Strona główna » Lepiej grać jako faworyt czy outsider? Asseco Resovia Rzeszów wkrótce to sprawdzi

Lepiej grać jako faworyt czy outsider? Asseco Resovia Rzeszów wkrótce to sprawdzi

plusliga.pl

fot. Klaudia Piwowarczyk

Asseco Resovia Rzeszów wkracza w najważniejszy etap sezonu. Przed nimi nie tylko walka w play-off PlusLigi, ale także ćwierćfinały Ligi Mistrzów z bardzo trudnym rywalem – Ziraatem Bankkart Ankara. Lepiej gra się bez łatki faworyta? Klemen Cebulj ma swoje zdanie na ten temat. – Najlepiej niech wszyscy wokół mówią, że mamy małe szanse i nie jesteśmy faworytem. Ja przez wiele lat grałem w reprezentacji Słowenii jako „underdog” i lubię tak grać – powiedział bez ogródek w rozmowie z plusliga.pl.

Wreszcie, po siedmiu latach

Asseco Resovia Rzeszów w tym sezonie ligowym robi wyniki, jakich oczekiwano po tak skomponowanym składzie. Zespół ma zapewniony awans do fazy play-off – pozostaje tylko pytanie, z którego miejsca do tej rundy przystąpi. Może bowiem skończyć etap zasadniczy nawet na pozycji wicelidera, a obecnie zajmuje czwartą lokatę.

Bardzo ważne zwycięstwo Rzeszowianie odnieśli w czwartek. Wówczas wynikiem 3:0 pokonali JSW Jastrzębski Węgiel. Tym samym, po siedmiu latach przerwy, wreszcie przełamali złą passę z tym rywalem. – Te porażki siedziały nam w głowach. Pamiętałem o tym, bo były sezony, gdzie byliśmy bardzo, bardzo blisko zwycięstwa, a jednak nie udało się wygrać z Jastrzębiem. To siedziało na pewno w głowie. Cieszę się, że w końcu wygraliśmy, bo to było dla nas ważne, też dla naszej sytuacji w tabeli, bo wciąż walczymy o jak najwyższe miejsce. Zwycięstwa z Jastrzębiem ma duże znaczenie dla naszej głowy, bo przed nami bardzo ważne mecze i najlepiej się do nich przygotować poprzez zwycięstwa – mówił w rozmowie dla plusliga.pl Klemen Cebulj.

Lepiej grać jako outsider? „Niech wszyscy tak mówią”

Przed drużyną z województwa podkarpackiego prawdziwy sprawdzian. Nie tylko przystąpią do walki o medale mistrzostw Polski, ale także zmierzą się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Ich rywalem będzie Ziraat Bankkart Ankara – ten sam zespół, który w ubiegłym sezonie pokrzyżował plany Rzeszowianom na szczeblu Pucharu CEV. Czy podopieczni Massimo Bottiego znajdą sposób na tureckiego przeciwnika? Cebulj twierdzi, że jest on w ich zasięgu.

Pewnie, że tak i najlepiej niech wszyscy wokół mówią, że mamy małe szanse i nie jesteśmy faworytem. Ja przez wiele lat grałem w reprezentacji Słowenii jako „underdog” i lubię tak grać. Jak sytuacja na boisku się zmienia i jest zaskoczenie, to wtedy pojawia się taka niesamowita energia. Czuje się od razu większą pewność siebie i po prostu fajnie jest tak grać. Wiemy, że w środę będzie pełna hala, na pewno świetna atmosfera i z tego się cieszymy. Jesteśmy tutaj też w wielkim klubie. Mamy okazję grać o coś wielkiego i to jest cudowne, że możemy grać przed takimi kibicami i o dużą stawkę, jaką jest awans do finałowego turnieju Ligi Mistrzów.

Gwiazdorski skład!

W szeregach Ziraatu nie brakuje gwiazd światowej siatkówki. Tomasz Fornal, Nimir Abdel-Aziz czy Trevor Clevenot to bardzo szanowane nazwiska. Rzeszowianie jednak mają czym odpowiedzieć – w świetnej formie jest Yacine Louati, na środku bryluje Danny Demyanenko. Potrzebne będzie jednak wsparcie dobrze dysponowanych Artura Szalpuka czy Karola Butryna.

Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów z optymizmem patrzy w przyszłość. –Uważam, że nasza drużyna jest zbudowana na takie sukcesy i na takie wielkie mecze. Wszyscy tego tutaj od nas oczekują i my sami od siebie też. To jest coś po co gramy i po co codziennie trenujemy. Potem cieszymy się razem jak wygrywamy, a spróbujemy coś zmieniać wtedy, jak nam nie wychodzi. Także na pewno przed nami duża okazja na sukces i będziemy robić wszystko, żeby tą szansę wykorzystać – podkreślił.

Zobacz również:
Liga Mistrzyń po staremu… Joannę Wołosz czeka szczególnie trudne zadanie!

PlusLiga