Strona główna » Dobra postawa nie wystarczyła. Finały w Coolangattcie bez Polaków

Dobra postawa nie wystarczyła. Finały w Coolangattcie bez Polaków

inf. własna

fot. pzps.pl/ fot. Jakub Matyka

Finały w Coolangattcie nie dla polskich par. W eliminacjach z turniejem pożegnała się dwójka Witold Witkowski i Maksymilian Dymczyk. W turnieju głównym powalczyły z kolei duety Mateusz Zięba i Paweł Lewandowski, oraz Wojciech Witkowski i Michał Witkość. Wraz z fazą grupową zaczęły się schody, a ostatnia z par zakończyła zawody na etapie rundy 12.

Kwalifikacje na zero

Polskich akcentów na australijskim piasku w Coolangattcie nie brakowało. W eliminacjach udział zainaugurowała para Witold Witkowski i Maksymilian Dymczyk, startująca pod szyldem Poznań Beach Volley Group. Siatkarze ze stolicy Wielkopolski już w pierwszym pojedynku nie mieli łatwo. Mimo wszystko udało im się pokonać reprezentantów gospodarzy – Chase Paterson i Cohen Taylor 2:0 (21:19, 21:18). W drugiej rundzie naprzeciwko Polaków znów zameldowała się para Australijczyków – Oliver Merritt i Jade Walker. Tym razem biało-czerwoni nie dali rady rywalom, przegrywając 1:2 (12:21, 25:23, 15:11).

Drugą parą, która wzięła udział w środowych kwalifikacjach była dwójka Mateusz Zięba i Paweł Lewandowski. Reprezentanci Polski na początek wyrzucili z gry gospodarzy – Matthew Abela i Roberta Reevesa, zwyciężając w thrillerze 2:1 (21:11, 19:21, 15:12). Nieco łatwiej było w kolejnym pojedynku, gdzie tradycyjnie na biało-czerwonych czekał duet z Krainy Kangurów. Gorzej dysponowani Lewis Jupp i Timothee Philippe po fiasku pierwszego seta nie byli dla Polaków zbyt groźni – 2:0 (22:20, 21:12). Tym samym dwójka wywalczyła przepustkę do głównej drabinki.

Szarżą, ale bez sukcesów

W kolejnym etapie Zięba/Lewandowski swoje mecze rozgrywali w ramach grupy A. Swój udział w turniej głównym rozpoczęli od wymagającego pojedynku z nieobliczalnymi Australijczykami – Thomas Hodges i Ben Hood. Gospodarze nieśmiało weszli w spotkanie, z czasem zyskując na pewności siebie. Ostatecznie górą byli właśnie lokalni, triumfując przy stanie 2:1 (24:22, 14:21, 12:15).

Przełamanie biało-czerwonym przyniosło drugie starcie, które znów zostało rozegrane na pełnym dystansie. Wówczas naprzeciwko reprezentantów Polski stanęła kolejna z par gospodarzy – Garang Anyang i Harley Sinclair. Niemal w każdym secie mogło się to wszystko skończyć grą na przewagi. Na wysokości zadania stanęli jednak biało-czerwoni, zwyciężając 2:1 (21:17, 19:21, 15:13). Jedna wygrana dała drużynie awans do rundy 12, gdzie nie było już tak dobrze. Nie do zatrzymania okazała się dwójka Tajów – Pithak Tipjan i Wachirawit Muadpaha, wyrzucając z gry Polaków wynikiem 2:0 (21:18, 21:13).

Potencjał był na więcej

Potencjalnie najmocniejszą biało-czerwoną ekipą był kolejny z poznańskich duetów, Wojciech Witkowski i Michał Witkoś. Ze względu na miejsce w rankingu światowym para była zwolniona z udziału w kwalifikacjach, od razu trafiając do drabinki głównej. Szczęście nie dopisało jednak reprezentantom Polski, którzy mierzyli się w grupie B. Na start zespół czekało starcie z Australijczykami – Jack Pearse i D’Artagnan Potts, które zakończyło się szybką i jakże dotkliwą porażką Polaków 0:2 (7:21, 10:21). W drugim meczu nie było wcale lepiej, a biało-czerwonych wyeliminowała dwójka Japończyków – Yoshiumi Hasegawa i Hiroki Dylan Kurokawa, odnosząc przekonujące zwycięstwo 2:0 (21:16, 21:12).

Zobacz również:

Siatkówka plażowa. Polski duet z medalem w Beach Pro Tour Futures!

PlusLiga