Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Ferens: Drużyna jest bardzo dobrze poukładana

Wojciech Ferens: Drużyna jest bardzo dobrze poukładana

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Kiedy pojawiła się propozycja z Jastrzębia, z tyłu głowy zapaliła się lampka. Że w tym klubie będę grał o coś. To był ważny element, który skłonił mnie do podjęcia tej decyzji. W drużynie bardzo pozytywnie zaskoczył mnie poziom koncentracji i treningu. Jest na bardzo wysokim poziomie, dużo wyższym niż we Francji. Drużyna jest bardzo dobrze poukładana. Ma wielu zawodników, którzy dysponują rozmaitymi siatkarskimi umiejętnościami – mówi nowy nabytej Jastrzębskiego Węgla, Wojciech Ferens.

Dołączył pan do zespołu Jastrzębskiego Węgla w środku sezonu zasadniczego, w roli nominalnego trzeciego przyjmującego, choć „chrzest bojowy” nastąpił szybko, bo już w finale Pucharu Polski.



Wojciech Ferens: – Kiedy przyjeżdżałem do Jastrzębia-Zdroju, doskonale zdawałem sobie sprawę, że taka będzie moja rola w zespole. Jestem tu po to, aby pomóc drużynie. Finał Pucharu Polski przeciwko ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle na pewno nie był dla mnie łatwy. Wcześniej odbyłem dwa treningi z zespołem i zagrałem pół seta w Bielsku-Białej. Musiałem obyć się z atmosferą i z… piłką, bo w lidze francuskiej gra się Moltenem, a nie Mikasą. Dodatkowo waga meczu była spora, ale trzeba wejść na boisko, postawić wszystko na jedną kartę i dać z siebie maksa. Myślę, że to się udało, ale jednak finał przegraliśmy. Dlatego moje dobre wejście w tamten mecz trzeba w myślach odsunąć, bo pamięta się tylko zwycięzców. Dlatego trochę to boli. Gramy jednak dalej, bo mamy fajne cele przed sobą.

Jak to się stało, że znalazł się pan w Jastrzębskim Węglu?

 – Wszystko odbyło się błyskawicznie. Transfer dokonał się w tempie ekspresowym, w ciągu zaledwie czterech dni i za pomocą… dwóch telefonów. Pierwszy mówił o tym, że jest zainteresowanie, a drugi, żebym pakował swoje rzeczy i przyjeżdżał do Jastrzębia. W Jastrzębskim Węglu nie potrzebowałem zbyt długo się aklimatyzować. 80 procent zawodników znałem z poprzednich sezonów w PlusLidze. Mój klub z Francji „wyłożył” się na wyliczeniach i dopadły go problemy organizacyjne, które mogły przerodzić się w problemy natury finansowej. Odebrano nam trzy punkty i zostaliśmy bez szans na awans do play-off. Wiem, że mój transfer pomógł Cannes, więc dla wszystkich cała ta sytuacja była na swój sposób korzystna. To klub z tradycjami i zasługuje na to, aby grać na najwyższym poziomie. Tymczasem gdyby kłopoty się nawarstwiły, to mogłoby dojść do degradacji, bo przepisy w lidze francuskiej są bardzo restrykcyjne.

To znaczy?

– Najlepszym przykładem jest z utytułowana drużyna z Paryża. Przychody nie zgadzały się z rozchodami i nie było sentymentów. Zespół został zdegradowany, mimo że do samego końca walczył o utrzymanie. Władze ligi były jednak nieugięte. To pokazuje, że Francuzi aspirują do tego, aby być w pełni profesjonalni. Można z nich brać przykład. Kiedy ktoś się mnie pyta, czy liga francuska jest dobrym kierunkiem, mówię, że tak. W kwestiach organizacyjnych działają perfekcyjnie.

A jak jest pod względem sportowym?

– Na pewno nie ma takiego zaplecza medycznego czy taktycznego jak w PlusLidze. Miałem jednak świadomość, że tego może brakować, dlatego starałem się zadbać o to sam. Zwrócić uwagę np. na to, czy po treningu dobrze się rozciągam? Czy stosuję odpowiednią dietę? W Polsce mamy osoby, które mogą nam doradzić, pomóc. Tam to nie jest powszechne. Pod względem sportowym liga na pewno jest ciekawa. Trzeba trzymać koncentrację, bo pierwszy zespół może wygrać z ostatnim. Gdybym miał porównać siłę najmocniejszych drużyn Ligue A, to jest ona porównywalna z mocnym środkiem PlusLigi. Ciężko byłoby im walczyć u nas o miejsce na podium. Generalnie polecam ligę francuską. Byłem bardzo zadowolony, cieszyłem się z gry.

Przyszedł pan z drużyny z problemami do zespołu, który zamierza walczyć o najwyższe cele w PlusLidze. To musiało mieć wpływ na pańską decyzję.

– Kiedy pojawiła się propozycja z Jastrzębia, z tyłu głowy zapaliła się lampka, że w tym klubie będę grał o coś. To był ważny element, który skłonił mnie do podjęcia tej decyzji. W drużynie bardzo pozytywnie zaskoczył mnie poziom koncentracji i treningu. Jest na bardzo wysokim poziomie, dużo wyższym niż we Francji. Drużyna jest bardzo dobrze poukładana. Ma wielu zawodników, którzy dysponują rozmaitymi siatkarskimi umiejętnościami, jak choćby Julien Lyneel czy Lukas Kampa. To zawodnicy ograni i dobrze wyszkoleni technicznie. Każdy ma fajnie określoną swoją rolę i wypełnia ją w stu procentach. Trzeba poprzeć to ciężką pracą, którą trener Santilli na pewno bardzo lubi. Wierzę głęboko, że cele, które zostały przed nami postawione, zostaną osiągnięte. Ten zespół ma na to papiery i mnóstwo pozytywnej energii. Atmosfera w szatni jest rewelacyjna. Każdy wie, kiedy jest czas na koncentracje i rozluźnienie. Potrafimy żartować, ale jak trenujemy, to każdy jest skupiony na na maksa.

Rozmawiał Jakub Kubielas – cały wywiad w serwisie sportdziennik.pl

źródło: sportdziennik.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved