Przedostatnia sobota marca upłynęła pod animuszem 28. kolejki I ligi mężczyzn. Była to jedna ostatnich serii fazy zasadniczej, a więc bardzo ważna pod względem ułożenia tabeli i ewentualnych awansów do fazy play-off. Cenne punkty trafiły na konto KPS-u Siedlce, który umocnił się na ósmej lokacie. Zmienił się za to lider tabeli – GKS Katowice wskoczył nad CUK Anioły Toruń. Szansę na pozostanie w lidze wciąż ma KS Necko Augustów.
Zmiana lidera na ostatni moment
Pierwsze mecze 28. kolejki odbyły się już w czwartek. Hitem tej serii zdecydowanie był jednak sobotni pojedynek GKS-u Katowice i CUK Aniołów Toruń. Sąsiadujące ze sobą ekipy rywalizują od dłuższego czasu o fotel lidera. Na dwie kolejki przed końcem Katowiczanie wrócili na tron, a to wszystko za sprawą zwycięstwa 3:1 nad ekipą z Torunia.
Początek meczu układał się pod dyktando gości, którzy bardzo dobrze pracowali blokiem. Szybko zaaklimatyzował się na boisku Luis Paolinetti, który osiągnął skuteczność 71% w ataku. Rywale stawiali twarde warunku, grając bardzo dobrze w przyjęciu, ale w końcówce lepsi byli Torunianie. Była to jednak tylko cisza przed burzą. Katowiczanie cały czas trzymali solidny poziom w defensywie, a do tego dołożyli pracę blokiem, której brakowało im w premierowej odsłonie. Wahania miał Wojciech Włodarczyk, ale odpowiedzialność brali na siebie Damian Hudzik i Michał Superlak. Torunianie pogrążali się błędami serwisowymi. Kolejne trzy partie trafiły już na konto GKS-u – kolejno do 19, 21 i 16, co zapewniło im powrót na fotel lidera.
Egzekucja zagrywką i solidna defensywa
Swoje zadanie wykonała też Stal Nysa, a więc podium już do końca fazy zasadniczej pozostanie takie samo. Podopieczni Marka Lebedewa mieli wręcz obowiązek zwycięstwa, bo po drugiej stronie siatki stanął SMS PZPS Spała. Mecz zakończył się w trzech setach, a gospodarze byli lepsi w każdym elemencie. Choć oddali rywalom aż 17 punktów przez błędy serwisowe, to w ataku byli nie do zatrzymania (74% skuteczności, 63% efektywności). Świetnie spisali się po raz kolejny Wiktor Musiał oraz Axel Truhtchev. Nysanie mieli też sporą przewagę w defensywie – zaliczyli aż 21 interwencji w obronie, podczas gdy SMS tylko 12.
KPS Siedlce wciąż walczy o wejście do fazy play-off. Za ich plecami czai się także MCKiS Jaworzno. Siedlczanie wykorzystali problemy BBTS-u Bielsko-Biała i choć oddali im jednego seta, to na więcej im nie pozwolili. Obie ekipy utrzymywały dobry poziom w ofensywie, a główne role należały do Przemysława Kupki i Kamila Dębskiego. KPS miał jednak ukrytego asa w rękawie, i to dosłownie! Gospodarze posłali aż 13 punktowych serwisów, z czego aż pięć należało do Bartłomieja Wójcika.
Tym razem lepszy od beniaminka był zespół z Jaworzna, choć ich zadanie okazało się niezwykle trudne. W zasadzie każdy set toczył się wyrównanym rytmem, a dwa rozstrzygały się nawet na przewagi. Sparta Grodzisk Mazowiecki bardzo konsekwentnie grała systemem blok-obrona. Świetnie na siatce pracował Maciej Stępień, a liderem zespołu był Bartosz Stępień. Z drużyny przeciwnej swoje robili jednak Patryk Cichosz-Dzyga i Karol Borończyk, który wszedł dopiero od drugiego seta. Za pracę w przyjęciu na wyróżnienie zasłużył także Dominik Czerny (61% pozytywnego, 33% perfekcyjnego).
KS Necko Augustów jeszcze ma szansę!
Drugi zagrożony spadkiem zespół, czyli KS Necko Augustów wyrwał dwa punkty w starciu z Astrą Nowa Sól. Mieli nawet szansę na komplet, ale przyjezdni potrafili się podnieść i doprowadzili do tie-breaka. Decydujący set rozstrzygnął się na przewagi 16:14. Astra bardzo utrudniła sobie to spotkanie przez ilość błędów serwisowych – oddała w ten sposób rywalom aż 21 punktów, czyli prawie całego seta. Bohaterami ekipy z Necka byli Filip Jarosiński i Oleg Krikun. Show w bloku zrobił za to Damian Baran, który postawił aż siedem bloków.
Zwycięstwo przedłużyło szanse zespołu z Augustowa na pozostanie w I lidze, zwłaszcza, że BKS Bydgoszcz stracił punkty w meczu z Mickiewiczem Kluczbork. Faworyci oddali aż 24 oczka z pola serwisowego, a więc w tym elemencie przegrali seta. Wzloty i upadki pojawiały się po obu stronach siatki, a cała rywalizacja zakończyła się w tie-breaku. Bardzo dobrze prezentowali się Emil Narkowicz i Sebastian Lisicki, ale nawet taki duet nie był w stanie odwrócić losów spotkania. W barwach KKS-u ponownie wyróżnił się Kamil Maruszczyk.
Zobacz również:
Przedłużenie kontraktu u CUK Aniołów Toruń









