Sobota przyniosła aż siedem spotkań 24. kolejki w I lidze mężczyzn. Hitem był mecz pomiędzy BBTS-em Bielsko-Biała, a GKS Katowice. Górą byli ci pierwsi, ale zwycięstwo kosztowało ich problemy zdrowotne jednego z zawodników. Jedyne pięć setów w tej serii rozegrano w Będzinie.
MCKiS Jaworzno miał sobie coś do udowodnienia. Po porażce z Avią Świdnik, odniesionej w środę, tym razem wyraźnie postawili się wyżej notowanej ekipie z Kluczborka. Gospodarze bardzo dobrze radzili sobie z przyjmowaniem zagrywek rywali, a sami kilkukrotnie zaskoczyli ich tym elementem. Główną rolę na boisku odgrywał Dominik Czerny, który w ataku zagrał na 41% skuteczności i 32% efektywności, a dodatkowo ciągnął defensywę. KKS dobrze pracował systemem blok-obrona, ale wszystko zaprzepaścił błędami w ataku. Ostatecznie MCKiS zamknął mecz w trzech setach (25:21, 25:19, 25:23).
Hit dla BBTS-u, ale okraszony kontuzją…
Spotkanie na szczycie było emocjonujące, jak można było się spodziewać. Końcowy rezultat mógł jednak zaskoczyć, bo BBTS Bielsko-Biała wyrwał Katowiczanom pełen komplet punktów – 3:1 (25:20, 24:26, 25:23, 26:24). To było przede wszystkim świetne widowisko na siatce. Obie ekipy postawiły po 13 bloków, do tego BBTS zanotował 12 wybloków, a GKS – 11. Dowiózł w ataku Szymon Romać (59% skuteczności, 31% efektywności), ale miał też duże wsparcie w Kamilu Dębskim (50% skuteczności, 33% efektywności). Po stronie gości robili co mogli Michał Superlak (43% skuteczności, 28% efektywności) oraz Bartłomiej Krulicki (53% skuteczności, 52% efektywności). Trener GKS-u szukał też zmian, wpuszczając zmienników w drugim i trzecim secie. Mimo to, Bielszczanie mogli się cieszyć z punktów, które utrzymały ich w najlepszej czwórce tabeli. To zwycięstwo miało jednak też swój koszt, bowiem w trzecim secie urazu stopy doznał Bartosz Pietruczuk.
Anioły Toruń znów na czele
Idealnie ułożyło się to dla Aniołów Toruń, którzy 3:1 (25:15, 28:30, 25:12, 25:21) pokonali Astrę Nowa Sól. Tylko w jednym secie powinęła im się noga, ale pozostałe mieli już pod pełną kontrolą. Aktualnym liderom tabeli przewodził Luis Paolinetti, który w ataku był nie do zastąpienia – 60% skuteczności, 43% efektywności. Był to też dobry mecz środkowych, Kamila Urbańczyka oraz Roberta Brzóstowicza. Po stronie przyjezdnych dobrą pracę wykonali Igor Rybak (46% skuteczności, 29% efektywności w ataku) oraz Bartłomiej Potrykus (56% skuteczności, 38% efektywności w ataku, 47% pozytywnego i 24% perfekcyjnego przyjęcia).
Avia Świdnik w sobotę na wyjeździe rozprawiła się z SMS PZPS Spała. Co prawda w trzech setach, ale każdy z nich rozstrzygał się „na żyletki” – 0:3 (23:25, 24:26, 23:25). Pozytywna gra ekipy ze Spały wynikała przede wszystkim z dobrej postawy Oskara Trawki (52% pozytywnego i 43% perfekcyjnego przyjęcia, 46% skuteczności i 30% efektywności w ataku). Popis w defensywie dał także libero, Marcel Schadach – 65% pozytywnego, 30% perfekcyjnego przyjęcia i cztery obrony. Ekipa przyjezdnych miała jednak w swoich szeregach solidnych w defensywie i ofensywie Dawida Sokołowskiego oraz Tomasza Kryńskiego. Obaj dołożyli do wyniku po 13 „oczek”. Ten pierwszy zagrał na 57% pozytywnego i 33% perfekcyjnego przyjęcia oraz osiągnął 52% skuteczności i 23% efektywności w ataku. Z kolei Kryński skończył 12 ataków ze skutecznością 56% oraz efektywnością 52%.
Jedyny tie-break
Jedyne pięciosetowe granie miało miejsce w Będzinie. Czego w tym meczu nie było! Każdy set był odmienną historią – po wyrównanej walce na przewagi, nagle przychodził set z ogromną przewagą na korzyść jednych, lub drugich. Ostatecznie to Lechia Tomaszów Mazowiecki zgarnęła dwa punkty, wygrywając 3:2 (30:28, 15:25, 27:29, 25:15, 15:13). To spotkanie miało dwóch niekwestionowanych liderów. Po stronie gospodarzy 26 punktów zanotował Patryk Szwaradzki. W ataku skończył 26/49 piłek (53% skuteczności, 44% efektywności). Po drugiej stronie siatki nie do zagięcia był Tytus Nowik. Zdobywca 28 „oczek” zagrał na 60% skuteczności i 45% efektywności w ataku (25/42). Do tego dołożył dwa bloki i asa serwisowego.
Sąsiednie porachunki padły łupem KPS-u Siedlce. Zespół Witolda Chwastyniaka przegrał pierwszą partię, ale później wszystkie ważne momenty przechylał na swoją korzyść. Czarni Radom musieli się więc pogodzić z porażką 1:3 (25:21, 23:25, 26:28, 23:25). Choć w ekipie KPS-u było kilku bohaterów, to warto wyróźnić Bartłomieja Wójcika. W ataku skończył 6/7 piłek (86% skuteczności, 71% efektywności), ale to w bloku zrobił show. Razem z Michałem Kozłowskim zdobyli po cztery bloki na konto drużyny. W zwycięstwie Siedlczanom nie przeszkodził nawet kapitalnie grający Michał Wójcik. Zdobywca 21 punktów skoćzył 19/31 ataków (61% skuteczności, 45% efektywności). Dodatkowo dbał o linię przyjęcia, gdzie odbierał w 61% pozytywnie i 26% perfekcyjnie.
Dimitrios Mouchlias przyćmił konkurencję
BKS Bydgoszcz musi szukać punktów niezbędnych do utrzymania w I lidze, ale było to trudne do zrealizowania zadanie w starciu ze Stalą Nysa. Gospodarze nie dali żadnych szans swoim rywalom, zamykając spotkanie 3:0 (25:12, 25:17, 25:19). Dużą rolę odegrały błędy własne BKS-u, których było aż o 10 więcej, niż po stronie Nysan. Dodatkowo, życie Bydgoszczanom utrudniał Dimitrios Mouchlias, który kończył niemal każdą piłkę. Zagrał na 72% skuteczności i 66% efektywności w ataku (13/18). Do tego dołożył dwa bloki i jednego asa. Warto odnotować fakt, że Bydgoszczanie zagrali w Nysie w bardzo okrojonym składzie – zaledwie ośmiu zawodników znalazło się w protokole meczowym.
Zobacz również:
KS Sparta Grodzisk Mazowiecki komplikuje sprawę. Niezwykle ważne zwycięstwo beniaminka









