BOGDANKA LUK Lublin niewątpliwie żyje swoim snem. Mistrzostwo Polski, Puchar Challenge, Superpuchar, a teraz Puchar Polski. To niezwykły dorobek w zaledwie kilka miesięcy. Sukces jednak ma swoją cenę. Siatkarze odczuwają już zmęczenie w sezonie, a niektórzy nawet walczą z kłopotami zdrowotnymi. Jak się okazuje, Kewin Sasak ma problemy z barkiem. Mogą go one wykluczyć z gry w najbliższym czasie.
Mistrz Polski spełnia kolejne marzenia
Wygląda na to, że sezon ligowy 2024/2025, w którym BOGDANKA LUK Lublin wywalczyła złoty medal mistrzostw Polski był jedynie rozgrzewką. Oprócz medalu na krajowym podwórku, Lublinianie sięgnęli też po Puchar Challenge. Teraz walczą o medale Ligi Mistrzów, a do tego są realnym faworytem do drugiego mistrzostwa Polski. Co więcej, w ostatnich dniach triumfowali przecież w Pucharze Polski.
Było to historyczne trofeum dla klubu, a dodatkowo zdobyte w dopiero czwartym sezonie gry na poziomie ekstraklasy. W stolicy województwa lubelskiego wiedzą, jak budować drużynę na sukces i to widać.

Sukces ma jednak swoją cenę…
Niemniej, każdy sukces ma swoją cenę. Napięty terminarz nie pozwolił ekipie Stephane’a Antigi na regenerację po Pucharze Polski. Zaledwie dwa dni później musieli zagrać mecz 16. kolejki z InPost ChKS Chełm i odnieśli porażkę.
W tym meczu na próżno było wypatrywać na boisku Kewina Sasaka. Lider LUK-u i MVP Pucharu Polski zagrał jedynie w pierwszym secie. Nie grał źle, ale nie ze względów sportowych opuścił boisko.
W rozmowie z Sarą Kalisz dla TVP Sport zdradził, że od pewnego czasu boryka się z bólem barku. Kłopoty miały się pojawić jeszcze pod koniec 2025 roku. – Mam drobne problemy. Od okresu świątecznego bark zaczął się odzywać. Doraźne wyciszenie nie pomaga, ale jestem pełny nadziei i wykonuję ćwiczenia. Działamy ze sztabem medycznym, żeby przywrócić mnie do pełnej gotowości. Tak wygląda jednak życie sportowca. Kontuzja mi doskwiera, ale na szczęście podczas Pucharu Polski choć ją czułem, to nie przekładało się to zbytnio na moją dyspozycję.
Kewin Sasak z przerwą?
Mimo to, atakujący wciąż grał i brał na siebie dużą odpowiedzialność w meczach. Zapewne mało kto zorientowałby się, że coś jest nie tak. Jedynie tejpy, które atakujący miał na sobie już podczas finału Pucharu Polski, mogły sugerować pewne problemy. Styl jego gry jednak na to nie wskazywał. – Nie było urazu mechanicznego, zerwania. Może faktycznie jest to rzecz, która nawarstwiała się po długim okresie wakacyjnym i intensywnym sezonie klubowym. W pewnym momencie bark stwierdził, że jest już tego dużo. Wiemy, co z tym robić. Myślę, że chwila przerwy byłaby dla mnie dobra, ale nie ma na nią czasu – przyznał w wywiadzie.
Rzeczywiście harmonogram meczowy Lublinian jest bardzo obfity. Już w sobotę, 17 grudnia zagrają ze Skrą Bełchatów, a niedługo wznowią zmagania w europejskich pucharach. Wygląda na to, że LUK będzie rozpoczynał najbliższe mecze z Mateuszem Malinowskim.
Wszystko dlatego, że atakujący prawdopodobnie będzie pauzował przez pewien czas. – Nie chciałbym za dużo mówić, ale myślę, że najbliższe mecze mogą stać pod znakiem zapytania. Nie chcę za szybko wrócić do gry, żeby sprawy zdrowotne później się nie pogorszyły – zdradził Sasak.
Zobacz również:
PlusLiga. Piotr Nowakowski wrócił po niemal 1000 dniach. Teraz wspomina









