Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > XIV Memoriał Arkadiusza Gołasia: KPS Stocznia Szczecin najlepsza, ZAKSA trzecia

XIV Memoriał Arkadiusza Gołasia: KPS Stocznia Szczecin najlepsza, ZAKSA trzecia

fot. KPS Stocznia Szczecin

Podczas meczu o brąz XIV Memoriału Arkadiusza Gołasia organizatorzy przygotowali dodatkowe wydarzenie. I tak w barwach klubu z Kędzierzyna-Koźla pojawił się kończący zawodową karierę – Dominik Witczak. Atakujący wspierał swoich kolegów w trzeciej partii spotkania. ZAKSA zajęła ostatecznie trzecie miejsce, w finale spotkały się KPS Stocznia Szczecin i ONICO Warszawa. Po czterosetowym meczu lepsi okazali się szczecinianie.

Od pierwszych akcji meczu utrzymywała się gra na styku (3:3). Jako pierwsi do ataku przystąpili zawiercianie, budując dwupunktową przewagę. W tej części spotkania kędzierzynianie mogli liczyć na Sama Deroo, po drugiej stronie siatki niezłe noty zbierał Semeniuk. Atutem podopiecznych Marka Lebedewa była czujna gra w obronie, przy kolejnych kontratakach zespół z Zawiercia zdołał uciec rywalom, prowadząc 12:8. Tym samym Andrea Gardini dość szybko musiał sięgać po przerwę na żądanie. Również kędzierzynianie mieli swoje atuty, czujna gra i kolejne wybloki oraz sprytne zagrania Deroo w kontratakach praktycznie zlikwidowały zaliczkę zawiercian (13:13). Ich problemy z dokładnym przyjęciem serwisów Sama Deroo wyprowadziły zespół Andrei Gardiniego na kilkupunktowe prowadzenie (18:14). Nie było to jeszcze ostatnie słowo siatkarzy z Kędzierzyna-Koźla, zagrania Deroo ze skrzydeł przybliżały wicemistrzów Polski do triumfu (22:18). Tej szansy ZAKSA nie pozwoliła sobie odebrać, celne ataki Swodczyka mogły już tylko zmniejszyć stratę (25:20).



Kolejna partia to mocny początek kędzierzynian. Po etapie wymiany ciosów w ataku szybciej do głosu doszli podopieczni Marka Lebedewa. Ustawienie z Mateuszem Malinowski w polu serwisowym okazało się wyjątkowo szczęśliwe dla Aluronu Virtu Warty Zawiercie, która uciekła rywalom na trzy punkty (5:2). Odpowiedź ZAKSY była niemal natychmiastowa, serwisy Sama Deroo i pewne ataki Łukasza Kaczmarka po raz kolejny wyrównały stan (6:6). Od tego momentu utrzymywała się gra punkt za punkt przy wymianie ciosów w ataku. Problemy z przyjęciem zawiercian i skuteczny w kontratakach Sam Deroo wyprowadziły zespół Andrei Gardiniego na kilkupunktowe prowadzenie (14:12). Wicemistrzowie Polski pozwolili jeszcze rywalom wrócić do gry, jednak mocne zagrywki ZAKSY sprawiały wyraźne problemy zawodnikom Marka Lebedewa (19:16). Zagrywki Swodczyka i ataki Walińskiego mogły jeszcze dawać nadzieję sympatykom klubu z Zawiercia, zapowiadała się bowiem wyrównana końcówka seta (19:18). Błędy własne zawiercian i skuteczne ataki Szymury z Jungiewiczem dały ZAKSIE pierwszą piłkę setowa przy stanie 24:21. Zawiercianie zdołali wrócić do gry, jednak przy grze na przewagi lepiej spisywali się siatkarze wicemistrza Polski.

Na początku trzeciego seta na boisku po stronie ZAKSY pojawił się Dominik Witczak. Po serii dobrych zagrywek byłego już atakującego zespołu z Kędzierzyna-Koźla Andrea Gardini wrócił do ustawienia z Łukaszem Kaczmarkiem. Początki partii to jeszcze gra na styku, dość długo żadna z drużyn nie była w stanie zbudować wyższego prowadzenia, dopiero błędy własne Sama Deroo i kontry Malinowskiego dały drużynie Marka Lebedewa dwupunktową zaliczkę – 10:8. Po kędzierzyńskiej stronie siatki czujny był jednak Sacharewicz, dobrze do gry wprowadził się Brandon Koopers i po raz kolejny siatkarze obu ekip wrócili do gry na styku (12:13). Pogoń zawiercian przyniosła oczekiwane rezultaty, w końcówce seta ponownie gra się wyrównała i był remis 18:18. Kontrataki wicemistrzów Polski (Deroo/Kaczmarek) postawiły w lepszej sytuacji ZAKSĘ. W kluczowej części seta szans w ataku nie marnował Deroo i to ZAKSA wygrała 25:23 i w całym meczu 3:0.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:0
(25:20, 26:24, 25:23)

Spotkanie finałowe od zagrywki rozpoczął Nikołaj Penczew, a pierwszy punkt zdobył Bartosz Kurek. Początek meczu był jednak wyrównany. Po ataku Kurka było 3:3, ale po chwili as serwisowy Simona van de Voorde dał Stoczni prowadzenie 8:6. Gra toczyła się punkt za punkt, ale kiedy zapunktował Matej Kazijski, zrobiło się 12:9 dla szczecinian i o 30 sekund rozmowy z zawodnikami poprosił trener Antiga. Nic to jednak nie dało, bowiem tuż potem Kazijski i Van de Voorde popisali się skutecznym blokiem. ONICO zatrzymując Kurka, zbliżyło się na trzy oczka, ale blok i zagrywka MVP mistrzostw świata spowodowały, że przy stanie 11:15 o drugi czas poprosił opiekun stołecznej ekipy. Po nim zapunktował drugi  z medalistów – Bartosz Kwolek. Kolejny punkt mistrza świata pozwolił warszawianom nieco odrobić strat (14:16). Stocznia jednak chwilę później znów odjechała (20:15). Po zagrywce Penczewa szczecinianie prowadzili już 22:16. Blok Kurka na Kwolku dał Stoczni piłkę setową. Ostatnią akcją seta był atak Mateja Kazijskiego.

Druga część meczu rozpoczęła się od udanego bloku ONiCO, a po akcji Kurka było 1:1. Stołeczni odskoczyli na 4:1, jednak przy zagrywce Janusza Gałązki szczecinianie natychmiast doprowadzili do remisu 4:4. Blok na Kazijskim i nieudany atak Kurka pozwoliły ONICO odbudować prowadzenie i przy stanie 5:8 o czas poprosił Michał Mieszko Gogol. Po nim Vernon Evans mocnym serwisem podwyższył prowadzenie swojego teamu. Warszawianie utrzymywali swój zapas do momentu, kiedy na zagrywce nie stanął Penczew. Bułgar sprawiał problemy Piotrowi Łukasikowi, do tego zadziałał blok (11:12). O czas poprosił trener Antiga, po którym problemy w przyjęciu i ataku Kazijskiego zmusiły do wzięcia czasu trenera Gogola (11:15). Szczecinianie przy zagrywce Gałązki zbliżyli się na jedno oczko, a udany blok pozwolił im doprowadzić do remisu 16:16. Blok Stoczni pracował bardzo dobrze i pozwolił jej prowadzić jednym oczkiem, po nieudanym przyjęciu rywali zrobiło się 20:28 dla Łukasza Żygadło i kolegów. Swój zespół udanymi atakami starał się poderwać Piotr Łukasik, a po bloku na Kurku zrobiło się 21:21. Stocznia znów odskoczyła w ustawieniu z Gałązką na zagrywce i po autowym ataku Vigrassa było już 2:0 w meczu.

W ustawieniu z Łukasikiem na zagrywce ONICO odskoczyło na 3:1, a po zagrywce Evansa i ataku w siatkę Kazijskiego tablica pokazała już wynik 7:3. Dobrze w ataku radził sobie Łukasik, do tego doszły błędy Stoczni i o czas przy stanie 4:9 poprosił opiekun zachodniopomorskiej ekipy. Po nim Łukasz Żygadło uruchomił Kurka, a ten nie zawiódł kapitana swojej drużyny. Stołeczni utrzymywali przewagę, a kiedy Łukasik zaskoczył zagrywką Rossarda, było już 14:9, a po bloku na Kurku 16:9. ONICO w pełni kontrolowało boiskowe wydarzenia. Przy zagrywce Kazijskiego Stoczni udało się odrobić jednak sporą część strat (15:18). Serię zakończył dopiero blok na Nikołaju Penczewie, do tego dobrą zagrywkę dołożył Kwolek (22:15). Takiej przewagi ONICO już nie roztrwoniło. Piłkę setową dał atak Grahama Vigrassa, a po chwili autowy atak Penczewa zakończył seta.

Udany atak Kurka rozpoczął seta czwartego. Po ataku Piotra Łukasika tablica pokazała rezultat 3:1 dla ONICO, ale zagrywką szybko wyrównał Janusz Gałązka. Wynik oscylował wokół remisu, po kolejnym ataku Łukasika było 8:7 dla stołecznej ekipy. Kilka chwil później ataki Bartosza Kurka i Nicholasa Hoaga dały Stoczni wynik 13:10 i o czas poprosił trener Antiga. Po nim różnica jednak się utrzymywała, a po zbiciach Kurka i Hoaga zrobiło się już 19:15 i o przerwę numer dwa poprosił Stephane Antiga. Stocznia jednak kroczyła po zwycięstwo, dobrą zmianę dał Hoag, który punktował nie tylko atakiem, ale i blokiem. Błąd serwisowy Kwolka dał Stoczni piłki meczowe, a po chwili zagrywka Van de Voorde zakończyła mecz i cały turniej.

KPS Stocznia Szczecin – ONICO Warszawa 3:1
(25:20, 25:22, 19:25, 25:19)

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved