Asseco Resovia Rzeszów wkracza w najważniejszy etap sezonu. Przed nimi nie tylko walka w play-off PlusLigi, ale także ćwierćfinały Ligi Mistrzów z bardzo trudnym rywalem – Ziraatem Bankkart Ankara. Lepiej gra się bez łatki faworyta? Klemen Cebulj ma swoje zdanie na ten temat. – Najlepiej niech wszyscy wokół mówią, że mamy małe szanse i nie jesteśmy faworytem. Ja przez wiele lat grałem w reprezentacji Słowenii jako „underdog” i lubię tak grać – powiedział bez ogródek w rozmowie z plusliga.pl.
Wreszcie, po siedmiu latach
Asseco Resovia Rzeszów w tym sezonie ligowym robi wyniki, jakich oczekiwano po tak skomponowanym składzie. Zespół ma zapewniony awans do fazy play-off – pozostaje tylko pytanie, z którego miejsca do tej rundy przystąpi. Może bowiem skończyć etap zasadniczy nawet na pozycji wicelidera, a obecnie zajmuje czwartą lokatę.
Bardzo ważne zwycięstwo Rzeszowianie odnieśli w czwartek. Wówczas wynikiem 3:0 pokonali JSW Jastrzębski Węgiel. Tym samym, po siedmiu latach przerwy, wreszcie przełamali złą passę z tym rywalem. – Te porażki siedziały nam w głowach. Pamiętałem o tym, bo były sezony, gdzie byliśmy bardzo, bardzo blisko zwycięstwa, a jednak nie udało się wygrać z Jastrzębiem. To siedziało na pewno w głowie. Cieszę się, że w końcu wygraliśmy, bo to było dla nas ważne, też dla naszej sytuacji w tabeli, bo wciąż walczymy o jak najwyższe miejsce. Zwycięstwa z Jastrzębiem ma duże znaczenie dla naszej głowy, bo przed nami bardzo ważne mecze i najlepiej się do nich przygotować poprzez zwycięstwa – mówił w rozmowie dla plusliga.pl Klemen Cebulj.
Lepiej grać jako outsider? „Niech wszyscy tak mówią”
Przed drużyną z województwa podkarpackiego prawdziwy sprawdzian. Nie tylko przystąpią do walki o medale mistrzostw Polski, ale także zmierzą się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Ich rywalem będzie Ziraat Bankkart Ankara – ten sam zespół, który w ubiegłym sezonie pokrzyżował plany Rzeszowianom na szczeblu Pucharu CEV. Czy podopieczni Massimo Bottiego znajdą sposób na tureckiego przeciwnika? Cebulj twierdzi, że jest on w ich zasięgu.
– Pewnie, że tak i najlepiej niech wszyscy wokół mówią, że mamy małe szanse i nie jesteśmy faworytem. Ja przez wiele lat grałem w reprezentacji Słowenii jako „underdog” i lubię tak grać. Jak sytuacja na boisku się zmienia i jest zaskoczenie, to wtedy pojawia się taka niesamowita energia. Czuje się od razu większą pewność siebie i po prostu fajnie jest tak grać. Wiemy, że w środę będzie pełna hala, na pewno świetna atmosfera i z tego się cieszymy. Jesteśmy tutaj też w wielkim klubie. Mamy okazję grać o coś wielkiego i to jest cudowne, że możemy grać przed takimi kibicami i o dużą stawkę, jaką jest awans do finałowego turnieju Ligi Mistrzów.
Gwiazdorski skład!
W szeregach Ziraatu nie brakuje gwiazd światowej siatkówki. Tomasz Fornal, Nimir Abdel-Aziz czy Trevor Clevenot to bardzo szanowane nazwiska. Rzeszowianie jednak mają czym odpowiedzieć – w świetnej formie jest Yacine Louati, na środku bryluje Danny Demyanenko. Potrzebne będzie jednak wsparcie dobrze dysponowanych Artura Szalpuka czy Karola Butryna.
Przyjmujący Asseco Resovii Rzeszów z optymizmem patrzy w przyszłość. –Uważam, że nasza drużyna jest zbudowana na takie sukcesy i na takie wielkie mecze. Wszyscy tego tutaj od nas oczekują i my sami od siebie też. To jest coś po co gramy i po co codziennie trenujemy. Potem cieszymy się razem jak wygrywamy, a spróbujemy coś zmieniać wtedy, jak nam nie wychodzi. Także na pewno przed nami duża okazja na sukces i będziemy robić wszystko, żeby tą szansę wykorzystać – podkreślił.
Zobacz również:
Liga Mistrzyń po staremu… Joannę Wołosz czeka szczególnie trudne zadanie!









