Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Z Opola, przez Łódź do Krakowa. FF LM znowu w Polsce

Z Opola, przez Łódź do Krakowa. FF LM znowu w Polsce

fot. Arkadiusz Buczyński

14 – tyle razy na podium Ligi Mistrzów stawali tegoroczni finaliści. Trentino Volley, Cucine Lube Civitanova, Zenit Kazań i gospodarz, Asseco Resovia Rzeszów – drużyny, o których potencjale i możliwościach nie trzeba chyba nikogo przekonywać. W ten kwietniowy weekend krakowska Tauron Arena będzie przepełniona nie tylko siatkówką na najwyższym poziomie, ale również, a może przede wszystkim niezawodnymi i potrafiącymi stworzyć wspaniałe widowisko kibicami.

Po drużynach z Kędzierzyna-Koźla i Bełchatowa nadszedł czas na to, żeby Asseco Resovia Rzeszów podjęła się organizacji Final Four Ligi Mistrzów. Dla tegorocznych gospodarzy jest to drugi z rzędu udział w turnieju finałowym i zarazem pierwszy w historii, w jakim występują w roli gospodarza. Dzięki uzyskaniu zgody na to przedsięwzięcie od władz europejskiej federacji Resovia nie brała udziału w fazie play-off i mogła skupić się na rozgrywkach ligowych, czekając na swoich rywali w walce o europejskie trofeum.



Każda drużyna grając przed własną publicznością, zwłaszcza w rozgrywkach międzynarodowych, chce zaprezentować się jak najlepiej. Dla podopiecznych Andrzeja Kowala dodatkowym smaczkiem i motywacją jest fakt, że w sobotnim półfinale rzeszowianie zmierzą się z Zenitem Kazań. Z tym samym Zenitem, z którym rok temu przegrali w finale w Berlinie. Rzeszowianie mają świetną okazję do rewanżu, zwłaszcza że jak udowodniła już w tym sezonie PGE Skra Bełchatów, Rosjanie nie są drużyną nie do pokonania nawet na własnym boisku, a rzeszowianom na wyżyny może pomóc wzbić się doping ich kibiców. Resovia będzie potrzebowała swojej największej armaty – Bartosza Kurka. Reprezentant Polski udowodnił już niejednokrotnie, że jest w stanie poprowadzić drużynę do zwycięstwa i trzeba tylko mieć nadzieję na to, że ciężki sezon nie da jeszcze o sobie znać i nie odbije się na dyspozycji atakującego zespołu Andrzeja Kowala. Cieszyć może dobra dyspozycja w ostatnich meczach PlusLigi Oliega Achrema i rozgrywającego Fabiana Drzyzgi. Na korzyść rzeszowian przemawia też długa mimo kontuzji ławka rezerwowych, chociaż nieobecność Piotra Nowakowskiego i Jochena Schoepsa jest na pewno dla Asseco Resovii dużą stratą.

Dla drużyny z Kazania będzie to już trzecie starcie z polskim klubem w tej edycji Ligi Mistrzów. Po przejściu, bez straty punktu, fazy grupowej Rosjanie najpierw wyeliminowali w 1/12 Lotos Trefl Gdańsk, a w kolejnej rundzie mimo porażki na własnym boisku poradzili sobie z bełchatowską Skrą. Największą gwiazdą drużyny z Kazania jest Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim obywatelstwem, który chce występować w naszej reprezentacji, jest najlepiej punktującym zawodnikiem Zenitu i zarazem trzecim tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Rywale rosyjskiego giganta nie mogą zapominać również o Matthew Andersonie i Maksimie Michajłowie, którzy swoimi atakami sieją popłoch w szeregach rywali.

Zenit jest największym faworytem tegorocznego turnieju. Rosjanie zakończyli, podobnie jak siatkarze Asseco Resovii, rundę zasadniczą w rozgrywkach krajowych. Z tą różnicą, że Zenit pewnie ją wygrał, w 26 meczach ponosząc tylko jedną porażkę, a rzeszowianie do finału PlusLigi awansowali bardzo szczęśliwie, dzięki potknięciu rywala. Na korzyść podopiecznych Andrzeja Kowala przemawia jednak występ przed własną publicznością i niewyrównane rachunki z rosyjską drużyną. Nie chodzi tylko o porażkę sprzed roku. Asseco Resovia jako reprezentant Polski będzie miała okazję do rewanżu na Zenicie za porażki dwóch innych polskich drużyn skutkujące ich wyeliminowaniem z rozgrywek. Podopieczni Władimira Alekny będą pewnie chcieli podtrzymać dobre wspomnienia związane z polskimi turniejami Final Four. Dotychczas grali w Polsce dwukrotnie, w Łodzi i za każdym razem wyjeżdżali ze złotym medalem Ligi Mistrzów.

Zaraz po polsko-rosyjskim pojedynku dojdzie do bratobójczego boju dwóch włoskich drużyn, Cucine Lube Civitanova i Trentino Volley. Drużyna z Trydentu, która po kilku „chudszych” latach wraca na europejskie salony, ma podobny bilans spotkań w Lidze Mistrzów, jak Zenit Kazań, poniosła jedną porażkę, w fazie grupowej z Tours VB. Ekipa, w której składzie brak już tylu głośnych nazwisk co przed laty, dobrze radzi sobie zarówno w rozgrywkach europejskich, jak i ligowych, w których podopieczni Radostina Stojczewa są w półfinale (przegrywają po dwóch meczach z Modeną 0:2). Dobrze w drużynie aktualnego mistrza Włoch prezentuje się znany z występów na parkietach PlusLigi Tine Urnaut. Rywale muszą też zwrócić uwagę na parę środkowych, Sebastiana Sole i Simona van de Voorde (pierwszy i czwarty najlepiej punktujący zespołu w Lidze Mistrzów) oraz Mitara Djuricia. Dla trenera Trentino na pewno dużą stratą jest fakt, że nie może skorzystać z usług Mateja Kazijskiego, który po zakończeniu sezonu w Japonii po raz kolejny dołączył do drużyny Trentino, ale jej barwy może reprezentować tylko w rozgrywkach we Włoszech.

Cucine Lube Civitanova miał chyba najtrudniejszą drogę do finału ze wszystkich drużyn. O ile fazę grupową Włosi przeszli bez większego problemu, przegrywając tylko jeden mecz z Knack Roeselare i bez problemu ogrywając też Arkas Izmir w pierwszej rundzie play-off, to o awansie w meczu z Halkbankiem Ankara musiał zadecydować złoty set, którego Włosi rozstrzygnęli na swoją korzyść. W składzie Lube nie trudno znaleźć gwiazdy światowej siatkówki. Najlepiej punktujący zawodnicy zespołu – Osmany Juantorena i Klemens Cebulj, libero Jenia Grebennikov czy grająca legenda europejskiej siatkówki Ivan Miljković z pewnością są w stanie poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa nawet w całym turnieju. Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego udanie prezentują się nie tylko w Europie, ale również na rodzimych parkietach. Lube wygrało rundę zasadniczą z przewagą 7 punktów nad drugą w tabeli Modeną, ale po dwóch meczach półfinałowych z Perugią przegrywają 0:2.

Obie drużyny mierzyły się już dwukrotnie w meczach ligi włoskiej. W pierwszym spotkaniu górą byli siatkarze Trentino, wygrywając 3:2, ale w drugim meczu, rozegranym niewiele ponad miesiąc temu, Cucine Lube odprawiło swoich rywali w trzech setach. Patrząc na wyniki spotkań bezpośrednich, a także na składy – na papierze wydaje się, że to Lube będzie faworytem tego spotkania. Siatkówka to jednak bardzo nieprzewidywalny sport, zwłaszcza jeżeli jedna z drużyn ma na ławce trenerskiej takiego fachowca jak Radostin Stojczew.

Jedyną drużyną spośród tych walczących o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, która nie zaznała jeszcze w tym sezonie porażki na europejskich parkietach, jest Asseco Resovia Rzeszów. Oczywiście pół żartem, pół serio, bo rzeszowianie nie grali w fazie play-off, ale zapewne zarówno kibice, jak i zawodnicy aktualnego mistrza Polski nie będą mieli nic przeciwko temu, żeby taki stan rzeczy się utrzymał. Pewne jest to, że ten kwietniowy weekend będzie wielką gratką dla miłośników siatkówki. Relacje z meczów tegorocznego Final Four oczywiście będzie można śledzić na stronie Strefy Siatkówki.

Zobacz również:
Terminarz Final Four Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved