Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Żaliński: Mieliśmy swoje „pięć minut”

Wojciech Żaliński: Mieliśmy swoje „pięć minut”

fot. Katarzyna Antczak

– Zespół Cerradu Czarnych Radom miał swoje przysłowiowe „pięć minut” na przełomie listopada i grudnia, kiedy prezentowaliśmy się bardzo dobrze, lecz ten okres skończył się już dawno. Nadal punktujemy, ale nie jesteśmy już tak efektywni, jak w pierwszej rundzie i w tej chwili słowo „rewelacja” w stosunku do nas jest określeniem nieco na wyrost – powiedział zawodnik radomian, będący jednym z najjaśniejszych punktów ekipy Raula Lozano w piątkowym meczu w stolicy Podkarpacia, Wojciech Żaliński. Kolejnym rywalem jego teamu będą siatkarze z Gdańska.

Przed spotkaniem z mistrzami Polski mówiono, że wasz zespół będzie rozdawał karty w czołówce. Ta rola chyba nie do końca wam spasowała, bo o ile w pierwszej partii wygraliście dzięki sportowemu szczęściu, to w reszcie meczu w ofensywie byli miejscowi.



Wojciech Żaliński:Przede wszystkim wartym zauważenia jest fakt, że nam nie zależy na takich opiniach. Odwracamy od siebie mówienie, że to my będziemy rozdawać karty w czołówce i ustalać skład finału, ponieważ dobrze by było, żeby każda drużyna po prostu martwiła się o siebie. My nie chcemy przydzielać medali, tylko grać minimum o miejsce piąte lub szóste, a jeśli nadarzą się okazje, to spróbować wejść do czołowej czwórki. Przez wynik pojedynku z Resovią Rzeszów miejsce tuż poza podium bardzo się od nas oddaliło, ale nie jest jeszcze aż tak źle, by nie mogło być lepiej. Będziemy koncentrować się wyłącznie na tym, co jest przed nami. Co do spotkania z mistrzami Polski, to każdy, kto go widział, stwierdzi jedno – zwyciężyła klasa podopiecznych Andrzeja Kowala. Niby mieliśmy w nim swoje szanse, ale umówmy się, że to spotkanie było pod całkowitą kontrolą gospodarzy.

Z drugiej strony żal chyba jednak jest, bo w stolicy Podkarpacia kolejna dobrze rokująca passa zwycięstw została przerwana…

– No tak, można było oczekiwać, że zaczniemy znów tak wygrywać, jak w pierwszej rundzie, ale zaręczam, że wtedy przegrana po ośmiu zwycięstwach spowodowała, że żalu było jeszcze więcej. Mimo wszystko niezmienna jest prawda, że szkoda każdego straconego meczu, bez względu na to, czy zdarza się on w serii, czy między innymi przegranymi pojedynkami.

Ze strony klubu w mediach pojawiły się głosy, że 5. pozycja w zestawieniu będzie tą, w którą celujecie. Realne przedstawienie celu pomaga, czy wywiera presję?

– Myślę, że każdy z nas realnie myśli właśnie o tej lokacie na koniec sezonu. Jeżeli uda nam się ją wywalczyć, to chyba nazwiemy to naszym małym złotym medalem mistrzostw Polski.

Z drugiej strony media swego czasu nazywały was największą rewelacją rozgrywek, więc chyba można było sobie ostrzyć zęby na nieco więcej.

Zespół Cerradu Czarnych Radom miał swoje przysłowiowe „pięć minut” na przełomie listopada i grudnia, kiedy prezentowaliśmy się bardzo dobrze, lecz ten okres skończył się już dawno. Nadal punktujemy, ale nie jesteśmy już tak efektywni, jak w pierwszej rundzie i w tej chwili słowo „rewelacja” w stosunku do nas jest określeniem nieco na wyrost.

Jakby pan określił czas, który teraz macie – jako stabilizację dyspozycji po pierwszej eksplozji formy czy też jako jej spadek?

Umówmy się, nasza forma na pewno spadła. Oczywiście, zdarzają się przypadki, kiedy jeden zawodnik gra lepiej niż wcześniej, a drugi gorzej, lecz ja osobiście odnoszę wrażenie, że jako zespół prezentujemy się nieco gorzej niż w pierwszej części sezonu zasadniczego.

Czy z racji osiąganych wcześniej wyników nadal możecie, czy już musicie walczyć jak równy z równym z czołówką?

– Wydaje mi się, że zarówno możemy, jak i musimy. Możemy, ponieważ predestynuje nas do tego nasza postawa w najlepszym momencie sezonu, więc wiemy, że jesteśmy zdolni do walki z najlepszymi zespołami w PlusLidze, a musimy wyłącznie dlatego, że chcemy jak najczęściej punktować.

Recepta na Trefl, czyli waszego kolejnego rywala, będzie mniej złożona, ponieważ ostatnio zespół ten zmaga się z kryzysem, czy też w przypadku takiego rywala nawet w jego trudnej sytuacji nie można mówić o spuszczeniu z tonu?

– Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o trwający sezon, to nie ma w tej chwili zespołu, który na którymś z etapów rywalizacji nie zmagałby się z mniejszym czy większym kryzysem. Widać, że każdy ma trudne momenty i trzeba sobie z tym radzić. Nie wiem, czy Trefl jest w dołku, czy też nie, ponieważ może się to okazać zbyt mocnym słowem, ale przecież podopieczni Andrei Anastasiego znają układ panujący w tabeli i nie przyjadą do Radomia na wycieczkę. Liczymy się z tym i będziemy walczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved