Sobota była dniem, w którym kluby zamknęły rozdział fazy zasadniczej. Poznaliśmy komplet ekip, które powalczą o awans do PlusLigi oraz te, których w przyszłym sezonie nie zobaczymy nawet na jej zapleczu. Ostatnie dwa mecze tego dnia rozegrały ze sobą KKS Mickiewicz Kluczbork i KPS Siedlce oraz Lechia Tomaszów Mazowiecki i REA BAS Białystok.
Set za set
Siedlczanie na początku mieli problem ze złapaniem równego rytmu. W ataku nie radził sobie Jakub Czyżkowski, a w kontrach lepiej wyglądali gospodarze – 6:3. I choć później zagrywką rywali rozbił Dawid Sokołowski, to nawet odrobienie strat 10:9 nie pomogło przyjezdnym przebudzić się w tym meczu. Gdy blokiem popracował Mateusz Linda, Mickiewicz miał zapas pięciu „oczek”. Ten element działał w ekipie KKS-u bardzo dobrze i również w końcówce dał im komfort.
W kolejnej odsłonie już lepsi byli goście, choć słaba dyspozycja Jakuba Wiśniewskiego na początku tego nie sugerowała. Na pierwsze prowadzenie 7:4 KPS wyszedł przy mocnym serwisie Czyżkowskiego. Rywale cały czas naciskali, ale na ich dyspozycję w ataku cieniem położyła się nieskuteczność w polu serwisowym. I mimo, że na półmetku to właśnie Kluczbork prowadził 18:15, to późniejsza seria punktowa dała motywację przyjezdnym. Set zakończył się wygraną gości po bloku Jakuba Sadkowskiego.
Mickiewicz Kluczbork na więcej nie pozwolił
Gospodarze duże wsparcie w ataku dostali od Artura Pasińskiego. Ograniczyli też błędy serwisowe, co od razu przyniosło skutek w wyniku. Prowadzenie 7:5 później stracili na półmetku, bo zaskoczyli ich Krzysztof Rykała oraz Sokołowski. Doszło do wyrównania, a remis utrzymywał się aż do samego końca. O dwa punkty lepszy okazał się KKS.
W czwartej odsłonie kluczborczanie mieli już całkowicie swój moment. Choć rywale w ataku nadal radzili sobie nieźle to zaczęli popełniać błędy na zagrywce, podczas gdy gospodarzom to ryzyko zaczęło się opłacać. Do tego punkt za punktem w ofensywie zdobywał Linda. Ani na moment nie oddali prowadzenia siedlczanom i wygrali ostatnią partię 25:16.
MVP: Mateusz Linda
KKS MICKIEWICZ Kluczbork – KPS Siedlce 3:1
(25:19, 22:25, 25:23, 25:16)
Składy zespołów:
Mickiewicz: Jakóbczak, Magnuszewski (2), Pasiński (10), Janus (12), Linda (25), Górski (10), Jaskuła (libero) oraz Łysiak (libero), Kozłowski (10), Gryc, Mielczarek (2) i Mucha (1)
KPS: Sokołowski (18), Kosian (3), Wiśniewski (4), Czyżowski (8), Sadkowski (5), Prokopczuk (2), Tomczak (libero) oraz Rykała (11), Grabek (5), Majewski Nowak, Tubiak, Potera (libero) i Myśków (2)
Białostoczanie szli pewnym krokiem
Białostoczanie swój mecz o „być albo nie być” rozpoczęli jeszcze zanim torunianie zapewnili sobie utrzymanie w lidze. BAS nie miał łatwego zadania, bo grał z wiceliderem tabeli – Lechią Tomaszów Mazowiecki. Mimo tego, dwie pierwsze odsłony potrafił przechylić na swoją korzyść. Świetny początek meczu mieli Mikołaj Miszczuk i Jan Król, którzy brylowali w ataku. Pierwsza próba budowania przewagi szybko została zgaszona przez gospodarzy (3:5, 5:5), ale do kolejnej doszło w połowie seta. Wówczas zagrywką popisał się Adrian Gwardiak i zrobiło się 15:17. Lechia próbowała jeszcze zaskoczyć przeciwników, ale w końcówce znów bezbłędny był Miszczuk.
W drugiej partii białostoczanom udało się przyćmić Wiktora Musiała, który wcześniej był najskuteczniejszym graczem gospodarzy. Trzykrotnie go zatrzymali, a łącznie postawili aż sześć bloków na Lechii. Tego seta BAS kontrolował w pełni, bo prowadził nawet 12:6. W ataku błyszczał tym razem Tomasz Pizuński, a końcowe fragmenty seta były popisem Jakuba Zimoląga na siatce.
Lechia Tomaszów Mazowiecki odpowiedziała tym samym
Później jednak nastąpiło małe załamanie w ekipie BAS-u. Swoją skuteczność w ataku stracił Miszczuk, nie szło także Pizuńskiemu. Za to w ekipie gospodarzy swoje umiejętności zaprezentował Filip Balasz. I choć oba sety przez większość czasu toczyły się wyrównanym rytmem, to w obu górą ostatecznie byli gospodarze. Wszystko bowiem rozstrzygało się w końcówkach, a w nich białostoczanie albo popełniali błędy albo po prostu pozwalali na doprowadzenie do kontry ze strony rywali.
Honorowy tie-break
REA BAS Białystok nawet mogła nie wiedzieć o wcześniejszym zwycięstwie Aniołów, które przekreśliło ich szansę na utrzymanie w lidze. Sami jednak mieli świadomość, że stracony punkt w meczu z Lechią zamyka im tę możliwość. Mimo tego jednak, w tie-breaku zebrali w sobie wszystkie siły. Po wymianie błędów w polu serwisowym i długiej grze punkt za punkt, Zimoląg popisał się kilkoma skończonymi atakami z rzędu. Potem na 12:9 asa posłał Paweł Boniaszczuk. Końcówka również należała do przyjezdnych, a całe zawody blokiem podsumował Miszczuk.
MVP: Mikołaj Miszczuk
Lechia Tomaszów Mazowiecki – REA BAS Białystok 2:3
(21:25, 21:25, 25:21, 25:23, 12:15)
Składy zespołów:
Lechia: Toma (5), Musiał (21), Kopij (2), Nowak J. (19), Suski (2), Hendzelewski (6), Woźny (libero) oraz Balasz (12) i Przybyłek
REA BAS: Król (13), Miszczuk (18), Janusz (2), Boniaszczuk (4), Pizuński (13), Gwardiak (11), Ostaszewski (libero) oraz Micewicz (libero), Zimoląg (8), Kardasz (14) i Bagiński
Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn