Strona główna » Emocje dały o sobie znać. Jakub Popwiczak wrócił do Jastrzębia-Zdroju

Emocje dały o sobie znać. Jakub Popwiczak wrócił do Jastrzębia-Zdroju

inf. własna

fot. Plusliga.pl Arkadiusz Kogut / archiwum własne

Jakub Popwiczak dopiero od sezonu 2025/2026 występuje w Aluronie CMC Warcie Zawiercie. Wszystkie poprzednie lata spędził w Jastrzębskim Węglu i w 19. kolejce PlusLigi po raz pierwszy zagrał tam jako gość.  – Nie będę ukrywał, że zastanawiałem się jak to będzie, czy nie będzie mi to wszystko doskwierało w trakcie meczu. O dziwo, na szczęście jednak jestem całkiem dobrym profesjonalistą i zostawiłem to z boku – przyznał libero w rozmowie ze Strefą Siatkówki.

  • Jakub Popiwczak to legenda Jastrzębskiego Węgla. Związany był z klubem od 2012 do 2025 roku
  • Libero przed początkim spotkania został gorąco przywitany przez kibiców, a od swojego byłego klubu otrzymał upominek 
  • W drugim secie świetną zadaniową zmianę dał Patryk Łaba, który pomógł odwrócić losy partii 
  • Dla Warty Zawiercie było to już szóste zwycięstwo z rzędu bez straty seta, a wygrana pozwoliła przynajmniej do kolejnego meczu LUK-u Lublin, wskoczyć na 1. miejsce w tabeli PlusLigi

Emocje dały o sobie znać

Miałam nie pytać o emocje, bo chyba każdy tak naprawdę widział, że troszkę cię ruszyły jednak te pierwsze momenty, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.

Jakub Popiwczak: Nawet teraz ruszają, jak sobie trochę o tym pomyślę. Od piątku, kiedy przyjechałem na pierwszy trening i ze wszystkimi się przywitałem, przed meczem, na rozgrzewce, witając się ze wszystkimi, przeleciało mi wiele pięknych chwil, które przeżyłem w hali w Jastrzębiu-Zdroju. Nie jestem takim kozakiem, na jakiego – przynajmniej mam nadzieję wyglądam. 

Bardzo się ciesze, że w takim stylu mogłem wrócić to Jastrzębia-Zdroju. To szczególne miejsce na ziemi dla mnie i już na zawsze takie pozostanie. 

fot. Jastrzębski Węgiel

Trudno ci było odciąć te emocje  przy pierwszym gwizdku?

– Na szczęście po pierwszym gwizdku już było z górki. Zacząłem jeszcze od dobrej akcji, a to zawsze pomaga i później już mogłem się odciąć od tego wszystkiego.

Nie będę ukrywał, że zastanawiałem się jak to będzie, czy nie będzie mi to wszystko doskwierało w trakcie meczu. O dziwo, na szczęście jednak jestem całkiem dobrym profesjonalistą i zostawiłem to z boku. 

Ciepło mi się zrobiło na sercu, klub naprawdę się postarał, a ja wracając tutaj czuję same pozytywne emocje. Nie ma żali, nie ma spalonych mostów, po prostu wszyscy są szczęśliwi, że mogą mnie zobaczyć. Ja jestem szczęśliwy, że widzę ludzi, z którymi tyle lat przeżyłem: kibiców, pracowników klubów, innych zawodników.  Nasze relacje były świetne i nadal takie są, mimo że ja noszę już koszulkę w innym kolorze. 

Jeśli chodzi o sam mecz, to przyjechaliście tu po trzy punkty i te trzy punkty są, do tego w trzech setach. To chyba może trochę zaskakiwać, bo tutaj każdy ostrzył sobie zęby na długą walkę.

Myślę, że gdyby ten drugi set imienia Patryka Łaby potoczył się inaczej, to byłoby ciężko. Jastrzębianie złapali rytm, prowadzili przez prawie całą drugą partię, byli te dwa kroczki przed nami. Udało się ich przełamać i w trzecim sensie wróciliśmy do bardzo dużej przewagi z naszej strony. Wydaje mi się, że ostatnio naprawdę gramy dobrą siatkówkę. Mamy na swoim koncie sześć meczów wygranych bez straty seta i to bardzo cieszy. 

Szczególnie, że na przełomie roku mieliśmy minorowe nastroje.  Nasza siatkówka nie wygląda najlepiej, nie pojechaliśmy na turniej finałowy Pucharu Polski, bardzo nas to zabolało. Natomiast od tamtego momentu po prostu wzięliśmy się w garść i gramy coraz lepiej. Nasz forma zwyżkuje i mam nadzieję, że tak już będzie. 

Do składu wrócił Bartek Kwolek, który w Jastrzębiu-Zdroju pokazał kawał dobrej siatkówki

Tak, Bartek zagrał świetnie,  MVP mówi samo za siebie. Jest fenomenalnym zawodnikiem, nikomu nie trzeba go przedstawiać, a w ostatnich spotkaniach musieliśmy sobie radzić bez niego. Podejrzewam, że miał duży głód siatkówki i chciał się przypomnieć kibicom, również w Zawierciu: “Halo, jeszcze ja tu jestem. Wiem, że zespół gra dobrze, ale ze mną może być jeszcze lepie” (śmiech). 

PunktyZagrywkaPrzyjęcieAtakBlokObrony
Bartosz Kwolek
vs Jastrzębski Węgiel
1613
(2 błędy/1 as)
16
(2 błędy, 56% poz, 19% per)
13/21
62% skuteczności
22

Czyjej zagrywki jastrzębskiego zespołu obawiałeś się najbardziej? Większość dobrze znasz

– Ojej, ciężko powiedzieć. Wydaje mi się, że takim najbardziej nieprzyjemnym zagrywającym jest chyba Anton Brehme. Podrzuca piłkę i idzie ile ma siły, bez względu na to czy zrobi pięć błędów z rzędu, czy pięć asów. Wszystkiego się można po nim spodziewać, a tacy są chyba najgorsi.

PlusLiga