I liga mężczyzn. Mecz w Tomaszowie Mazowieckim, będący inauguracją 23. kolejki zapewnił kibicom emocje w najwyższej możliwej dawce. Lechia pozwoliła beniaminkowi na wiele, czego efektem był tie-break. Tytus Nowik i Oleg Krikun po raz kolejny wynieśli swoją grę na wyżyny możliwości.
Lechia Tomaszów Mazowiecki z pełną kontrolą
Zgodnie z planem rozpoczął się mecz dla gospodarzy, którzy szybko zbudowali kilkupunktowe prowadzenie – 7:4. Od samego początku rytm dyktowali Tytus Nowik z Arturem Brzostowiczem. Rywale mimo całkiem dobrego przyjęcia, nie radzili sobie w ofensywie tak dobrze. Trudności miał przede wszystkim Filip Jarosiński, który na osiem piłek skończył tylko jedną. Na półmetku Lechia prowadziła 15:12, a po udanym serwisie Abramowicza odskoczyła nawet na 19:14. W końcówce seta główną rolę znów odegrał Nowik, a Brzostowicz skończył atak na decydujący punkt.
Odwet beniaminka
W drugiej partii już nie było tak kolorowo. Po świetnym starcie, Brzostowicz zaczął dostawać piłki do ataku coraz częściej, ale nie był już tak skuteczny. Z kolei po stronie beniaminka jeszcze lepiej grał Oleg Krikun. Goście skutecznie doprowadzali do kontrataków, wywierali też presję zagrywką i odskoczyli na 7:3. Później sprawy w swoje ręce ponownie wziął Nowik i doszło do remisu 9:9. Obie ekipy ryzykowały mocnymi serwisami. W połowie seta Necko miało zapas 16:13, głównie za sprawą dobrych decyzji Krikuna. Gospodarzom zdarzyło się na dodatek kilka błędów własnych przy kluczowych akcjach i musieli uznać wyższość rywali.
Gra na mocne nerwy
Lechia miała swoje wzloty i upadki. W kolejnej odsłonie padło właśnie na dotychczasowego lidera, czyli Nowika. Na szczęście dla gospodarzy, po drugiej stronie siatki gorszy moment zaliczył też Krikun. Początkowo Tomaszowianie mieli zapas 4:1, ale szybko przerodził się on w remis. Chwilę później błędy w ataku gości ponownie dały Lechii spore prowadzenie. Trudno było jednak mówić o kontroli nad wynikiem. Od stanu 19:19 gra toczyła się punkt za punkt. Głównymi postaciami stali się Łukasz Rudzewicz i Jakub Abramowicz. Zagrywka tego drugiego była kluczem do zwycięstwa na przewagi.
Wyrównana gra przedłużyła się na seta numer cztery. Na dobry poziom wrócili Krikun i Nowik. Remis utrzymywał się do stanu 8:8. Wtedy blok postawił Wiktor Przybyłek, a goście popełnili błąd i Lechia miała pierwsze prowadzenie. Ponownie jednak doszło do wyrównania, a kolejny zwrot akcji nastąpił dopiero w połowie seta. Przy zagrywce Sterna, Necko odskoczyło na 17:15. To był moment przełomowy dla beniaminka. Mimo prób zaatakowania wyniku przez Lechię, przyjezdni utrzymali koncentrację i trudny moment w końcówce.
Jednostronny tie-break
Gospodarze postawili wszystko na jedną kartę. Od początku tie-breaka nękali rywali zagrywką – 4:1. Nowik dźwigał odpowiedzialność w ataku, a rywale nie bardzo mieli czym zaskoczyć. Starał się jeszcze w ataku Jarosiński, ale Lechia utrudniała beniaminkowi grę poprzez kolejne dobre serwisy. Gdy blokiem popisał się Brzostowicz, było już 13:8. Koniec meczu nadszedł szybko, a beniaminek musiał się zadowolić tylko jednym „oczkiem”.
MVP: Tytus Nowik
Lechia Tomaszów Mazowiecki – KS NECKO Augustów 3:2
(25:18, 21:25, 27:25, 23:25, 15:9)
Składy zespołów:
Lechia: Hendzelewski (11), Abramowicz (10), Rutkowski (1), Brzostowicz (12), Przybyłek (7), Nowik (26), Jaglarski (libero) oraz Suski (4) i Kukie (1)
Necko: Taudul (18), Sterna (4), Krikun (25), Jarosiński (15), Rudzewicz (11), Konieczny (1), Krupiński (libero) oraz Łukasik i Baran (1)
Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn









