Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa jest, delikatnie rzecz ujmując, w bardzo trudnej sytuacji. Zespół zajmuje ostatnie miejsce w tabeli PlusLigi, a na swoim koncie ma jedynie trzy wygrane. W magazynie Siatkarskie Ligi Bartłomiej Lipiński w mocnych słowach wypowiedział się o pierwszych momentach sezonu, które być może położyły się cieniem na dalsze losy Częstochowian. – Mamy swoje problemy, które myślę zaczęły się na początku sezonu z poprzednim szkoleniowcem. Miał on inne oczekiwania w stosunku do niektórych graczy. Kilku zawodników mocno “dojechał” psychicznie – przyznał przyjmujący częstochowskiego klubu.
Fatalna sytuacja
Od początku sezonu Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa nie zachwyca. Cały czas plasuje się w dolnej części tabeli PlusLigi, a od 16. kolejki jest ostatnia. Częstochowianie wygrali do tej pory tylko trzy spotkania i mają cztery punkty straty do 13. lokaty. Kolejne porażki nie podnoszą na duchu. – Zdrowie na razie jest ok. Gorzej jest ze zdrowiem psychicznym. Głowa cały czas musi być trenowana. Nie mówię jedynie o młodych zawodnikach, ale dla nas – tych bardziej doświadczonych, to jest nowa sytuacja i walczymy sami ze sobą – przyznał w rozmowie z Siatkarskimi Ligami Bartłomiej Lipiński.
Norwid Częstochowa ma jeszcze do rozegrania siedem meczów, więc nie wszystko jest stracone, jednak siatkarz nie ukrywał, że przegrane mocno wpływają na kondycję drużyny, która jednak cały czas wierzy, że uda jej się utrzymać w PlusLidze. – Cały czas nie możemy wyniku dopiąć do końca. Trochę lepiej gramy, ale nie jesteśmy w stanie przełożyć tego na dopisywanie punktów do tabeli – tłumaczył zawodnik.
Ostre słowa… trenera
Słabe wyniki zespołu, który jeszcze w poprzednich rozgrywkach był rewelacją sezonu sprawiły, że o ekipie zrobiło się głośno. Jednak nie w pozytywnym znaczeniu. Pojawiły się plotki o konfliktach personalnych, ale te Bartłomiej Lipiński uciął: – Zostało to trochę rozdmuchane, że jest konflikt między zawodnikami, że ktoś walczy o swoją pozycję na boisku czy w klubie – podsumował.
Przyjmujący zdradził jednak, że słowa pierwszego trenera Częstochowian – Guillermo Falasci, które padały w kierunku siatkarzy mogły położyć się cieniem na całym sezonie. – Mamy swoje problemy, które myślę zaczęły się na początku sezonu z poprzednim szkoleniowcem. Miał on inne oczekiwania w stosunku do niektórych graczy. Kilku zawodników mocno “dojechał” psychicznie. Myślę, że nie jest to nic łatwego, kiedy przychodzisz na trening i słyszysz od szkoleniowca, ze nie potrafisz zagrywać, albo przyjmować czy we Włoszech byś grał za 1/3 tego, co w Polsce. Może to mieć wpływ na to, jak prezentujesz się w dalszej części sezonu. Tutaj popełniono jakieś błędy i za nami się to ciągnie – zdradził Bartłomiej Lipiński.
Zmiana pomogła, ale
W ekipie spod Jasnej Góry dość szybko doszło do zmiany szkoleniowca. Miejsce Falasci zajął doświadczony Lubo Travica i choć gra uległa poprawie, to nie przekłada się to na pozycję w tabeli. – Potrafimy grać w siatkówkę, wiemy, jaką jakość możemy dać. Pokazaliśmy to w poprzednim sezonie, że jesteśmy w stanie walczyć z każdym – podsumował zawodnik. W weekend jego zespół czeka trudne zadanie, bowiem do Częstochowy przyjedzie Jastrzębski Węgiel.









