I liga kobiet. Sporo niespodzianek przyniosła trzecia sobota stycznia. Były jednak też takie mecze, które kończyły się po myśli faworytek. Na szczycie pozostają siatkarki z Kalisza, a po piętach depczą im równie mocne stołeczne. Rewanżu nie udało się wziąć PMKS Nike Węgrów.
Fotel lidera jest jeden, a chętnych dwóch
O fotel lidera w tym sezonie regularnie rywalizują ze sobą KSG Warszawa i NETLAND MKS Kalisz. Obie ekipy znacznie odjechały reszcie stawki. Te pierwsze w minionym tygodniu wygrały z ekipą z Krosna, a drugie pokonały ekipę z Nysy.
Stołeczne w weekend musiały się skupić, bo na wyjeździe grały z siatkarkami KS Piła. Przeskok między tymi ekipami jest spory, ale nadal Pilanki mają w tym sezonie swoje mocniejsze dni. Warszawianki więc szybko znalazły element, w którym mogły wprowadzić przeciwniczki w niepewność. Okazał się nim blok, który skutecznie wykluczył z dobrej gry Alinę Bartkowską. Pozostałe zawodniczki nie bardzo potrafiły przejąć rolę liderki i jedynie Julita Molenda jakoś ciągnęła zespół. Zespół ze stolicy miał jednak fenomenalną Aleksandrę Jedut, która stanowiła o sile przyjęcia, a do tego robiła świetną robotę w ofensywie. Warszawianki tylko w trzecim secie na moment straciły kontrolę i oddały końcówkę 23:25. Pozostałe należały już jednak do nich, dzięki czemu zapisały komplet punktów na swoje konto – 3:1 (25:20, 25:22, 23:25, 25:20).
Fotel lidera w najbliższym tygodniu nadal będą dzierżyć jednak zawodniczki MKS-u Kalisz. One też były faworytkami w swojej parze, a przegrana stanowiłaby sporą sensację. WTS Solna Wieliczka nie potrafił w żaden sposób zaszkodzić Kaliszankom. Spora różnica punktowa dzieliła obie ekipy w dwóch pierwszych setach. W trzecim WTS miał szansę na przełamanie, ale piłka była wciąż po stronie faworytek. MKS wygrał 3:0 (25:17, 25:14, 25:22). MVP trafiło do Sonii Kubackiej.
Niespodzianki!
Sobotnie granie na zapleczu TAURON Ligi było równie emocjonujące, co sama ekstraklasa. Wszystko za sprawą dwóch niespodzianek. MKS COPCO Imielin nieoczekiwanie stracił punkty z Legionovią Legionowo. Pierwszy set poszedł po myśli przyjezdnych jak z płatka. W polu serwisowym Imielinianki czuły się świetnie, posłały nawet trzy asy. Maja Szymańska błyszczała w ataku i wydawało się, że gdy set skończył się 25:11, MKS wszystko ma pod kontrolą. Później jednak coś się zadziało i coraz więcej błędów zaczęło pojawiać się po stronie przyjezdnych. Gospodynie to wykorzystały, a z seta na set bardziej rozkręcały się Liliana Wójcik i Marta Duda. Ostatecznie, Legionovia wygrała 3:1 (11:25, 25:22, 25:22, 25:21).
Szóste zwycięstwo w fazie zasadniczej odniósł NTSK PANS Komunalnik Nysa. Tym lepiej ono smakuje, że ekipa Pawła Potoczaka pokonała w czterech setach (17:25, 25:21, 25:22, 25:22) wyżej notowany Credo Płomień Sosnowiec. Nagroda MVP trafiła w ręce Nikoli Witkowskiej.
Drugi taki mecz – taki sam rezultat
SMS PZPS Szczyrk I w końcu może się cieszyć z drugiego zwycięstwa w tym sezonie. Co ciekawe, po oba sięgały właśnie grając z Nike Węgrów. Do siatkarek Roberta Kupisza los się nie uśmiechnął i cały czas pozostają na szarym końcu tabeli z zerowym dorobkiem punktowym. Mogły ten mecz wygrać, bo prowadziły już 2:0 w setach. Oddały jednak kontrolę SMS-owi i w tie-breaku nie umiały utrzymać nerwów na wodzy. Ostatecznie przegrały więc 2:3 (25:23, 25:21, 21:25, 23:25, 14:16)
Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi kobiet 2025/2026









