Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Wojciech Grzyb: Na mistrzostwa pojechała drużyna z dużym potencjałem

Wojciech Grzyb: Na mistrzostwa pojechała drużyna z dużym potencjałem

fot. Katarzyna Antczak

W finale mistrzostw świata ponownie zmierzyli się siatkarze Polski i Brazylii. Ponownie lepsi okazali się siatkarze znad Wisły, choć jeszcze w 2006 wyraźnie lepsi byli canarinhos. – Wspomnienia były pozytywne, pomimo tego, że finał przegraliśmy 0:3. I tak był to dla nas wielki sukces, bo Polska wróciła na podium dużej imprezy międzynarodowej, bodajże po 26 latach przerwy. Cieszę się, że mam mały udział w tym powrocie Polski do czołówki – mówił Wojciech Grzyb, członek kadry, która w 2006 roku zdobywała wicemistrzostwo świata.

W 2006 roku polska kadra powróciła do światowego topu i awansowała do finału mistrzostw świata. Wtedy jednak biało-czerwoni dość gładko ulegli Brazylii 0:3. – Wspomnienia były pozytywne, pomimo tego, że finał przegraliśmy 0:3. I tak był to dla nas wielki sukces, bo Polska wróciła na podium dużej imprezy międzynarodowej, bodajże po 26 latach przerwy. Cieszę się, że mam mały udział w tym powrocie Polski do czołówki. Od tamtej pory nasza reprezentacja regularnie się w niej pojawia – wspominał jeden z reprezentantów Polski, Wojciech Grzyb. Biało-czerwoni w tym sezonie nie byli faworytami do złota, podobnie zresztą jak i Brazylia. Pomimo tego obie drużyny walczyły o złoty medal. – Osłabiona Brazylia również nie była faworytem do finału. Nasza drużyna troszeczkę ewoluowała na tym turnieju. Na mistrzostwa pojechała drużyna z dużym potencjałem. To, że Michał Kubiak jest topem światowym, to każdy wiedział. Pokazał się wszystkim Artur Szapluk. Niesamowity turniej tego zawodnika. Bartek Kurek od kilku meczów prezentował najwyższą klasę światową. To jest duży komfort dla rozgrywającego, kiedy ma dwie-trzy strzelby, takie, które kończą mu większość piłek. Myślę, że to po części spowodowane jest taką wybuchową mieszanką – wyjaśnił doświadczony środkowy.



Teraz jednak czas już na PlusLigę, której rozgrywki startują za tydzień. – Od początku byli z nami Maciek, Marcin i Nikola. Ruben na turniej nie pojechał, ale reprezentacja Niemiec miała obóz i dołączył do nas trochę później. Nie było Andrei Anastasiego (prowadził na MŚ reprezentację Belgii – przyp. red.) i to był największy minus tych wszystkich przygotowań. Cieszę się bardzo, że już przyjechał i teraz na przyspieszonych obrotach zaczynamy wchodzić w ten ostatni etap przygotowań Oczywiście do tej pory staraliśmy się przygotować jak najlepiej, ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że Andrea jest jeden, niepodrabialny i pracę z nim ciężko jest powtórzyć w innym wymiarze – ocenił siatkarz Trefla Gdańsk, który znalazł również cechy wspólne Andrei Anastasiego i Vitala Heynena. – Myślę, że każdy poważny trener stawia na ciężką pracę. Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem Heynena. Prowadził przecież w PlusLidze drużynę z Bydgoszczy (w latach 2013-2015 – przyp.) i wrażenie robił na mnie dziwne, mówiąc delikatnie. To jednak nie przeszkadza mi w docenieniu jego wyników. Drużyny, które prowadzi, naprawdę zawsze osiągają wyniki zadowalające lub wyprzedzają oczekiwania. Mówiliśmy już, że nasza reprezentacja nie była w gronie faworytów mistrzostw, a Bartek Kurek nie miał pewnego miejsca jako pierwszy atakujący. A okazuje się, że Polska zdobywa mistrzostwo świata, a Bartek jest wiodącą postacią i zdobywa tytuł MVP turnieju. Doceniam więc, że założenia Heynena mają teraz potwierdzenie. To świadczy o tym, że jest bardzo dobrym trenerem – ocenił Grzyb.

W poprzednim sezonie Trefl Gdańsk sięgnął po Puchar Polski, a także brązowy medal PlusLigi. Teraz jednak gdańszczanom daleko do faworytów. – Najbardziej bym chciał, żeby moja drużyna walczyła w każdym meczu, żeby grała odpowiedzialnie i wykorzystywała nadarzające się okazje. Nawet najmocniejszym drużynom zdarzają się krótkie przestoje i chciałbym, żeby Trefl je wykorzystywał, bo wtedy można wygrywać nawet z najlepszymi. Będziemy się starali być w TOP 6 PlusLigi. Konkurencja jest jednak naprawdę mocna – przyznał Wojciech Grzyb i dodał: – Moim zdaniem Jastrzębski Węgiel i Skra Bełchatów wyglądają najmocniej. Zaraz za nimi jest Zaksa Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovia. Jest Stocznia Szczecin, która zbudowała bardzo mocną ekipę. Do tego jest wiele zespołów, które będą aspirowały, aby być w tej szóstce. To zapowiada naprawdę ciekawy sezon.

źródło: gdansk.naszemiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, mistrzostwa świata, PlusLiga, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved