Aluron CMC Warta Zawiercie ma za sobą itensywne dni. Wielki sukces, jakim jest awans do Final Four Ligi Mistrzów delikatnie przyćmiła porażka w pierwszym ćwierćfinale PlusLigi. O zwycięstwie nad wielkim Cucine Lube Civitanova, zgadze po porażce z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i hejcie opowiedział Strefie Siatkówki jeden z liderów Zawiercian, Bartosz Kwolek.
- Sukces w Lidze Mistrzów: Bartosz Kwolek spodziewał się tak gładkiego zwycięstwa nad Lube.
- Problemy w PlusLidze: Przyjmujący odczuwa sportową „zgagę” po porażce z ZAKSĄ w pierwszym meczu ćwierćfinałowym
- Walka z hejtem: Siatkarz odniósł się do obraźliwych wiadomości od „kibiców”. Po wygranej we Włoszech w swoich social mediach Kwolek zamieścił wiadomość, jaką otrzymał od jednego z „kibiców” i sam odniosł się do wszystkiego z humorem. Hejt jest zjawiskiem szkodliwym, z którym należy walczyć, biorąc przykład m.in. z akcji siatkarek Developresu.
Dwa razy bez straty seta
Olga Chmielowska (Strefa Siatkówki): Spodziewałeś się, że uda wam się tak relatywnie gładko pokonać Lube w ćwierćfinale Ligi Mistrzów?
Bartosz Kwolek: – Myślę, że nie. Gdybyśmy przegrali pierwszą partię rewanżu, to na pewno dałoby to rywalom zastrzyk motywacji i wiary, że mogą odwrócić losy dwumeczu. Pierwszy set był ważny, ale nie kluczowy. Kluczowy był początek drugiego seta, w którym odjechaliśmy rywalom na samym starcie. Wtedy mi się wydaje, że już trochę podupadli mentalnie i poczuli, że nic tutaj dzisiaj nie wskórają. Ja już jestem myślami przy ZAKSIE; mam „zgagę” po tym ostatnim meczu, chcę już tego poniedziałku i rewanżu.
Trudno jest wam utrzymać wysoką koncentrację na cztery najważniejsze mecze sezonu, o być albo nie być?
– Nie wiem, ja nie czułem takiej naszej dobrej energii na boisku, kiedy graliśmy z ZAKSĄ. To, że w ogóle graliśmy tie-breaka, było trochę dziwne, bo w tych dwóch pierwszych setach też przegrywaliśmy i dochodziliśmy do głosu dopiero w drugiej części partii. To był bardzo dziwny mecz i mam nadzieję, że już się nie powtórzy.
Zobacz również: Michał Winiarski studzi nastroje
Jeśli chodzi o mecz w Civitanovej, na pewno ciężka była podróż. Trudno tam dolecieć, w samym mieście nie ma lotniska, więc trzeba trochę krążyć. Podróż zajęła nam sporo czasu, ale taki jest nasz los i nie ma co zwalać na to winy. Po prostu zagraliśmy słabszy mecz i dostaliśmy pstryczka w nos. Może lepiej, że to się stało teraz, a nie później, bo mamy jeszcze szansę się obronić. Nikt jeszcze tak naprawdę nie przegrał, a wygrać możemy wszystko.
Hejt mu nie straszny
Spodziewasz się jeszcze jakichś „miłych” wiadomości od sfrustrowanych „kibiców” po tym, jak znowu wygraliście 3:0?
– Ja mam totalny luz z tym. Wstawiłem akurat tę wiadomość, bo miałem do niej adekwatne zdjęcie. Od razu wiedziałem, że będzie śmiesznie. Na mnie takie zaczepki nie robią wrażenia. Jeżeli ktoś może się z tego pośmiać, to bardzo chętnie udostępnię kolejne wiadomości, jeśli pojawią się za jakiś czas.
To jest spory problem, bo zdarza się to w sporcie dość często.
Ostatnio siatkarki Developresu zrobiły podobną akcję z ujawnianiem hejterskich wiadomości. Wydaje mi się, że kobiety trochę bardziej biorą do siebie takie rzeczy niż ja, zwłaszcza po porażkach i ciężkich momentach. Hejt nie jest niczym fajnym, nie tylko w sporcie. Na pewno nikt by nie chciał, żeby w codziennym życiu ktoś go bez powodu wyzywał. Trzeba z tym walczyć i mam nadzieję, że takimi akcjami – jak ta dziewczyn czy publikowanie pojedynczych zdjęć – pomogę sprawić, by ktoś dwa razy się zastanowił, zanim napisze taką głupotę.
Mówiłeś, że masz „zgagę” po ZAKSIE. Teraz będzie mecz o wszystko – zaczniecie go zupełnie inaczej niż pierwszy ćwierćfinał?
– Musimy. To jest nasze być albo nie być, jeśli chodzi o PlusLigę. Nie wyobrażam sobie innego scenariusza niż taki, w którym wyjdziemy naładowani i skoncentrowani na 100%, żeby ten i następny mecz z nimi wygrać. Nie wyobrażam sobie innego wyjścia niż walka o każdą piłkę. Co to przyniesie, zobaczymy – ale to jest sport.









