli?

– Może tak. Niestety był taki moment, kiedy zostaliśmy w ogóle bez atakujących i na tej pozycji próbowaliśmy wszystkich po kolei, łącznie ze mną.

Blokujący Wiktor Nikonenko powiedział, że Aleksander Klimkin to powściągliwy trener, który po porażkach nie załamuje się i nie szuka winnych. Co o tym sądzisz?

– On naprawdę wie, jak kontrolować emocje. Jeśli drużyna gra słabo, wolałby jej odpocząć, niż zmusić ją do trzygodzinnego treningu – to nie w jego stylu. Pod względem taktyki jesteśmy elastyczni i dostosowujemy się do każdego przeciwnika.

We wrześniu 2019 roku prezes Ufa Ural Walerij Bagmietow powiedział, że „poziom Jana Jereszczenki nie odpowiada celom i ambicjom zespołu. Jak się z tym czułeś?

– To było nieprzyjemne. Zacząłem sezon 2018/19 w Turcji. Było znakomicie pod względem organizacyjnym i mieszkaniowym – morze, słońce, apartament z widokiem na góry. Potem zaczęły się przerwy w płacach. Mój agent znalazł opcję w Ufa. Przyjechałem do Uralu w dobrej formie, ale w pierwszych trzech meczach nie mogłem w ogóle zagrać. Oczywiście, że tak, zapytałem trenera, jaki był powód. Sidenko powiedział, że zespół ma się dobrze – po co coś zmieniać? Chociaż ściągając mnie do klubu powiedzieli, że potrzebna jest moja pomoc. Nadal jednak jestem wdzięczny Uralowi za to doświadczenie.

Twój kolega z Turcji Roman Daniłow z solidną grupą rosyjskich zawodników jest teraz w Katarze. Poszedłbyś tam, czy ważniejszy jest dla ciebie poziom ligowy?

– Nieważne, jak silna jest liga, nie chcę w niej grać za darmo. I wręcz przeciwnie, bez względu na to, ile możesz zarobić, w słabych ligach jest niebezpieczeństwo obniżenia poziomu. Musi być złoty środek. Na przykład mam teraz dużą rodzinę i ważne jest, aby dzieci miały komfortowe warunki życia. To jedno z najważniejszych kryteriów, obok wysokości kontraktu.

Czy loty z Krasnojarska są męczące?

– Nie, toleruję je absolutnie dobrze. W Biełgorodzie było trudniej, bo zazwyczaj w Moskwie musieliśmy się przesiadać. Z Krasnojarska jest wiele bezpośrednich lotów, a jeśli są przesiadki, to przy minimalnym oczekiwaniu. Rodzina czuje się komfortowo także w dużym mieście – są przedszkola i różne możliwości rozrywki, jest dobry dostęp do służby zdrowia, a na przykład w Surgucie były z tym trudności.

Jak poradziłeś sobie z koronawirusem?

– Jednego dnia miałem gorączkę, kilka dni byłem osłabiony, ale poza tym nie miałem żadnych objawów. Kiedy pojawił się negatywny test, poszedłem na trening. Na pierwszych zajęciach po kwarantannie było nas tylko pięciu.

Kto jest najbardziej pozytywny w szatni Jeniseju?

– Kirył Klec. Ciągle się uśmiecha, żartuje, rozwesela wszystkich.

Czy drużyna powinna być rodziną?

– Zespół nie powinien zastępować rodziny. Oczywiście powinny być dobre, przyjacielskie stosunki, ale nie można też być zbyt blisko, trzeba odpocząć od siebie. Spędzamy razem tyle czasu, że ważne jest, aby się ze sobą nie nudzić.

Czy w trakcie kariery zaproponowano ci uzyskanie rosyjskiego obywatelstwa sportowego?

– Tak, nawet podczas pierwszego sezonu w Surgut. Ze względu na dziwną sytuację z reprezentacją Ukrainy i kiepski stan siatkówki w kraju, wpadłem na taki pomysł, złożyłem nawet dokumenty na pobyt czasowy. Ale wtedy szef Federacji Siatkarskiej Ukrainy zmienił się i zapewnił mnie, że drużyna narodowa będzie wzmacniana, siatkówka w kraju się rozwinie. Potem zmieniłem zdanie. Na Euro 2019 dotarliśmy z reprezentacją do ćwierćfinału. To jeden z najważniejszych momentów w mojej karierze.

Co sądzisz o innych ukraińskich siatkarzach, którzy zmienili swoje sportowe obywatelstwo?

– Każdy ma prawo wybrać własną drogę. Każdy chce żyć szczęśliwie, budować karierę. Wielu odeszło jako dzieci, być może nawet nie całkiem świadomie. Inni celowo podążali za świetlaną przyszłością. Oczywiste jest, że w rosyjskiej Superlidze łatwiej jest zarobić pieniądze na mieszkanie, samochód. Na Ukrainie jest problem z zarobkami w siatkówce. Prawdopodobnie tacy zawodnicy jak Chtiej, Muserski, Pawłow, Bakun graliby w Rosji i jako zawodnicy zagraniczni, ale są tacy, którzy są zmuszeni do zmiany obywatelstwa, aby pozostać w Superlidze. Element sportowy jest z pewnością ważny. Każdy marzy o igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata. Łatwiej do nich dotrzeć z reprezentacji Rosji. Ale ukraińska drużyna narodowa jest teraz coraz silniejsza, wielu chłopaków gra w europejskich ligach. Zrobiliśmy dużo hałasu na mistrzostwach Europy. Mam nadzieję, że jeszcze raz to powtórzymy.

źródło: inf. własna, sport.business-gazeta.ru

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-12-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved