Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Grzyb: Nie spodziewałbym się trzysetowego meczu

Wojciech Grzyb: Nie spodziewałbym się trzysetowego meczu

fot. Katarzyna Antczak

– Obie drużyny mają podobny potencjał, stąd pewnie tak lubimy tie-breaki. Oczywiście wolałbym, żeby środowe i sobotnie spotkania zakończyły się naszymi gładkimi zwycięstwami, ale w ciemno wziąłbym zarówno wynik 3:0, jak i 3:2. Najważniejsze, żeby udało się wygrać. Patrząc jednak na historię ostatnich starć, rzeczywiście nie spodziewałbym się trzysetowego meczu – mówi przed meczami o brązowy medal środkowy gdańskiego zespołu, Wojciech Grzyb.

Dla Wojciecha Grzyba, środkowego Trefla Gdańsk, mecze z Indykpolem AZS Olsztyn zawsze są czymś specjalnym. Gracz ten bowiem urodził się w Olsztynie i w barwach tamtego klubu osiągał pierwsze sukcesy. 20 lat temu został mistrzem Polski kadetów, a w 2004 roku wywalczył wicemistrzostwo Polski. Po 14 latach od swojego pierwszego ligowego medalu ma szansę wywalczyć 12. krążek. Uczynić to może właśnie w konfrontacji z zespołem, w którym rozpoczynał karierę. – Wspaniale byłoby, gdyby ta historia zatoczyła takie koło i udałoby się nam zakończyć sezon medalem. Dla mnie każdy powrót do Olsztyna jest czymś szczególnym, więc i mecz, w którym będę tam grał o powrót na podium, będzie wyjątkowy. Obie drużyny w półfinałach pokazały, że stać je na grę na dobrym poziomie i walkę z potentatami. To by dopiero była historia, gdyby Trefl i AZS mogły spotkać się w finale – zauważa Grzyb.



Trefl znalazł się w czołowej czwórce PlusLigi trzeci raz w ciągu czterech sezonów i ma szansę na drugi medal w historii klubu. Indykpol AZS, choć jest jedną z najbardziej utytułowanych drużyn w polskiej siatkówce, na miejsce na podium czeka znacznie dłużej. Olsztynianie ostatni raz w strefie medalowej byli dziesięć lat temu. Wtedy też sięgnęli po brąz, a jednym z filarów tamtej ekipy był Grzyb. Miał on udział we wszystkich medalach, które Indykpol AZS wywalczył w XXI wieku. Teraz może stanąć na drodze do realizacji marzeń olsztyńskiego zespołu. – Oczywiście, że mam dużą sympatię do AZS-u i życzę tej drużynie jak najlepiej. To dobrze, że olsztyński zespół znów jest w ścisłej czołówce. Cieszyłem się, kiedy wszedł do czołowej szóstki, choć musiał walczyć o to do ostatniej kolejki. Cieszyłem się również, kiedy awansował do najlepszej czwórki. Teraz jednak sentymenty się kończą. Gram dla Trefla i zrobię wszystko, by kolejny medal trafił do Gdańska, a nie do Olsztyna – deklaruje Grzyb.

Długie mecze przekładają się na fizyczną dyspozycję żółto-czarnych. Od 18 kwietnia Trefl rozegrał już pięć spotkań, w których siatkarze spędzili na boisku łącznie 23 sety. Eksperci zauważają, że w końcówkach meczów w zespole z Gdańska widać zmęczenie tą dawką starć o stawkę. Trudy sezonu najbardziej odczuwają odpowiedzialni za atak Damian Schulz i Mateusz Mika. Nie grałem we wszystkich tych partiach, więc odczuwam pewnie mniejsze zmęczenie niż choćby Damian czy Mateusz. Wszyscy jesteśmy jednak sportowcami i zdajemy sobie sprawę, że nasza praca to nie są tylko momenty, kiedy odbiera się medale. Trzeba wyjść na parkiet i prezentować dobrą formę również wtedy, kiedy jest naprawdę ciężko, kiedy coś boli. Tego oczekuję od siebie i kolegów. Nie ma teraz czasu na zastanawianie się, skąd mamy czerpać siłę. My, podobnie jak zespół z Olsztyna, charakteryzujemy się dużą wolą walki i wychodząc na boisko, nie myślimy o zmęczeniu. Czas na odpoczynek przyjdzie po sezonie – podkreśla Grzyb.

W serii o brązowy medal trudno wskazać faworyta. Miejsce na podium zajmie ta drużyna, która wygra dwa mecze. Rewanżowe spotkanie odbędzie się w sobotę o godz. 17:30 w Ergo Arenie, a jeśli po dwóch meczach będzie remis 1:1, to w tym samym miejscu rozegrane zostanie trzecie spotkanie, w niedzielę, o tej samej godzinie. Jakie mogą być klucze do rozstrzygnięcia tej rywalizacji na korzyść żółto-czarnych? – Indykpol AZS to dobrze poukładany zespół. Jego atakujący Jan Hadrava rozgrywa znakomity sezon, świetną dyspozycję w końcówce prezentuje Robbert Andringa, a Jakub Kochanowski na środku to już najwyższa półka nie tylko polska, ale i międzynarodowa. Swoich szans musimy szukać tam, gdzie w poprzednich meczach. Dobrze funkcjonować musi system blok-obrona. Trzeba szanować piłki na kontrach i wykorzystywać swoje sytuacje po piłkach, które uda nam się obronić. Punktowe bloki też oczywiście będą w cenie – analizuje środkowy Trefla.

Więcej w serwisie sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved