Zespół Bogdanki LUK Lublin odwrócił losy spotkania z Knack Roeselare. Lublinianie byli bliscy przegrania spotkania 0:3. Ostatecznie wygrali 3:2, są bliscy zajęcia pierwszego miejsca w swojej grupie.
Ci nieszczęśni Belgowie!
Bogdance LUK Lublin ewidentnie nie leży Knack Roeselare, a środowy pojedynek dobitnie to pokazał. Belgowie znów mieli niespodziankę na wyciągnięcie ręki, zaś poprzednie spotkanie tych drużyn na europejskich salonach także zakończyło się tie-breakiem.
Już sam początek pokazał, że łatwo nie będzie, a rękawy zakasał Basil Dermaux, szybko dając gościom prowadzenie 4:2. Wówczas los w swoje ręce wziął Wilfredo Leon, punktując regularnie, a po asie Fynniana McCarthy’ego mistrz Polski znalazł się nawet na prowadzeniu 8:7. Później oba zespoły zaczęły grać na styku, jednak asem zrewanżował się Dermaux – 13:11. Kolejny remis Lublinianom dał Daenan Gyimah, a za moment o punkt zagrywką pokusił się Hilir Henno. Do stanu po 21 wszystko wyglądało dobrze, ale na finiszu Lublinian dopadł zastój – 24:22. Po ataku Erika Siksna na prowadzeniu w meczu był już zespół gości – 25:22.
Dermaux show od początku do końca…
Początek drugiego seta należał do Oskara Espelanda, lecz znów drużyny szły łeb w łeb – 5:5. Później za sprawą dwóch akcji dla McCarthy’ego nieco oddechu udało się złapać siatkarzom LUK-u – 11:6, a o czas poprosił szkoleniowiec gości. Niespodziewanie jednak czempionów dopadł kolejny kryzys. Przy stanie 14:12 na interwencję zdecydował się Stephan Antiga. Nic to jednak nie dało, a za moment był już remis po 17. Obaj rozgrywający coraz częściej stawiali na środek, znów jednak w końcówce udało się uciec gościom. Sam Henno nic nie mógł i choć gospodarze przytrzymali na potrójnym jeszcze Siksna, to za moment było już 2:0 dla graczy Knack – 25:23.
Powrót z zaświatów
W trzecim secie mistrzowie Polski postawili wszystko na jedną kartę. Najważniejsze piłki kończył niczym niewzruszony Wilfredo Leon, lecz wciąż górą był Basil Dermaux, punktując w każdym elemencie. Po asie atakującego było już 6:3 dla przyjezdnych. Wówczas grę przerwał trener Antiga, a po czasie powalczyć starał się Jackson Young. Parę błędów Belgów później asem odpowiedział Leon – 12:13. Od stanu po 14 szala zwycięstwa dalej nie przechylała się na stronę gospodarzy, a zespół lokalnych wciąż wprowadzał w błąd doświadczony Stijn D’Hulst. Lublinianom udało się wybronić parę piłek meczowych. Set zakończył się grą na przewagi, a asa na 2:1 posłał w stronę gości Fynnian McCarthy – 27:25.
Nie drażnij mistrza!
Czwarta partia, to niespodziewanie koncert mistrzów Polski, którzy poszli na całość. Siatkarze Knack Roeselare mogli jedynie rozkładać ręce, z czasem wyczekując tie-breaka. Wszystko zaczęło się od prowadzenia LUK-u 5:1. Po przerwie szarpnął duet Espeland i Siksna, lecz na posterunku był Wilfredo Leon – 10:7, 11:9, 15:9. Reprezentant Polski nie zwalniał ręki w ataku, a po jego asie było 18:11. Swoje robił także Hilir Henno, wspierając swojego frontmena. Cenne oczka dokładał również Aleks Grozdanow – 20:12. Pogubieni goście nie mieli w tej odsłonie żadnych argumentów, godząc się na dogrywkę w postaci tie-breaka. Za moment było już 2:2, a zmiany nie poprawiły położenia Belgów – 25:16.
W piątym secie obie strony dawały z siebie maksa, długo grając punkt za punkt – 6:6. Znów odrodzić udało się Basilowi Dermauxowi, ale z tak grającym Leonem nie mógł on zbyt wiele działać. Nie do zatrzymania był też starszy z braci Henno, lecz wciąż panował impas – 9:9. Rzutem na taśmę Bogdanka LUK Lublin wyszarpała zwycięstwo, a decydujące oczko zdobył Fynnian McCarthy – 15:13.
MVP: Wilfredo Leon
Bogdanka LUK Lublin – Knack Roeselare 3:2
(22:25, 23:25, 27:25, 25:16, 15:13)
Składy zespołów:
Bogdanka: Henno (18), Komenda (1), Leon (26), Grozdanow (12), Young (11), McCarthy (7), Czyrek (libero) oraz Gyimah (3)
Knack: Siksna (11), Stijn, Coolman (7), Van Elsen (6), Espeland (18), Dermaux (27), Deroey (libero) oraz Van Hoyweghen (1), Groffier (1), Hapaniemi
Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Mistrzów









