Strona główna » Jest sensacja w ćwierćfinale! Nie będzie trzecich meczów

Jest sensacja w ćwierćfinale! Nie będzie trzecich meczów

inf. własna

fot. Tamara Woźniak/PLS

Siatkarze zaplecza PlusLigi walczyli o awans do półfinału. Jako pierwszy po bardzo ciekawym meczu zameldował się w nim BBTS Bielsko-Biała. Bielszczanie sensacyjnie wyeliminowali Stal Nysę. W pozostałych meczach niżej notowane ekipy postawiły się rywalom, jednak ostatecznie poznaliśmy wszystkich półfinalistów.

Ćwierćfinały PLS 1. Ligi mężczyzn grane były do dwóch zwycięstw. Wszystko zaczęło się już w Poniedziałek Wielkanocny. Wtedy to mimo trudnych momentów z roli faworyta wywiązał się GKS Katowice. Znacznie więcej emocji przyniosły środowe spotkania pozostałych ćwierćfinalistów. Największe zaskoczenie przyniósł wynik Stali Nysa.

Wyszarpana sensacja

W pierwszej partii szybko do głosu doszli goście. Raz za razem punktowali Kosiba i Putkowski. Mimo starań Romacia Stal prowadziła niemal od początku do końca i po błędzie Dębskiego wygrała do 15. W drugiej partii również początkowo prowadzili przyjezdni. Obie ekipy nie ustrzegły się pomyłek, szczególnie w polu zagrywki. Ręki w ataku nie wstrzymywał Musiał. Po drugiej stronie siatki dobrze grał jednak Tokajuk. Po skutecznym bloku BBTS wyrównał wynik. Do końca trwała zacięta walka a ostatnie punkty zdobył Tokajuk. Z wysokiego c w trzecią partię weszli siatkarze z Nysy. Choć po ataku Romacia dystans stopniał, to rywale szybko go odbudowali. Choć gra gości nie była pozbawiona błędów, to dyktowali warunki na siatce. Wysoką skuteczność utrzymywał Truhtchev. Jednostronnego seta zakończył zepsutą zagrywką Bućko. Czwarta partia miała dokładnie odwrotny przebieg. Duet Dębski/Tokajuk zdominował grę. Stal ani przez moment nie zagroziła przeciwnikom. Do tie-breaka doprowadził kiwką Thelle.

W piątym secie Stal skutecznie goniła wynik. Do zmiany stron doszło po ataku Romacia (8:7). W końcówce przy zagrywkach Thelle BBTS zaliczył serię. Od stanu 14:10 do głosu doszli nyscy siatkarze i as Musiała doprowadził do wyrównania (14:14). Goście nie zdołali jednak odwrócić biegu meczu. Blok na Kosibie dał awans BBTS-owi.

MVP: Kajetan Tokajuk

BBTS Bielsko-Biała – Stal Nysa 3:2
(15:25, 25:23, 14:25, 25:16, 17:25)

Składy zespołów:
BBTS: Siek (3), Dębski (13), Zawalski B. (9), Romać (14), Thelle (3), Tokajuk (22), Biniek (libero) oraz Chmielewski (libero), Matula (1), Lamanec (1), Pietruczuk, Polok, Zawalski M. i Bućko
Stal: Musiał (15), Putkowski (14), Kosiba (17), Mordyl (4), Szczurek (4), Truhtchev (20), Olejniczak (libero) oraz Depowski, Pawlun, Mouchlias (2) i Rajsner (1)

Anioły zgodnie z planem

Sławomir Kowalski/PLS

PZL LEONARDO Avia Świdnik zgodnie z zapowiedziami nie oddała łatwo awansu CUK Aniołom Toruń. Od początku gra toczyła się na styku. Ręki w ataku nie wstrzymywali Rykała i Sokołowski, po drugiej stronie siatki raz za razem punktował Paolinetti. Dopiero w drugiej części inauguracyjnej partii do głosu doszli Torunianie. W końcówce Świdniczanie zniwelowali dystans, jednak ostatnie słowo należało do gości. Z nową energią w drugą partię weszli gospodarze. Skutecznie na siatce grał Machowicz, swoje wciąż robił Sokołowski. Goście głównie za sprawą Paolinettiego starali się walczyć w drugiej części seta, jednak nie zdołali doprowadzić do gry na przewagi.

Choć trzeciego seta Avia rozpoczęła od wyniku 0:3, szybko było już 4:3 dla Aniołów. W środkowej fazie seta Torunianie dyktowali warunki. Nie zdołali jednak utrzymać tej dyspozycji do końca. Zryw Avii sprawił, że dopiero po walce na przewagi goście cieszyli się ze zwycięstwa. W czwartym secie gospodarze starali się nie odpuszczać. Długo trwała gra na styku. W decydującym momencie Anioły zaliczyły serię i z 20:20 zrobiło się 24:20. Gospodarze obronili jeszcze dwie piłki meczowe, ale to goście postawili kropkę nad i.

MVP: Błażej Podleśny

PZL LEONARDO Avia Świdnik – CUK Anioły Toruń 1:3
(23:25, 25:22, 24:26, 22:25)

Składy zespołów:
Avia: Rawiak, Machowicz, Pigłowski, Rykała, Sokołowski, Oziabło, Kuś (libero) oraz Borkowski
Anioły: Krysiak, Jankowski, Surgut, Paolinetti, Podleśny, Urbańczyk, Podborączyński (libero) oraz Tyniecki, Skadorwa, Brzóstowicz

Ostatnie słowo GKS-u

KPS Siedlce bardzo wysoko postawił poprzeczkę GKS-owi Katowice. Choć w mecz dobrze weszli goście, gospodarze szybko zniwelowali straty. Gra obu ekip była nierówna. Po kontrataku Kupki KPS miał dwie piłki setowe, ale Katowiczanie doprowadzili do walki na przewagi. W niej blok na Superlaku rozstrzygnął wynik. W drugiej partii po serii zagrywek Wójcika KPS odskoczył na 15:10. Gospodarze grali konsekwentnie… do pewnego momentu. Celne zagrywki Włodarczyka i kolejne kontrataki Domagały sprawiły, że z 20:15 zrobiło się 20:21. Dopiero atak Grabka pozwolił zrobić przejście (21:22). Do końca to GKS dyktował warunki i po kontrataku Quirogi wygrał do 22.

W trzeciej odsłonie Katowiczanie poszli za ciosem. Tym razem seria bloków KPS-u sprawiła, że wynik zaczął się odwracać (11:15, 14:15). Dopiero błąd zagrywającego Kozłowskiego zakończył efektowną serię Siedlczan (16:16). Do końca trwała walka punkt za punkt. Zepsuta zagrywka Quirogi i błąd Fenoszyna dały nawet piłkę setową KPS-owi (25:24), ale ostatecznie po bloku na Grabku to GKS wygrał. Od początku czwartej partii KPS gonił wynik. Gra GKS-u nie była bezbłędna a kolejne ataki kończył Miszczuk i zrobiło się po 11. Dopiero po skutecznych kontratakach Włodarczyka i Superlaka GKS ponownie wyszedł na prowadzenie – 19:17. W końcówce emocji nie brakowało, ale wynik rozstrzygnął as Quirogi.

MVP: Bartłomiej Krulicki

KPS Siedlce – GKS Katowice 1:3
(27:25, 22:25, 26:28, 22:25)

Składy zespołów:
KPS: Kozłowski (8), Miszczuk (11), Kupka (10), Bakaj (3), Wójcik (13), Grabek (16), Tomczak (libero) oraz Czetowicz, Wiśniewski (8), Majewski-Nowak, Libera
GKS: Krulicki (8), Quiroga (22), Superlak (12), Włodarczyk (12), Pająk (1), Hudzik (5), Marek (libero) oraz Gibek, Domagała (10) i Fenoszyn

Tie-brak rozstrzygnął

Agata Brudzińska/PLS

Od początku Nowak-Mosty MKS Będzin przejął inicjatywę. Gospodarze pozostawali na prowadzeniu. Obok Szwaradzkiego skutecznie punktował Polczyk. Mimo starań Kalembki i Lindy Mickiewicz nie zdołał zniwelować strat i przegrał do 20. Znacznie ciekawszy przebieg miał drugi set. W nim gospodarze prowadzili już 10:6 a po kolejnej serii 15:9. Goście jednak rzucili się do odrabiania strat i po serii celnych zagrywek Kalembki było już tylko 16:13. Uaktywnił się kluczborski blok a gdy asa dołożył Pasiński Mickiewicz prowadził 20:18. Goście mieli szanse na wygranie tego seta, ale po długiej walce na przewagi ostatnie słowo należało do Szwaradzkiego. Podrażnieni takim przebiegiem drugiej odsłony goście zupełnie zdominowali dwa kolejne sety. Ani przez moment gospodarze nie potrafili nawiązać wyrównanej walki. Obok Maruszczyka na boisku brylował Kalembka. W drugim secie Będzinianie przegrali do 16 a w trzecim do 15.

Dużo emocji przyniósł tie-break. Choć po bloku na Szwaradzkim Mickiewicz prowadził 5:2, gospodarze szybko wyrównali. Zagranie z przechodzącej piłki Ratajczaka dało wynik po 7. Przez własne błędy Będzinianie ponownie stracili rezon (8:10). Blok na Szwaradzkim dał serię piłek meczowych gościom. Kolejne zagrania Szwaradzkiego przedłużyły jeszcze grę. Po czasie dla trenera Łysiaka decydujący punkt zdobył jednak Maruszczyk.

MVP: Tomasz Kalembka

Nowak-Mosty MKS Będzin – Mickiewicz Kluczbork 2:3
(25:20, 30:28, 16:25, 15:25, 13:15)

Składy zespołów:
MKS: Szwaradzki (25), Ratajczak (8), Gruszczyński (3), Polczyk (16), Połyński (7), Ptaszyński (12), Nowowsiak (libero) oraz Puczkowski, Szpernalowski, Wróbel, Wnuk (1) i Sałata (1)
Mickiewicz: Maruszczyk (19), Janus (5), Pasiński (7), Kalembka (15), Linda (9), Bereza (3), Nishi (libero) oraz Gawrzydek, Rybicki (5), Gil i Amrat (9)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off I ligi mężczyzn

PlusLiga

  • Warta Zawiercie marzy o złocie! Czy przed wizytą na Podpromiu zyska przewagę?

    Warta Zawiercie marzy o złocie! Czy przed wizytą na Podpromiu zyska przewagę?

  • PlusLiga. Walka o półfinał przepłacona kontuzją?

    PlusLiga. Walka o półfinał przepłacona kontuzją?

  • Fuzji nie będzie. Barkom Każany Lwów zagra w Jastrzębiu, ale…

    Fuzji nie będzie. Barkom Każany Lwów zagra w Jastrzębiu, ale…