Siatkówka bywa sportem nieobliczalnym. Przekonać się o tym mogły drużyny estońskiej ekstraklasy. Zespół Selver x TalTech pokonał na wyjeździe Bigbank Tartu 3:2. W tie-breaku jednak cała hala zamarła, bowiem ekipa gości zwyciężyła aż 15:0. Takiego meczu dawno nie było, zwłaszcza, że oba zespoły wcześniej rozegrały cztery sety…
Siatkarski ewenement!
Do niebywałego zdarzenia doszło w ostatnim meczu estońskiej ekstraklasy. W trzecim meczu 1/2 finału estońskiej ligi tamtejszy Selver x TalTech pokonał na obcym terenie Bigbank Tartu 3:2. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że goście wcale nie byli faworytem… zwyciężając w tie-breaku aż 15:0!
Legendarny Bigbank Tartu to pretendent do kolejnego tytułu, który ma nadzieję na obronę zeszłorocznego złota. W 1/2 fazy play-off czempionom przyszło się mierzyć z 4. siłą poprzedniego sezonu. Selver x TalTech zaskoczy wszystkich, odwracając losy meczu. Gospodarze byli o krok od awansu zwyciężając w dwóch poprzednich pojedynkach. W trzecim prowadzili 2:0, będąc z przodu także w trzeciej partii. Wówczas szarpnęła ekipa gości, doprowadzając do remisu 2:2. W tie-breaku na zagrywce stanął zaś Markkus Keel, syn trenera drużyny Avo Keela. 30-latek w polu serwisowym został do samego końca, a tie-break zakończył się wynikiem 15:0 dla jego drużyny.
– Nie potrafię wytłumaczyć tego, co tutaj się stało. Jeszcze nigdy nie widziałem czegoś takiego ani na żywo, ani przed telewizorem. To było tak, jakby ktoś odciął wszystkim naszym siatkarzom prąd – mówił po zaskakującym meczu trener Bigbanku Tartu, Andrei Ojamet.
Bój w estońskiej MSV trwa dalej. Na zwycięzców pojedynków Bigbank Tartu – Selver xTalTech czeka triumfator pary Parnu – Barrus Voru. Tam też obecnie jest 2:1, a na przodzie jest faworyzowane Parnu. Drużyna Akademików z Tartu pozostaje zaś jedną z najbardziej utytułowanych estońskich ekip. W swoim CV ma 6 krajowych mistrzostw, 6 Pucharów oraz 6 triumfów w Lidze Bałtyckiej, gdzie grają ze sobą o tytuły rywalizują ze sobą litewskie, łotewskie oraz estońskie zespoły.
Zobacz również:
Malwina Smarzek nie kończy jeszcze sezonu. Zmienia ligę… i kontynent









