W 29. kolejce fazy zasadniczej BKS Bydgoszcz sportowo zapewnił sobie utrzymanie w I lidze mężczyzn. Wykorzystał atut własnej hali i pokonał KPS Siedlce. Zapas pięciu „oczek” nad strefą zagrożenia daje im komfort, bo taki dystans jest już niemożliwy do odrobienia przez rywali.
BKS Bydgoszcz w tym sezonie nie ma łatwo. W kuluarach mówi się o problemach finansowych klubu, ale wciąż jest jeszcze światełko w tunelu. Siatkarze w piątek zrobili wszystko, by sportowo utrzymać drużynę na zapleczu PlusLigi. Tym samym, szansę na pozostanie w lidze stracił beniaminek z Grodziska Mazowieckiego.
Najpierw były przeszkody
Początek nie układał się po myśli gospodarzy. Zespół z Siedlec wyszedł zmotywowany i od pierwszych minut dawał popis swoich umiejętności w ataku. Szybko odskoczyli na 8:5. Choć Bydgoszczanom przy zagrywce Jakuba Krauta udało się doprowadzić do remisu 11:11, to dystans momentalnie wrócił do pierwotnego stanu. KPS kontrolował każdą akcję. Mikołaj Miszczuk z Bartłomiejem Wójcikiem brylowali w ataku, ale również pozostali wykorzystywali swoje okazje. W końcówce seta mieli wciąż spory komfort – 18:22. Zwycięstwo w pierwszej odsłonie postanowili przypieczętować celną zagrywką.
Później kontrola nad rywalem
Sytuacja zmieniła się jednak w drugim secie. Siedlczanie nie byli w stanie wejść ponownie na tak wysokie obroty. BKS miał w tym swój udział, bo w końcu uruchomił swój blok i znacznie więcej pracował w obronie. Pierwsze prowadzenie pojawiło się po stronie gospodarzy przy stanie 6:4. Później nastąpiła wymiana błędów serwisowych. Bydgoszczanom jednak nie robiło to krzywdy, bo rywale mylili się również w ataku. Jedynie Przemysław Kupka ratował honor w tym elemencie. Na półmetku było 15:12 dla BKS-u. Gospodarze dobrze pracowali przy własnym przyjęciu. Gdy dwie „czapy” na Wiśniewskim postawił Patryk Mendel, zrobiło się 23:17. Do końca seta Bydgoszczanie nie oddali już rywalom żadnego punktu, a efektowną wrzutką zakończył Błażej Bień.
I liga mężczyzn wciąż dla BKS-u!
BKS kontynuował dobrą grę w ofensywie. Rytm złapał Sebastian Lisicki, który pojawił się na stałe w drugiej odsłonie. Bezbłędny był Emil Narkowicz. Rywale jednak tym razem potrafili odpowiedzieć, bo razem z Kupką sprawy w swoje ręce wziął Miszczuk. Set numer trzy toczył się wyrównanym rytmem, często na tablicy widoczny był remis. Bydgoszczanie mieli swoje momenty dominacji (12:10, 20:17), ale nerwowej końcówki sobie nie oszczędzili. Przydarzyły im się pomyłki w kluczowych momentach, jednak Narkowicz zapewnił piłkę setową przy stanie 24:22. Wszystko podsumował błąd serwisowy Kupki.
Czwarta partia okazała się być formalnością. Falująca gra KPS-u była ich największym problemem. Gdy goście znów stracili na efektywności w ataku, BKS potrafił to wykorzystać. Przede wszystkim, miejscowi świetnie pracowali w bloku. Ograniczyli tym możliwości Miszczuka i Kupki, czyli najskuteczniejszych graczy drużyny przeciwnej. Od stanu 12:10 Bydgoszczanie kontrolowali przebieg seta. Ich zapas powiększały darmowe punkty od Siedlczan, którym mnożyły się błędy w ataku. W decydujący etap seta BKS wkraczał z zapasem 22:17. Od tego momentu ani na chwilę nie oddał Siedlczanom pałeczki.
Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn 2025/2026









