Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Zuzanna Efimienko-Młotkowska: Remis w trzecim secie wywalczony cudem

Zuzanna Efimienko-Młotkowska: Remis w trzecim secie wywalczony cudem

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Siatkarki ŁKS-u Łódź przegrały w meczu półfinałowym Pucharu Polski z Developresem SkyRes Rzeszów 1:3. Szczególnie interesujący przebieg miał trzeci set spotkania, kiedy to rzeszowianki roztrwoniły 8 piłek setowych, ale pomimo to były w stanie się podnieść, wygrać tę partię i awansować do finału. – Uważam, że ten set nie był jakiś decydujący o wyniku. Tutaj udało nam się jakimś cudem, bo tak trzeba to nazwać, wywalczyć ten remis. Wyciągnęłyśmy wynik, akcje nam się kleiły, szczęście było po naszej stronie. Widać po kolejnych odsłonach, że była to w dużej mierze dekoncentracja zespołu z Rzeszowa, dziewczyny jakby przestały grać, „wyłączyły” się – przyznała po meczu Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

Siatkarki Łódzkiego Klubu Sportowego nie sprawiły niespodzianki i po raz trzeci w tym sezonie uległy zespołowi z Podkarpacia. Tym razem stawką meczu był awans do finału Pucharu Polski. Po udanej walce w końcówce pierwszego seta (29:27) inicjatywę w tym spotkaniu przejęły faworytki, ale potężny zastrzyk motywacji i pozytywnej energii łodzianki mogły otrzymać po udanej pogoni ze stanu 24:16 w trzeciej partii. Tego seta ostatecznie wygrały zawodniczki z Rzeszowa, które później już kontrolowały boiskowe wydarzenia.  – Moja pierwsza myśl po tym spotkaniu: „Szkoda, bo walczyłyśmy”. Jakby na boisku widać było różnicę klas i rzeszowianki mówiąc żargonem siatkarskim nas tutaj spakowały do domu, to pewnie odczucia byłyby zupełnie inne. Developres był oczywiście faworytem, a nasza forma w ostatnich tygodniach bardzo faluje, a w półfinale jej wahania widać było nawet na przestrzeni jednego meczu. Myślę jednak, że rzeszowianki też mają swoje problemy, a my nie potrafiłyśmy tego do końca wykorzystać i dlatego uważam, że jest to stracona szansa. Wiadomo, każdy przyjechał do Nysy, by zdobyć Puchar Polski – mówiła środkowa ŁKS-u, Zuzanna Efimienko-Młotkowska.



Trzeci set mógł, ale też nie musiał zadecydować o końcowym rozstrzygnięciu tego meczu i właśnie na ten fakt zwróciła uwagę reprezentantka Polski. – Uważam, że ta partia nie była jakaś decydująca o wyniku. Tutaj udało nam się jakimś cudem, bo tak trzeba to nazwać, wywalczyć ten remis. Wyciągnęłyśmy wynik, akcje nam się kleiły, szczęście było po naszej stronie. Widać po kolejnych odsłonach, że była to w dużej mierze dekoncentracja zespołu z Rzeszowa, dziewczyny jakby przestały grać, „wyłączyły” się. Fajnie, że udało się nawiązać walkę, ale czy wygrana w tym secie zmieniłaby oblicze meczu? Tego już się nie dowiemy – dodała zdobywczyni 12 punktów w sobotnim półfinale.

Łodzianki popełniły 6 błędów więcej w ataku od rywalek i zepsuły dwie zagrywki więcej od rzeszowianek. – Te pomyłki bardzo nas dezorganizują. Uważam, że kiedy mamy już piłkę na siatce to nasza gra wygląda dobrze i możemy walczyć z każdym. Często jednak nie potrafimy jej dograć do tej siatki i wtedy zaczyna się taki maraton naszych błędów. Nie mamy aż tak dużej siły ognia, jak na przykład Jovana, która na potrójnym bloku na wysokiej piłce skończy atak. Wtedy zaczynają się nasze problemy, chcemy uniknąć bloku, czasami może za dużo ryzykujemy, a niektóre piłki nie są warte podejmowania takiego ryzyka – diagnozowała przyczyny porażki Efimienko-Młotkowska. To już trzecia porażka ŁKS-u w starciu z Developresem w tym sezonie, a przecież kibice dobrze pamiętają jak zacięty i zwycięski bój stoczyły łodzianki o wejście do finału LSK właśnie z tym rywalem w zeszłym sezonie. – Może to głupio zabrzmi, ale chciałabym żeby w naszych meczach z rzeszowiankami wróciło to co w zeszłym sezonie, jakieś takie fatum, które ciążyło na Developresie. Tym lepiej, jakby tak było w końcówce sezonu. Liczyliśmy trochę na to, że przełamiemy się już dzisiaj, ale były tylko dobre momenty naszej gry, początki setów, a to nie wystarczyło, by awansować do finału – krytycznym okiem oceniła grę swojego zespołu zawodniczka pochodząca z Lubania.

Łodzianki zakończą rundę meczem z policzankami, świeżo upieczone zdobywczynie Pucharu Polski z pewnością postawią siatkarkom ŁKS-u poprzeczkę bardzo wysoko, a przecież podopieczne Michała Maska wciąż walczą o zajęcie trzeciej pozycji na koniec rundy zasadniczej. – Myślę, że mecz z Chemikiem będzie dla nas bardzo ważnym spotkaniem. Choć może on wpłynąć jeszcze na układ miejsc w tabeli, nie to będzie dla nas najistotniejsze. Chcemy pokazać, że możemy ustabilizować formę przed play-off, gdzie walka będzie na pewno twarda. Wydaje mi się, że treningi dość dobrze odzwierciedlają to co dzieje się  w meczach. Na treningach również są takie chwile, że niejeden złapałby się za głowę mówiąc „łał”, a po chwili ekspresowo uciekają nam punkty. Na pewno jest nad czym pracować – oceniła Efimienko-Młotkowska.

Od dwóch ligowych kolejek w pierwszej szóstce ŁKS-u widzimy Lucie Muhlsteinovą. – Oczywiście, łatwiej by było gdyby Lucie była z nami od początku, aczkolwiek myślę, że nie wygląda to źle. Oczywiście są jakieś nieporozumienia, ale te przytrafiają się każdemu zespołowi. Wydaje mi się, że obie rozgrywające dobrze się uzupełniają i obie są nam bardzo potrzebne. Nie można nawet powiedzieć,  która z nich jest „pierwszą”, a która „drugą”. Grają naprzemiennie, raz jedna, a raz druga ratuje zespół. Mam nadzieję, że czas będzie działał na naszą korzyść – zakończyła środkowa ŁKS-u.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved