Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Zbigniew Zarzycki: Mocno wierzę w Fefe

Zbigniew Zarzycki: Mocno wierzę w Fefe

fot. Tomasz Tadrała

– Najpierw zdobywamy mistrzostwo świata, a potem mamy słaby występ w igrzyskach olimpijskich. Do tego mocno nieudane mecze w Lidze Światowej, co nie dało nam awansu do turnieju finałowego. Można mieć wahania formy, ale nie poważne wpadki – mówi mistrz świata i olimpijski w siatkówce.

W ostatnim czasie raczej nie udzielał się pan publicznie, trudno było pana spotkać na ligowym meczu czy spotkaniu reprezentacji. Dlaczego?



Zbigniew Zarzycki: Trochę mnie ten sport zniechęcił. Huśtawka formy reprezentacji miała tutaj swoje znaczenie. Najpierw zdobywamy mistrzostwo świata, a potem mamy słaby występ w igrzyskach olimpijskich. Do tego mocno nieudane mecze w Lidze Światowej, co nie dało nam awansu do turnieju finałowego. Można mieć wahania formy, ale nie poważne wpadki. Ronaldo czy Messiego nie widziałem w fatalnej formie, a siatkarzy już tak! Poza tym to co mnie – starszego człowieka – zniechęca do bywania na meczach siatkarskich to… straszny hałas. Kibice, spiker robią szum, nic nie słychać, nie można nawet porozmawiać. To wszystko mnie przerasta. Ale młodzież ma swoje prawa i ja to rozumiem. Po prostu życie idzie do przodu.

Był pan zaskoczony drugim z rzędu mistrzostwem Polski ZAKSY Kędzierzyn-Koźle?

Zaskoczony na pewno nie byłem. Jest czołówka, która od kilku lat walczy o medale. Mówiąc żartem, jaki humor mają zawodnicy, taki jest wynik rywalizacji. Przed finałem typowałem Skrę na mistrza, ale mnie zawiodła. Wiele spraw zadecydowało o tym, także i to, że jej trener nie miał charyzmy, był w ogóle jakiś małomówny. Gdybym był trenerem Skry, to parę spraw wykorzystałbym, chociażby powrót Bartka Kurka. Z czołówki każdego było stać na mistrzostwo kraju, ale ZAKSA wygrała ligę zasłużenie.

Jak pan ocenia reprezentację Polski prowadzoną przez Ferdinando de Giorgiego i jej szanse w kontekście mistrzostw Europy w Polsce? Będzie medal?

 Fefe to mój wychowanek, chłopak ze wsi. Victor Village Ugento to klub na wsi, z którym jako trener zrobiłem awans do Serie A. I właśnie tam stworzyłem zespół, w którym uczyłem siatkówki Fefe. Co ciekawe, Ugento to mała miejscowość, dużo mniejsza od Będzina. Graliśmy w sali, która latem służyła za magazyn ziemniaków. Takie to były czasy. I tam kształtował się siatkarski charakter przyszłego trenera naszej kadry. Ja chciałem wtedy być grającym trenerem, ale PZPS mi zabronił. Nie dostałem licencji na granie, co mnie zabolało. A wracając do kadry i jej trenera, to mocno wierzę w Fefe. Oni muszą coś osiągnąć. Wcześniej były obiecanki cacanki, a przyszła Liga Światowa i nic. Teraz przydałby się medal.

Cała rozmowa Jerzego Muchy w serwisie Katowickiego Sportu

źródło: katowickisport.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved