Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Jan Hadrava: Civitanova to spełnienie marzeń

Jan Hadrava: Civitanova to spełnienie marzeń

fot. Kacper Kirklewski - plusliga.pl

– Gra w takim klubie jest spełnieniem moich marzeń. Lube to klub światowego formatu,  wielokrotny mistrz Włoch, zdobywca pucharów, triumfator Ligi Mistrzów. Ne mogę się doczekać gry u boku zawodników klasy światowej, dla mnie to duże wyzwanie – o zmianie PlusLigi na włoską Serie A i kontrakcie z jednym z czołowych klubów na świecie mówi Jan Hadrava.

 



Opisz proszę, jak doszło do tego, że trafiłeś właśnie do czołowego klubu we Włoszech.

Jan Hadrava:Przede wszystkim moim celem wcale nie było opuszczenie Polski. Grałem tutaj już czwarty rok, potrzebowałam jednak czegoś nowego. Nie chciałem zostać przez kilka sezonów w jednym klubie, tylko z wygody – zdecydowałem się więc na wyjazd z Olsztyna. Później miałem kontakt z klubami z Polski, Turcji, Rosji i Italii. Mój manager powiedział mi, że zainteresowanie moją osobą zgłosiło Lube, dość szybko uzgodniliśmy warunki i podpisaliśmy kontrakt.

Na spotkanie z kim najbardziej czekasz?

– Nie mogę się doczekać spotkania z całym zespołem. Treningi będą trudne, z drugiej strony dla mnie to będzie wspaniałe doświadczenie – móc zobaczyć jak trenują zawodnicy z całego świata. Praktycznie każdy z zawodników tam grających to światowy top. To tak jakby w świecie piłkarskim trafić do Juventusu czy Realu Madryt.

 Czy znakomite wyniki, jakie miałeś podczas gry w Polsce pomogły ci w otrzymaniu oferty z Lube?

W Civitanovej pierwszym trenerem jest Ferdinando de Giorgi, a więc szkoleniowiec, który przez kilka lat pracował w Polsce w klubie, a później z reprezentacją. I myślę, że to mi pomogło, ponieważ trener widział, jak grałem w PlusLidze. Od kilku lat byłem jednym z filarów swojej drużyn, dodatkowo myślę, że nie bez znaczenia był mój występ podczas mistrzostw Europy.

Kontaktowałeś się z Donovanem Džavoronokem, który również gra we Włoszech?

-Właśnie skończyliśmy wspólny trening, oczywiście rozmawialiśmy o tym i razem się cieszyliśmy z mojego transferu do Italii. Niestety tym razem będziemy po innych stronach siatki, nie mogę się jednak doczekać tej rywalizacji.

W związku z obecną sytuacją i rozwojem pandemii nie masz obaw przed wyjazdem do Włoch?

Być może wkrótce sytuacja we Włoszech już się zmieni i tak naprawdę wszędzie będzie podobna sytuacja. Gdzieś mogą być co prawda większe ograniczenia, gdzie indziej mniejsze, ale to zrozumiałe. Wstępny plan zakłada, że liga rozpocznie się w połowie września. Przygotowania na pewno wystartują w lipcu, prawdopodobnie już w pierwszej połowie miesiąca. Wciąż pracuję nad tym, jak to połączyć z obowiązkami wobec kadry narodowej niezależnie od tego jak ma wyglądać ten sezon.

Jak wygląda obecnie sytuacja, jak sobie radzisz z treningami?

– Od 2-3 tygodni to raczej siatkówka plażowa. Oczywiście są to treningi w ograniczonym zakresie, wcześniej ćwiczyłem w domu, opierając się na treningach wykorzystujących własną masę ciała. Teraz mogę iść na siłownie. W Polsce rozgrywki zakończyły się 24. marca, później mogłem odpocząć. Wykorzystując ten czas zrobiłem trochę porządków w domu, chyba jak wszyscy. Niemniej jednak mieliśmy szansę, aby iść do hali uniwersyteckiej i trochę potrenować, m.in. graliśmy w piłkę nożną, to pozwoliło nam trochę odreagować.

Jak wygląda sytuacja na rynku z zawodnikami wolnymi, pozostającymi bez klubu?

– Jest trudno – wielu zawodników jest sprzedawanych poniżej kosztów. Raczej podpisywali kontrakty szybciej, aby mieć pewność przyszłości, nawet przy mniejszej kwocie kontraktu. Głównie ma to miejsce w Polsce i innych krajach, gdzie budżety klubów opierają się na finansowaniu z miasta i regionu. Cała ta sytuacja spowodowała, że fundusze państwowe kierowane są gdzie indziej, a kluby się boją. Istnieje realne ryzyko zmniejszenia ich budżetów o 20-30%. Dodatkowo wielu siatkarzy w tym sezonie straciło część swojego wynagrodzenia (między 10, a 20%). Kluby zaczęły też stawiać warunki zawodnikom, którzy mają ważny kontrakt na kolejny sezon – jeżeli nie zgodziliby się na obniżenie wynagrodzenia ich umowy byłyby zrywane. Z tego powodu większość zawodników zgodziła się na obniżki, jeśli chodzi o rodzimych zawodników to wciąż jest ich sporo, rynek powoli się zamyka. Myślę, że dodatkowe działania będą w maju lub czerwcu.

Kiedy po zakończeniu sezonu zawodnicy dowiedzieli się, że muszą zgodzić się na zmniejszenie swoich wynagrodzeń pojawiła się panika?

Zdecydowanie nie, chociaż nie obyło się bez afer. Na przykład w Katowicach, gdzie gra mój przyjaciel i były kolega z drużyny, tam właścicielem jest miasto i w ostatnim czasie rozwiązano tam kontrakty z czterema zawodnikami, którzy mieli kontrakty obowiązujące jeszcze na kolejny sezon. Chciano im obniżyć kontrakty o 20%, po negocjacjach z menedżerami wypracowano porozumienie na 18%, jednak nagle klub się odwróć i pojawiła się informacja o -25%. Z drugiej strony taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy.

Udało ci się pożegnać z kolegami z drużyny i polskimi fanami?

Nie było pożegnania, ostatni mecz mieliśmy 12. marca bez publiczności, nie podając sobie nawet rąk na przywitanie. Mecz był transmitowany, sędziowie szczególnie prosili nas, żeby uważać na słowa, ponieważ wszystko było słychać. Rozegraliśmy mecz, później jeszcze trenowaliśmy. Fanom przesłałem nagranie video z podziękowaniami, z kolegami pożegnałem się normalnie.

źródło: cvf.cz, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, ligi zagraniczne, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-05-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved