Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Wszystko jasne – bez sensacji na koniec fazy zasadniczej I ligi mężczyzn

Wszystko jasne – bez sensacji na koniec fazy zasadniczej I ligi mężczyzn

Bez wielkich sensacji obyło się w ostatniej kolejce rundy zasadniczej I ligi mężczyzn. Zwycięstwa odniosły zespoły z Katowic i Suwałk, a trzecia lokata przypadła SMS-owi Spała, który pokonał u siebie Espadon Szczecin. Udanie zmagania zakończyła też Warta, która ograła Krispol. Wygraną sezon zakończyli wyszkowianie.

Zazwyczaj było tak, że na finiszu rundy zasadniczej niespodzianki sypały się jak z rękawa. W tym roku do nich jednak nie doszło, a faworyci wygrywali swoje spotkania. odetchnąć z ulgą mogą gracze KPS-u Siedlce, którzy czekali na wynik meczu w Nysie, gdzie miejscowa Stal rywalizowała z GKS-em Katowice. Po dwóch setach na świetlnej tablicy był remis, więc można było się spodziewać, że podopieczni Janusza Bułkowskiego pokuszą się o sprawienie sensacji, ale lider i zwycięzca rundy zasadniczej im na to nie pozwolił. Wprawdzie w czwartej partii gospodarze mogli jeszcze doprowadzić do tie-breaka, lecz ostatecznie trzy oczka pojechały na Górny Śląsk. – Zależało nam bardzo na zwycięstwie, które zapewniało pierwsze miejsce przed play-off. Wielkie wrażenie zrobili na nas miejscowi kibice. Bardzo głośno i kulturalnie dopingowali oba zespoły – podkreślił szkoleniowiec katowiczan, Grzegorz Słaby. Katowiczanie w play-off zagrają z KPS-em Siedlce. Natomiast wicemistrz I ligi po rundzie zasadniczej zakończył już sezon, plasując się ostatecznie na dziewiątej pozycji.



Zwycięstwem drugie miejsce przypieczętowali gracze Ślepska Suwałki, którzy przed własną publicznością pokonali AGH AZS Kraków. Początkowo Andrzej Kubacki dał odpocząć kilku swoim podstawowym zawodnikom, ale z biegiem trwania meczu zaczęli oni pojawiać się na boisku. Jednak już po dwóch setach gospodarze prowadzili 2:0, co oznaczało, że utrzymają drugie miejsce w tabeli, a w play-off zmierzą się z… AGH AZS Kraków. Podopieczni trenera Skorego w trzeciej odsłonie mogli przypieczętować zwycięstwo, ale chwila dekoncentracji w końcówce zmusiła ich do rywalizacji w czwartym secie. W nim postawili kropkę nad i. – Nie kalkulowaliśmy, nie interesowaliśmy się wynikami z innych hal. Graliśmy swoją siatkówkę i to dało nam sukces – podkreślił na łamach strony klubowej Dmitrij Skorij, trener suwalskich siatkarzy. Dla przyjezdnych ta porażka nic nie oznaczała, bowiem już wcześniej zapewnili sobie siódme miejsce w tabeli.

Uczniowie SMS-u PZPS Spała pokazali, że są w dobrej formie przed wyjazdem na kwalifikacje do mistrzostw Europy juniorów. W meczu kończącym rundę zasadniczą odprawili z kwitkiem z własnego parkietu Espadon Szczecin, rewanżując się mu tym samym za wcześniejszą porażkę. Chociaż początek meczu na to nie wskazywał. Przyjezdni mogli nawet objąć prowadzenie 2:0, ale przegrana końcówka drugiej partii wyraźnie podcięła im skrzydła. Gospodarze sprawili im siatkarskie lanie w trzecim secie, a w czwartym dopełnili formalności. – Liczyliśmy na więcej. Nasza gra jednak mocno falowała. Potrafiliśmy w drugim i czwartym secie odrabiać straty, aby po chwili popełniać głupie błędy, które podcinały nam skrzydła – opowiadał rozgrywający Espadonu, Krzysztof Antosik. Ten wynik miał o tyle istotne znaczenie, że pozwolił podopiecznym Sebastiana Pawlika utrzymać trzecie miejsce, zaś zachodniopomorska ekipa spadła o lokatę niżej.

Mogło się dla niej skończyć jeszcze gorzej, bowiem mogła utracić handicap własnego parkietu w play-off, gdyby korzystny wynik w Zawierciu osiągnął APP Krispol Września. Podopieczni Dominika Kwapisiewicza mogli do tego spotkania podejść na dużym luzie, gdyż mieli już zapewnione szóste miejsce po rundzie zasadniczej, zaś ich rywale mieli o co walczyć, bowiem w ich zasięgu było miejsce w pierwszej czwórce. Nie wykorzystali jednak okazji na podtrzymanie zwycięskiej passy i awans w tabeli. Mimo że pojedynek w Zawierciu był zacięty, to w końcówkach prym wiedli gospodarze. Gracze z Wielkopolski najbliżej wygrania seta byli w trzeciej części spotkania, którą przegrali dopiero po walce na przewagi. Taki wynik sprawił, że Warta w play-off zmierzy się z SMS-em, na dodatek w nieco późniejszym terminie, zaś podopiecznych Sławomira Gerymskiego czekają kolejne konfrontacje z Espadonem Szczecin.

Zwycięstwem z własną publicznością oraz z rozgrywkami pożegnali się siatkarze Campera Wyszków, którzy po nierównym spotkaniu wykazali wyższość nad KPS-em Kęty, rewanżując się mu za wyjazdowe niepowodzenie. Gospodarze byli blisko podniesienia z parkietu pełnej puli punktów, bo prowadzili już 2:1, ale ambitna postawa podopiecznych Marka Błasiaka po raz kolejny dała o sobie znać. Udało im się doprowadzić do tie-breaka, ale w nim byli już wyraźnie słabsi od przeciwników. – Ani dla jednej, ani dla drugiej drużyny nie był to mecz o jakąś stawkę. Ciężko było nam się zmobilizować w pełni i wydobyć z siebie taką wolę walki, żeby w tie-breaku odrobić sześciopunktową stratę – podkreślił Marek Błasiak, trener KPS-u. Marne to jednak pocieszenie dla zawodników Campera, którzy na pewno po tym sezonie spodziewali się znacznie więcej, liczyli na lepsze wyniki, a tymczasem zmagania zakończyli już po fazie zasadniczej. Natomiast gracze znad Soły już myślami są przy play-out, w których zmierzą się z Energą Omis Ostrołęka.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved