Aluron CMC Warta Zawiercie po ciężkim boju wyrównała stan rywalizacji w ćwierćfinale PlusLigi. Podopieczni Michała Winiarskiego nie mieli łatwego zadania, a głównym problemem dla nich było dobicie się do boiska ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. – Trzeciego seta zaczęliśmy bardzo źle, moim zdaniem ZAKSA miała wszystko po swojej stronie, żeby nas zacząć powoli dobijać. Odrodziliśmy się, ale znów w czwartej partii było na ciężko – mówił po wygranej libero Zawiercian, Jakub Popiwczak.
Królowie obron
Aluron CMC Warta Zawiercie do Kędzierzyna-Koźla przyjechała z nożem na gardle. Musiała wygrać, aby pozostać w grze o strefę medalową PlusLigi. Obie drużyny stworzyły epickie widowisko, w którym nie brakowało imponujących obron i przedłużonych akcji. Wszystko rozstrzygało się w końcówkach i ostatecznie zwycięzcę ćwierćfinału wyłoni trzeci mecz. – Niesamowite są te mecze. Poziom dramaturgii, dobra gra. Mam wrażenie, że nic nie chciało nam wpaść w pomarańczowe. Momentami zastanawialiśmy się co jeszcze musimy zrobić, żeby ta piłka wpadła w boisko – mówił Jakub Popiwczak. Potwierdzeniem jego słów są statystyki, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle obroniła aż 67 piłek!
Psychika liderów
Siatkarze z Zawiercia w drugim meczu z ZAKSĄ pokazali, że nie boją się zaciętych końcówek i większość z nich przechylili na swoją korzyść. – Na szczęście udało nam się to przetrzymać. Nie ma co ukrywać, że psychika w takim meczu jest niesamowicie ważna. Trzeciego seta zaczęliśmy bardzo źle, moim zdaniem ZAKSA miała wszystko po swojej stronie, żeby nas zacząć powoli dobijać. Odrodziliśmy się, ale znów w czwartej partii było na ciężko. Czapki z głów przed całą drużyną, bo wyszliśmy z tego boju zwycięsko – przyznał libero wicemistrzów Polski.
Jego zespół fazę zasadniczą zakończył na 1. miejscu, natomiast rywale prawie w ostatnim momencie zapewnili sobie grę w fazie play-off. – Mam wrażenie, że w takich spotkaniach wszyscy trzymają kciuki za underdoga, liczą, ze faworyt się potknie. Myślę, że ZAKSA była niesamowicie naładowana pozytywną energią całego środowiska w Kędzierzynie-Koźla. Nam na szczęście udało się uciec spod topora. Żyjemy, wracamy do siebie, żeby znów się bić, bo na pewno łatwo nie będzie – przyznał Popiwczak.
W czwartek wszystko się wyjaśni
Decydujący mecz tej ćwierćfinałowej pary odbędzie się w czwartek, 9 kwietnia. Gospodarzami będą Zawiercianie. – Mam nadzieję, że wykorzystamy atut własnego boiska, nie damy się temu zwycięstwu wymknąć tak, jak się to stało w pierwszym meczu tej serii. Myślę, że zobaczyliśmy już naprawdę wiele w tym dwumeczu, a zobaczymy jeszcze więcej. Spotkały się dwie bardzo mocne drużyny, które potrafią grać świetnie w siatkówkę i pokazujemy to na boisku. Bijemy się na noże. Myślę, że o to chodzi, o to chodzi w siatkówce, o to chodzi w play-off – zapowiedział Jakub Popiwczak.









