Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Winnik: Żałuję, że tak to się skończyło

Wojciech Winnik: Żałuję, że tak to się skończyło

fot. slepsksuwalki.pl

– Za nami cztery miesiące intensywnej gry. W marcu wszystko ucieło się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Mieliśmy w Suwałkach już nie tylko widowiska, ale piękne święta siatkówki w naszym regionie. Żałuję, że tak to się skończyło, ale trudno było podjąć jakąkolwiek inną decyzję w tym momencie – powiedział prezes Ślepska Malow Suwałki, Wojciech Winnik.

Sezon 2019/2020 przejdzie do historii, bowiem nie udało się go dokończyć. W PlusLidze nie rozegrano nawet całej rundy zasadniczej. W związku z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa podjęto decyzję o zakończeniu rozgrywek. – Każda decyzja była niewłaściwa i trudna, bo w PlusLidze gra 14 klubów z różnych miast. Każdy z nich ma różne cele i ambicje. Dlatego ciężko jest znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie – czy to dobra, czy zła decyzja – ocenił Wojciech Winnik.



Za Ślepskiem Malow Suwałki debiutancki sezon w PlusLidze. Drużyna pokazała się w nim z dobrej strony, ale zwrotów akcji i wielu emocji nie brakowało. – Ten sezon będę traktował jak totalny rollercoaster – krótko skwitował prezes beniaminka z Suwałk. Nie ukrywa on, że po wywalczeniu awansu do PlusLigi w Ślepsku musiało się sporo zmienić. –  Przeżyliśmy letnie emocje związane z procesem licencyjnym, z utworzeniem spółki trybie pilnym, z nadzwyczajną sesją rady miasta w Suwałkach, z budowaniem zespołu, kiedy wszyscy rywale mieli już dopięte składy i myśleli o wakacjach. Później dwukrotnie była przekładana inauguracja sezonu w Arenie Suwałki. Dopiero z AZS-em Indykpolem Olsztyn zainaugurowaliśmy PlusLigę w naszym mieście – wspomniał Winnik.

Priorytetem podopiecznych Andrzeja Kowala było utrzymanie się w elicie. Ten cel stosunkowo szybko udało im się zrealizować, a w wielu meczach potrafili zaskoczyć rywali, ogrywając między innymi Trefla Gdańsk czy bełchatowską Skrę. Być może zespół znad Czarnej Hańczy sprawiłby jeszcze jakieś niespodzianki, ale tego już się nie dowiemy. – Za nami cztery miesiące intensywnej gry. W marcu wszystko ucieło się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Nie mając do nikogo żalu, żałuję, że ta fala tsunami, na którą wskoczył suwalski sport, nie trwa dalej. Mieliśmy w Suwałkach już nie tylko widowiska, ale piękne święta siatkówki w naszym regionie. Żałuję, że tak to się skończyło, ale trudno było podjąć jakąkolwiek inną decyzję w tym momencie – zakończył Wojciech Winnik.

źródło: opr. własne, slepsksuwalki.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved