Beniaminek z Chełma w ostatniej kolejce PlusLigi dokonał bardzo ważnego zwycięstwa. W czterech setach rozprawił się z PGE GiEK Skrą Bełchatów, dając sobie coraz większe szanse na utrzymanie w lidze. Po meczu Krzysztof Andrzejewski wskazał jeden kluczowy element, który pomógł w zwycięstwie.
Skra Bełchatów zdominowana przez beniaminka
InPost ChKS Chełm zaskakuje coraz bardziej z każdą kolejką. Choć z początkiem sezonu bywało u nich różnie, to podopieczni Krzysztofa Andrzejewskiego potrafili zdobywać pojedyncze punkty w meczach m.in. z Cuprum Stilonem Gorzów czy Steam Hemarpol Norwid Częstochowa. W drugiej części rundy zasadniczej jeszcze się rozkręcił i teraz ogrywa nawet faworytów.
W 19. serii gier Chełmianie grali na wyjeździe ze Skrą Bełchatów. Pierwszą partię oddali gospodarzom 12:15, ale później piłka była po ich stronie. Co odmieniło się w zespole z Lubelszczyzny? – Źle weszliśmy w ten mecz, nie zalogowaliśmy się. Poprosiłem zawodników przed drugim setem, żebyśmy zaczęli ten mecz od początku. I tak też było, wyszliśmy z innym nastawieniem, z uśmiechem na twarzy. Tak też miało być w pierwszym secie. Z jakiegoś powodu się to nie udało, ale wyszło w drugim i bardzo się z tego cieszę – opowiedział po meczu Andrzejewski.
Wiara jest najważniejsza!
Zespół z Chełma miał ogromne wsparcie w postaci Amirhosseina Esfandiara, który przy 21 zdobytych punktach zagrał na 61% skuteczności i 42% efektywności w ataku. Był on niekwestionowanym liderem. Dużo dało też świetne przyjęcie, pozytywne na poziomie 52% oraz drużynowa praca w polu serwisowym (6 asów). Szkoleniowiec zwrócił jednak uwagę na jeszcze jeden, kluczowy aspekt, który pomógł im wygrać. – Przede wszystkim niesiatkarski element, którym jest ogromna wiara, że możemy pokonywać takie zespoły, jak Skra Bełchatów.
„Pokazujemy, że jesteśmy groźni”
Los beniaminka w PlusLidze nigdy nie jest łatwy. Statystycznie znacznie częściej klub, który awansował do ekstraklasy, po sezonie z niej spadał niż się utrzymywał. ChKS Chełm pokazuje jednak, że może być wyjątkiem od tej zasady.
Dzięki pewnemu zwycięstwu nad żółto-czarnymi, Chełmianie zajmują bezpieczną 11. pozycję w tabeli, z zapasem aż ośmiu „oczek” nad ostatnią Politechnika Częstochowa. – Myślę, że już pokazujemy, że jesteśmy groźni dla każdego. W żadnym spotkaniu nie byliśmy stawiani w roli faworytów, a wygraliśmy już sześć spotkań. Utrzymanie w PlusLidze jest coraz bliżej. Będziemy kontynuować dobrą grę i szukać kolejnych szans w następnych meczach – mówił z nadzieją trener zespołu.
Zobacz również:
Kluby PlusLigi działają. Pierwsze ruchy u outsiderów?









