Strona główna » PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

opr. własne, SiatCast

fot. Independent Photo Agency Srl / Alamy

PlusLiga dopiero w sezonie 2025/2026 wróciła do formatu, w którym rywalizacja obejmuje tylko czternaście drużyn. Mimo to, wciąż ułożenie odpowiedniego terminarza stanowi wyzwanie i trudno jest połapać się w kalendarzu. Powiększona ekstraklasa ma jednak swoich zwolenników. Jakub Bednaruk w Polsat SiatCast opowiedział o tym, z jakiego powodu byłby to dobry wybór.

Napięte kalendarze i kombinacje w terminarzach

PlusLiga od sezonu 2025/2026 ponownie liczy w stawce czternaście drużyn. Liczba grających w ekstraklasie zespołów została zredukowana z szesnastu, dzięki czemu powrócono do formatu z sezonu 2021/2022. Straciły na tym GKS Katowice, Stal Nysa oraz Nowak-Mosty MKS Będzin, bo to właśnie te trzy ekipy zanotowały spadek do niższej ligi. Jedno miejsce z czternastu wciąż zajmują siatkarze Barkomu-Każany Lwów, którzy otrzymali zaproszenie do PlusLigi w 2022 roku i od tego czasu sportowo utrzymują się na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Redukcja uczestników PlusLigi nastąpiła głównie ze względu na coraz bardziej napięte terminarze ligowe. Gdy do rodzimych rozgrywek, dochodzą europejskie puchary, często trudno jest je pogodzić w taki sposób, by nie zaszkodzić zawodnikom. Tym bardziej, że sezony kadrowe również nie mają litości i odkąd FIVB wprowadziło zmiany w kalendarzu – co roku planowana jest jedna duża impreza docelowa, jak mistrzostwa Europy czy świata.

A na to wszystko, wróćmy do 16 drużyn w PlusLidze

W ostatnim odcinku Polsat SiatCast został poruszony temat formatu polskiej ekstraklasy. Eksperci Polsatu są zdania, że liga powinna wrócić do większej liczby drużyn. – Zastanawiam się, czy PlusLiga nie powinna wrócić do większej liczby zespołów. Widzę potencjał w miastach, gdzie są miejsca i podstawy finansowe do zrobienia dużej siatkówki, jak Nysa czy Katowice. Będzin się tak bardzo nie pcha, bo wiedzą, że muszą mieć jakieś zaplecze finansowe. (…) Do tego dochodzi jeszcze Toruń, który okazuje się, że atakuje gdzieś z boku i po tym sezonie może wejść do PlusLigi – zaskoczył Jakub Bednaruk.

Swoją kontrowersyjną opinię od razu poparł pewnymi argumentami. – Ja rozumiem, że kluby z pierwszej czwórki chciałyby 10 drużyn, by grać jak najmniej. Ekipy z dołu tabeli i beniaminek powie, że 16. (…) Mi chodzi tylko o to, że jest możliwość stworzenia potężnego ośrodka, którego nie można rozkręcić, bo nie wiadomo czy wejdzie się do ekstraklasy. Siatkówka nie jest dyscypliną jak piłka nożna, gdzie od III czy IV ligi można robić profesjonalne kluby. W siatkarskiej I lidze sześć czołowych zespołów jakoś funkcjonuje, ale dalsza część tabeli to coraz więcej amatorki. Uważam więc, że powinno się wyciskać jak najwięcej ze środowiska czy regionu, który chciałby grać w PlusLidze i miał do tego możliwości – wyjaśnił ekspert Polsatu Sport.

Na trudności, jakie co sezon spotykają beniaminków ekstraklasy wskazał Marek Magiera, zgadzając się ze swoim przedmówcą. – Mając aspiracje, zabezpieczony budżet i chęci wywalczenia awansu, co jeszcze sportowo się nie wydarzyło – trzeba wyprzedzić rzeczywistość trochę do przodu, żeby na starcie rozgrywek nie zostać w tyle – dodał.

Co na to zawodnicy?

Być może opinia dotycząca wykorzystania potencjału siatkarskiego w niektórych miastach ma rację bytu. Temat powiększenia ligi budzi jednak duże wątpliwości. Już tegoroczne rozgrywki, przy 14 drużynach pokazują, że ułożenie odpowiedniego terminarza to nie lada wyczyn.

Polska Liga Siatkówki niejednokrotnie przekładała kolejki rozgrywek lub planowała ich rozłożenie na dwa tygodnie. Przykładowo: 14. kolejka PlusLigi zostanie rozegrana dopiero w drugiej połowie marca, podczas gdy zaczęła się już… szesnasta. Niektóre kluby muszą się mierzyć z napiętymi grafikami i nie są to tylko zespoły z czołówki tabeli.

PGE Projekt Warszawa, Aluron CMC Warta Zawiercie czy BOGDANKA LUK Lublin łączą rywalizację na kilku frontach, co później często przekłada się na zdrowie zawodników lub duże zmęczenie. Z kolei Cuprum Stilon Gorzów w ciągu tygodnia rozegra trzy mecze, z czego dwa w odstępie zaledwie dwóch dni. Podobnie będzie miał InPost ChKS Chełm. Już nie wspominając o spotkaniach w środku tygodnia, które jeszcze do niedawna potrafiły kończyć się przed północą… Propozycja ponownego powiększenia liczby drużyn w PlusLidze wydaje się mieć więc więcej minusów, niż plusów.

Zobacz również:
Michał Winiarski o przyczynach słabszej dyspozycji Aluronu CMC Warty Zawiercie

PlusLiga

  • PGE GiEK Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. Siatkarski Szakal zostaje!

    PGE GiEK Skra Bełchatów nie zwalnia tempa. Siatkarski Szakal zostaje!

  • PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

    PlusLiga powinna liczyć więcej drużyn? Ekspert widzi atuty

  • Siatkarska wojna w hali Urania! Tie-break na przewagi

    Siatkarska wojna w hali Urania! Tie-break na przewagi