Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Zuzanna Górecka: Niesamowite było patrzeć na ich grę

Zuzanna Górecka: Niesamowite było patrzeć na ich grę

fot. Michał Szymański

– To będzie bardzo trudne zadanie, ale nie możemy jechać do Apeldoorn w roli przegranych. Mam nadzieję, że reprezentacja zrobi wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony i walczyć. Wszystkie razem musimy skupić się na wygranej. Jeśli tak będzie, możemy zrobić niespodziankę – mówi powołana przez Jacka Nawrockiego do reprezentacji Polski przyjmująca Igor Gorgonzola Novara, Zuzanna Góecka.

Oferta gry w zespole triumfatora Ligi Mistrzyń nie zdarza się codziennie. Jaka była twoja pierwsza reakcja?



Zuzanna Górecka: – Byłam w szoku. Zawsze marzyłam o tym, by wyjechać do Włoch i sprawdzić się w najlepszej lidze świata. Nie sądziłam jednak, że pojawi się propozycja z tak gigantycznego klubu. Na początku mówiłam: „no gdzie, czy ja się nadaję? Lepiej nie…”. Wszystko przeanalizowałam i doszłam do wniosku, że taka szansa może się już nie powtórzyć. Stwierdziłam, że trzeba podjąć ryzyko i spróbować. Dużo rozmawiałam z rodzicami oraz z menadżerem. Wszyscy mówili, że to musi być moja decyzja i nie mogą mi w tym pomóc. Wiedziałam, że chcę spełniać marzenia.

Wiele zawodniczek odrzuca propozycje zagraniczne, obawiając się, że będą jedynie stać w kwadracie i obserwować koleżanki z boku…

– Ja też mocno się nad tym zastanawiałam. Wiedziałam z kim przyjdzie mi rywalizować w Novarze, znałam też pomysł trenera na zespół. Miałam świadomość, że z graniem może być ciężko ale… lubię rywalizację i walkę o miejsce w składzie. Wiem, że w Polsce sytuacja byłaby zupełnie inna. Tam drużyny chciały, żebym przyszła i grała. Ale czy o to w tym wszystkim chodzi? Chcę rzucać się na głęboką wodę i podejmować ryzyko. Przyjechałam do Włoch i nie żałuję, bo od dziewczyn mogę się bardzo wiele nauczyć. Massimo Barbolini to bardzo dobry trener. Dostaje od niego cenne wskazówki, treningi są na wysokim poziomie, więc nie wydaje mi się, żebym coś traciła.

Włoskie podejście do siatkówki jest inne niż polskie?

– Każda dziewczyna wie czego chce i wymaga przede wszystkim od siebie, a dopiero później od koleżanek. Codziennie jest sto procent zaangażowania. W Polsce chyba tego nie ma, a przynajmniej ja nie mogę powiedzieć, że tak było. Nie odejmuję nic mojemu dawnemu klubowi, ale nie było maksimum na każdym treningu. We Włoszech cele są jasne.

Liga włoska, Liga Mistrzyń, Klubowe Mistrzostwa Świata. Zebrałaś już w tym sezonie cenne doświadczenia.

– Oj tak. Zwłaszcza Klubowe Mistrzostwa Świata były dużym przeżyciem. Spotkały się tam wszystkie najlepsze siatkarki globu. Niesamowite było patrzeć na ich grę. Dla tak młodej zawodniczki jak ja było ogromnym doświadczeniem. Miałam też swoje szanse w Lidze Mistrzyń. Może nie dostaję ich wiele, ale jestem zadowolona. Zawsze wykorzystuje je w stu procentach i pomagam zespołowi jak tylko mogę.

Przechodząc do tematów kadrowych – w ubiegłym roku niewiele zabrakło do medalu mistrzostw świata U20.

– To był bardzo trudny turniej, półfinał był blisko. Nie lubię wspominać tych przegranych spotkań, bo to boli. Wiemy jak niewiele zabrakło, ale niestety się nie udało. Poprawiłyśmy jednak wynik poprzedniego rocznika, więc jakiś krok zrobiłyśmy. Ja jednak nie byłam zadowolona z tego piątego miejsca. Zawsze jadę po to, żeby wygrywać. Nie interesuje mnie nic innego. W Meksyku nie było natomiast bezpiecznie. Starałyśmy się chodzić grupami, z trenerem. Czułyśmy się komfortowo. Nigdzie nie wychodziłyśmy same, bo nie odważyłybyśmy się. Wolne chwile wykorzystywałyśmy na regenerację.

Zadebiutowałaś też w kadrze Jacka Nawrockiego.

– Granie dla reprezentacji to coś niezwykle ważnego. Chyba każdy będąc dzieckiem marzy o założeniu biało-czerwonej koszulki i reprezentowaniu swojego kraju. Jestem zadowolona z szansy którą otrzymałam. Starałam się pomóc drużynie, by osiągnęła jak najlepsze wyniki. Nie grałam może wiele, ale cieszę się, że znalazłam się w zespole.

Jak pracowało ci się z selekcjonerem?

– Naprawdę dobrze. Staram się od każdego trenera wyciągać jak najwięcej i słuchać wskazówek. Współpraca z dziewczynami też układała się pomyślnie. Przez to, że sezon kadrowy był dla mnie rozlazły – raz grałam z juniorkami, raz z seniorkami – nie mogę powiedzieć co działo się w środku drużyny, bo nie byłam w niej od początku do końca. Jestem jednak zadowolona z pracy z trenerem Nawrockim i resztą kadry. Przyjechałam tam, by realizować swoje zadania. My jesteśmy od grania, a trener od trenowania. Jeśli każdy będzie miał wspólny cel, będzie dobrze.

Rozmawiał Mateusz Górecki – cały wywiad w serwisie sport.tvp.pl

źródło: sport.tvp.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved