Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Zatrzymać Lippmann i powalczyć o marzenia

Zatrzymać Lippmann i powalczyć o marzenia

fot. Michał Szymański

Łódź i Ankara. Te dwa miasta łączy wiele, jeżeli chodzi o mistrzostwa Europy siatkarek. To właśnie w Łodzi w 2009 roku Polki wywalczyły ostatni medal, po którym nastąpił okres posuchy. W Ankarze z kolei sięgały w 2003 roku po historyczne złoto. Teraz droga do medalu prowadzi z Łodzi do Ankary przez mecz z Niemcami. – Ćwierćfinał to był cel minimum. Przed mistrzostwami Europy bardzo chciałem grać do końca w Polsce. Teraz ćwierćfinał to jeden wielki znak zapytania – przyznał trener Nawrocki.

Siatkarki zaledwie 35-letniego trenera Felixa Koslowskiego idą przez te mistrzostwa Europy jak burza. Wygrały wszystkie dotychczasowe spotkania. W tym z faworyzowaną Rosją 3:2. – To był szalony mecz. Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek w dużym turnieju pokonali Rosję – wracał myślami do tego spotkania Koslowski. Bez dwóch zdań liderką niemieckiej ekipy jest Louisa Lippmann. To do niej kierowanych jest najwięcej piłek. Klaudia Alagierska zauważa, że trzeba będzie też uważać na środkowe – Marie Schoelzel i Camillę Weitzel. Ta ostatnia ma zaledwie 19 lat.



– Musimy się bardzo skupić na tym meczu. Kluczem będzie nie tylko powstrzymanie Lippmann, bo środkowe też dobrze chodzą. To kompletny zespół, choć rzeczywiście największą armatą jest Lippmann. Musimy je pokąsać zagrywką i postawić wszystko na jedną kartę, by awansować – powiedziała Alagierska, która przebojem wdarła się do wyjściowego składu w tych mistrzostwach. Niemki mają też ciekawą rozgrywającą. Denise Hanke jest kapitanem zespołu i ma bardzo trudną zagrywkę. Do tego gra lewą ręką, którą pod siatką potrafi wyrządzić krzywdę rywalkom. – Niemki mają dużo atutów. Przede wszystkim atakującą Lippmann, mają fajne przyjmujące i leworęczną rozgrywającą, na którą trzeba uważać. Jesteśmy porównywalnymi zespołami. To będzie trudny mecz – stwierdziła nasza rozgrywająca Joanna Wołosz.

– Luisa Lippmann to pierwsza zawodniczka do zatrzymania. Jeżeli to się uda, to zniwelujemy siłę Niemek. Swoich umiejętności na tych mistrzostwach nie pokazała jeszcze Jennifer Geerties. Na niej też musimy się skupić. Trzeba będzie mocno grać w nią zagrywką, żeby uniemożliwić jej atak. Zresztą postawa w polu serwisowym będzie kluczowa dla tego spotkania, podobnie zresztą, jak nasze przyjęcie, które musimy poprawić. Jeżeli to utrzymamy, to szala przechyli się na naszą korzyść – zauważyła środkowa bloku Zuzanna Efimienko-Młotkowska.

Zarówno Polska, jak i Niemcy mają bardzo młode drużyny. Obie ekipy są na podobnym etapie rozwoju. Po sukcesach w poprzednich latach przyszła posucha i teraz te dwie reprezentacje są na etapie odbudowywania swojej pozycji na świecie i w Europie. Biało-czerwone wygrały z siatkarkami zza naszej zachodniej granicy 13 z 23 spotkań w historii ME. Po raz ostatni nasze zawodniczki schodziły w tej imprezie pokonane przez Niemki 20 lat temu, kiedy to uległy rywalkom w fazie grupowej.  – W meczu z Polską będziemy potrzebować kolejnego tak spektakularnego spotkania, jak to z Rosją. Rywalki są faworytem. To jeden z czołowych zespołów w tej chwili w Europie. Nie ma chyba drugiej takiej drużyny na świecie, która miałaby w wyjściowym składzie aż cztery dwumetrowe zawodniczki. Do tego mają Joannę Wołosz, jedną z trzech najlepszych rozgrywających na świecie. Klasowe są też libero w tej drużynie – ocenił trener Niemek.

Każdy dotychczasowy mecz z Niemkami miał swoją historię. W tym spotkaniu może się zdarzyć wszystko – stwierdził trener biało-czerwonych. W tym roku obie drużyny spotykały się ze sobą wiele razy. Nie tylko w Lidze Narodów, w której Polki wygrały 3:1, ale także w meczach sparingowych przed ME. Za każdym razem górą były biało-czerwone. Teraz obie drużyny spotkają się ze sobą w meczu, które stawką jest awans do strefy medalowej. Obie też w drodze do ćwierćfinału pokonały dwie potęgi – Rosję i Włochy. – Grałyśmy z Niemkami i wygrywałyśmy sparingi, ale ten turniej rządzi się swoimi prawami. Nie można patrzeć na to, co było – zauważyła przytomnie Alagierska. – Na nieszczęście grałyśmy sparingi przed turniejem z Niemkami, więc znają nas na wylot. Ale może to i dobrze. W meczu z Hiszpanią zagrałam słabo, więc może pomyślą, że nie jestem w formie, a ja wyjdę i będzie wszystko w porządku – żartowała nasza atakująca Malwina Smarzek-Godek.

By awansować do półfinału i pojechać do Ankary na dwa kolejne spotkania, Polki będą musiały zagrać z Niemkami takie spotkanie, jak przeciwko Włoszkom. – Mecz z Niemkami będziemy podobny do tego z Włoszkami. To będzie wielka wojna. To jest walka o półfinał, więc nikt nie będzie patrzył, kto jest po drugiej stronie. Trzeba będzie się bić na maksa. Nie mogę się doczekać tego starcia, bo będzie ogień. Jeżeli u nas wszystko zatrybi, to mogę być spokojna o wynik. To będzie jednak całkiem inny mecz od sparingów. To były mecze o nic. Teraz będzie ciężko. Chcemy jednak walczyć o swoje marzenia. Musimy się zatem wspiąć na wyżyny – powiedziała Wołosz. – Na tyle potrafimy zmieniać swój styl gry, że nie obawiamy, by Niemki nas rozpracowały. Oczywiście naszą główną bronią są Malwina Smarzek-Godek i Magda Stysiak. Mimo tego rotujemy składem i ustawieniami i nie do końca mają rozpisaną naszą grę. Dużo grałyśmy z Niemkami i dobrze się znamy. Na pewno nie będzie to łatwy mecz. Może przypominać ten z Belgią, ale mam nadzieję, że tym razem z happy endem. To będzie mecz ogromnej walki. Będzie wojenka. Mamy jeszcze rezerwy, jakich nie pokazałyśmy. Czas je uwolnić – dodała Efimienko-Młotkowska.

Na co twoim zdaniem stać polskie siatkarki w ME

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: onet.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved