Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Wojciech Drzyzga: Dla CEV i FIVB jesteśmy wymarzonym kandydatem

Wojciech Drzyzga: Dla CEV i FIVB jesteśmy wymarzonym kandydatem

fot. Klaudia Piwowarczyk

Niedawno pojawiły się informacje, jakoby włodarze Europejskiej Konfederacji Siatkówki chcieliby, ażeby nadchodzące mistrzostwa Europy odbyły się w Polsce. Na razie sytuacja jest mocno rozwojowa, lecz niewykluczone, że nasz kraj ponownie zorganizuje u siebie dużą imprezę siatkarską. Zdaniem Wojciecha Drzyzgi takie informacje nie są niczym zaskakującym, gdyż Polacy udowodnili, iż potrafią oni dobrze przeprowadzić międzynarodowe zmagania. – Jesteśmy poważnym partnerem do organizacji największych imprez. Już wszystkie z nich przerabialiśmy i za każdym razem się sprawdziliśmy – stwierdził komentator Polsatu Sport.

 



Sara Kalisz: Czy FIVB i CEV mają lepszego partnera do organizacji turniejów mistrzowskich? Czy są w stanie zorganizować dobrze mistrzostwa bez naszej pomocy?

Wojciech DrzyzgaMogą sprawdzić. Jesteśmy poważnym partnerem do organizacji największych imprez. Już wszystkie z nich przerabialiśmy i za każdym razem się sprawdziliśmy. FIVB i CEV chcą wykorzystać nasz potencjał. W Polsce siatkówka wybija się na bardzo wysoki poziom zainteresowania. Bardzo dobrze, że w parze z tym idą możliwości organizacyjne. Hale mamy rewelacyjne i trzeba je wykorzystywać, bowiem mogą być one bardzo dobrym źródłem dochodu dla Polskiego Związku Piłki Siatkowej. To jest wielki biznes.

Chciałbym, byśmy byli partnerem światowych władz. Życzyłbym sobie, byśmy nawet stali się kimś więcej, by mieć realny wpływ na regulacje. Nie zmienia to faktu, że dzięki imprezom polski kibic widzi, jak można się bawić przy siatkówce. Nie mamy się czego wstydzić – możemy się tylko chwalić.

Jakiś czas temu rozmawialiśmy na ten temat. Powiedział pan, że choć jesteśmy siatkarskim volleylandem, to jednocześnie CEV i FIVB traktuje nas jak dojną krowę. Nadal tak jest?

Nie mam dostępu do wiedzy związanej z finansami. W pierwszych latach gry Polski w Lidze Światowej odnosiłem jednak wrażenie, że przyjezdni bardzo od nas wymagali, a my stawaliśmy na rzęsach, by sprostać wszystkim regulacjom. Kosztowało to wiele wysiłku i sporo pieniędzy. Wypełnialiśmy sumiennie swoje zadania, podczas gdy wszystkie inne imprezy za granicą były organizowane zdecydowanie gorzej i nikt z rządzących się tym nie przejmował. U nas z kolei zawsze widziało się komisarzy lub sekretarzy FIVB grożących palcem. Trochę mnie to irytowało. Dopiero później zrozumiałem, że jeśli nie mamy polskich przedstawicieli na najwyższych szczeblach, to stajemy się miejscem, które się trochę wykorzystuje. Nie zmienia to faktu, że musieliśmy zapłacić frycowe naszych debiutów, lecz od pewnego momentu traktowani jesteśmy jak równy partner.

Na imprezach mistrzowskich można zarobić i powinno się to robić. Nie wstydziłbym się też o tym mówić. Szkoda, że nie podaje się procentowego przychodu z danego turnieju, a jedynie budżet, który był na niego zapewniony. Zamiast tego niekiedy do głosu dochodzą informacje, że bez sponsorów Związek nie udźwignąłby organizacji danej imprezy. Wydaje mi się też, że o każdej porze dnia i nocy jesteśmy w stanie zostać gospodarzem turnieju i powierzone nam obowiązki wykonywać bardzo dobrze. Dla CEV i FIVB jesteśmy więc wymarzonym kandydatem.

Nauczeni jesteśmy jednak doświadczeniem, że rozrastająca się formuła mistrzostw Europy spowodowała, że hale świeciły pustkami podczas meczów słabszych zespołów. To nie potęguje ryzyka finansowego?

Jeśli jest się jednym z 4 organizatorów i ma się zapewnienie, że rodzima reprezentacja zagra w swoim kraju, to jedyne ryzyko leży w tym, do którego momentu dojdzie kadra. Nasze dziewczyny w tym roku przetrwały cały turniej w Polsce. Wypełniły hale w bardzo dużym procencie – ryzyko było więc minimalne. Jeżeli chodzi o złotych medalistów siatkarskiego mundialu, to musiałaby się przytrafić katastrofa sportowa, by mistrzostwa Europy nie były rentowne.

Taka katastrofa przydarzyła się dwa lata temu, kiedy odpadliśmy z ME w barażach ze Słowenią.

No tak. Ryzyko zawsze istnieje. Dlatego właśnie role sponsora i miast są tak istotne. Strat finansowych doszukiwałbym się bardziej w imprezach młodzieżowych czy siatkówki plażowej, gdzie wyniki bywają różne. Co do samej organizacji, to zjechaliśmy już razem kilka imprez siatkarskich. Jedliśmy suche kanapeczki i piliśmy zimną kawę we Włoszech, prawda? To nie przystoi. U nas nigdy tak nie było.

Cała rozmowa na sport.pl.
Rozmawiała Sara Kalisz.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved