Indykpol AZS Olsztyn to rewelacja trwającego sezonu PlusLigi. Olsztynianie zajęli 5. miejsce w tabeli i teraz czekają już n a fazę play-off. W swoim ostatnim spotkaniu fazy zasadniczej 1:3 przegrali z Jastrzębskim Węglem, ale już nie może doczekać się gry w fazie play-off, w którym zmierzy się z Asseco Resovią. – Asseco Resovia jest delikatnym faworytem w naszej parze, ale jak każdy sportowiec, jak każdy trener, my też mamy swoje marzenia – powiedział Daniel Pliński, trener AZS-u Olsztyn.
- Indykpol AZS Olsztyn w ostatnim meczu rundy zasadniczej przegrał 1:3 z Jastrzębskim Węglem
- W meczu goście musieli sobie radzić bez Moritza Karlitzka, który zmaga się z urazem pleców
- Olsztynianie fazę zasadniczą zakończyli na 5. miejscu w tabeli i ich rywalem w ćwierćfinale będzie Asseco Resovia
Bez lidera
Zacznę od Moritza Karlitzka, który chyba po poprzednim meczu jeszcze odczuwa jakieś dolegliwości i dlatego był zgłoszony jako libero?
Daniel Pliński: Tak jest, Moritz ma małe problemy z plecami. Miejmy nadzieję, że odpocznie i wejdzie już w treningi, bo za chwilę play-offy nas czekają.
Nie możecie się już trochę doczekać fazy play-off? Już od pewnego czasu było wiadomo, że zajmiecie czwarte lub piąte miejsce?
– Ostatecznie mamy piąte miejsce przez dzisiejsze wyniki: naszą porażkę z Jastrzębskim Węglem. Pewnie w jakimś stopniu nasza podświadomość jest już przy fazie play-off. Jednak absolutnie chcieliśmy wygrać mecz w Jastrzębiu-Zdroju. Mam wrażenie, że w pewnym momencie spotkania Jastrzębski Węgiel nas przełamał i mieliśmy problemy z własną grą. Było sporo falowania, ale tak jak pani powiedziała – momentami nasza głowa już jest przy meczu, który odbędzie się za tydzień w Rzeszowie.
Apetyty spore
Apetyty w Olsztynie są duże względem fazy play-off?
– Wszędzie są duże. Myślę, że wszystkie zespoły, które awansowały do play-off, marzą o tym, żeby zagrać w najlepszej czwórce. Ja sobie zdaję sprawę, z kim będziemy grali – Asseco Resovia jest delikatnym faworytem w naszej parze, ale jak każdy sportowiec, jak każdy trener, my też mamy swoje marzenia. Chcielibyśmy się bić z zespołem z Rzeszowa i spróbować awansować do najlepszej czwórki. Na pewno spróbujemy, ale i tak zweryfikuje wszystko pomarańczowe boisko.
Jeszcze słowo o przygotowaniu fizycznym. Wiadomo, że im dalej w sezon, tym bardziej dają się we znaki różne urazy, ale jaka trenera zdaniem to przygotowanie wygląda w waszej drużynie?
– My fizycznie wyglądamy nieźle. Trening przed meczem w Jastrzębiu-Zdroju był na dobrym poziomie, po siedmiu godzinach podróży autobusem. Nie mam w tym temacie na co narzekać. Wiadomo, że to już końcówka sezonu i każdy odczuwa to zmęczenie. Są drużyny, które grają jeszcze w europejskich pucharach i to zmęczenie u nich jest zdecydowanie większe, więc my nie możemy narzekać. My się cieszymy, że jesteśmy w top 5. Przed nami są tylko cztery zespoły, które są w najlepszej ósemce drużyn w Lidze Mistrzów i to również pokazuje, z kim przychodzi nam się bić.









