W meksykańskim Nayarit trwa turniej cyklu Beach Pro Tour Challenge. W drabince głównej biało-czerwone barwy reprezentowały dwa duety. Znów szczęścia zabrakło Polakom, lecz w grze dalej są Urszula Łunio i Natalia Okła, które wyszły z grupy i przebrnęły przez rundę 24.
Niefart Polaków
Kolejny tydzień zmagań na plaży i po raz kolejny Polacy muszą się obejść smakiem. W Meksyku trwa obecnie turniej Beach Pro Tour rangi Challenge, a na starcie zameldowały się dwie polskie pary. Jedną z nich był duet Piotr Kantor i Filip Lejawa, który zmagania rozpoczął od drabinki głównej. Na start biało-czerwonych czekał pojedynek z Austriakami – Paul Pascariuc/Alexander Horst.
Choć Polakom dobrze udało się wejść w mecz, to później nie było już tak kolorowo. W pierwszym secie długo grano punkt za punkt – 5:5, 12:12. W końcu jednak rywale odskoczyli, zwyciężając w pierwszym secie 21:19. Emocji nie brakowało także w drugiej odsłonie. Austriacy parokrotnie oddalali się na parę oczek, ale za każdym razem biało-czerwonym udawało się wrócić do meczu. W samej końcówce duetowi zabrakło jednak szczęścia, a znów górą była para Austriaków – 22:20 (2:0).

Drugie spotkanie fazy grupowej nie pozostawiło złudzeń. Kantora i Lejawę czekało ciężkie starcie z Brazylijczykami – Gabriel Zuliani/Joao Pedro Mares Nascimento. Choć początek meczu był obiecujący, to z czasem było jedynie gorzej, a inauguracja padła łupem Canarinhos – 21:15. W drugim secie z kolei Polakom udało się wyjść nawet na prowadzenie, ale z czasem schemat się powielił, zaś partia też zakończyła się dla biało-czerwonych porażką – 15:21 (0:2). Było to więc jednoznaczne z odpadnięciem z turnieju.
Krok po kroczku
Lepiej poszło natomiast paniom. Urszula Łunio i Natalia Okła, które także z automatu znalazły się w drabince głównej. Na początek biało-czerwone zmierzyły się na pełnym dystansie z Finkami – Anniina Parkkinen/Valma Vilhelmiina Prihti. Spotkanie było bardzo przewrotne, a oba duety popadały ze skrajności w skrajność. Dopiero na finiszu kibiców czekała zażarty bój.
Pierwsza partia należała do biało-czerwonych, które pewnie weszły w mecz. Każde niedociągnięcie rywalek natychmiast było punktowane, a inauguracja zakończyła się wygraną Polek – 21:15. To jednak nie zniechęciło ich kontynentalnych przeciwniczek, które zdecydowały się podjąć rękawice wraz z początkiem drugiego seta. To właśnie do nich należał ten fragment gry, podczas gdy biało-czerwone zostały daleko w tyle – 17:21. Choć Łunio i Okła dały z siebie maksa w trzeciej odsłonie, to nic to nie dało. Mecz padł łupem Finek 2:1 – 16:14.

W drugim meczu reprezentantek Polski także nie czekała łatwa przeprawa. Po drugiej stronie siatki znalazły się Kanadyjki – Darby Dunn/Alison McKay. Znów było to spotkanie na pełnym dystansie, Tym razem jednak szczęście uśmiechnęło się do biało-czerwonych. Choć przegrały one pierwszą odsłonę – 21:19, to w kolejnych walczyły do końca w grze na przewagi. Drugi set zakończył się dla nich wygraną – 23:21, a trzeci – 19:17. Tym samym Łunio i Okła znalazły się w rundzie przegranych.
To dopiero początek?
W rundzie 24 Urszula Łunio i Natalia Okła po raz pierwszy mogły złapać głębszy oddech. Biało-czerwone spotkały się tam z Holenderkami – Emi van Driel/Mila Konink, niemal od razu odskakując od rywalek. Zbudowana przewaga dwukrotnie okazała się kluczem do sukcesu, a zgubione na dystansie Pomarańczowe niewiele miały do powiedzenia. Pierwsza partia zakończyła się wygraną Polek – 21:16. W drugiej odsłonie poszły one o „kroczek” dalej, kradną przeciwniczkom dodatkowe oczko. Zwycięstwo w secie – 21:15, przypieczętował sukces, a para znalazła się już w 1/8 finału.
Tam z kolei na biało-czerwone czekały Paragwajki – Michelle Sharon Valiente Amarilla / Giuliana Poletti Corrales. W pierwszej części meczu oponentki jeszcze dawały się we znakim Polkom, szukając swoich szans, tak w drugim secie nie miały już większych szans. Inauguracja zakończyła się zdecydowaną wygraną Łunio i Okły – 21:17. W drugim secie duet dopiął swego, mknąc przed siebie. Dzięki świetnej postawie w dwóch poprzednich rundach para jest już w ćwierćfinale. Poprzeczka idzie jednak w górę, a na biało-czerwone czekają już Niemki – Melanie Paul/Lea Sophie Kunst.
Zobacz również:
Polskie pary nie zdobyły Meksyku. Zmagania w grupie promyczkiem nadziei









