Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Włochy M: Derby autostradowe dla Modeny, Perugia wygrywa bez Heynena

Włochy M: Derby autostradowe dla Modeny, Perugia wygrywa bez Heynena

fot. legavolley.it

Ostatnia kolejka włoskiej SuperLigi przed finałami CoppaItalia obfitowała w ciekawe pojedynki. Najważniejszym z nich było derby A22, zwane również derbami autostradowymi pomiędzy Trentino a Modeną. Lepszy okazał się w nich zespół Bartosza Bednorza przerywając niemoc na terenie rywala, która trwała od 2016 roku. Sir Safety Conad Perugia odniosła 21 wygraną z rzędu i pokazała, że nie potrzebuje Vitala Heynena, żeby wygrywać.

Vital Heynen w spotkaniu poprzedniej kolejki z Gas Sales Piacenza został ukarany czwartą żółtą kartką w sezonie, co skutkuje zawieszeniem na jedno spotkanie. Istnieje możliwość zamiany zawieszenia na karę finansową w wysokości 3100 euro, ale można tak zrobić tylko raz w sezonie, więc zespół z Umbrii zadecydował, że zachowa tą możliwość na ważniejszy moment. Na ławce w Pala de Andre w roli pierwszego szkoleniowca zasiadł więc Carmine Fontana, wieloletni drugi trener w klubie. Consar Ravenna jest młodziutkim zespołem, który zwłaszcza we własnej hali nie raz sprawiał kłopoty innym drużynom. Także i tym razem podopieczni Marco Bonitty postawili przeciwnikom trudne warunki, a swój udział miał w tym zwłaszcza duet skrzydłowych – Sharone Vernon Evans i Daniele Lavia. Ostatecznie jednak doświadczenie bardziej utytułowanej drużyny okazało się bezcenne i to Perugia triumfowała wygrywając 3:1. Po pauzie spowodowanej drobnymi kłopotami zdrowotnymi do gry powrócił Aleksandar Atanasijević, którego pięć punktów z rzędu zdobytych w trakcie czwartego seta wyratowało Sir ze sporych kłopotów. – Wiedzieliśmy od początku, że zmierzymy się z silną drużyną, bo także Lube miało tu kłopoty. Tak więc tym bardziej cieszy mnie wygrana za trzy punkty, ponieważ do końca rundy zasadniczej zostało tylko kilka meczów i każdy punkt się liczy. Chciałbym pogratulować Ravennie naprawdę walecznej postawy – mówił serbski atakujacy w rozmowie z klubową telewizją.



Spotkanie pomiędzy Trentino, a Modeną we Włoszech nazywane jest derbami autostradowymi, lub derby A22 ze względu na to, że właśnie ta autostrada Modena – Brennero łączy oba miasta. Zespoły spotkały się na parkiecie po raz 74 i podopieczni Andrei Gianiego w końcu przerwali złą passę trwającą od 2016 roku, kiedy to po raz ostatni udało im się wygrać na terenie rywala. Podopieczni Angelo Lorenzettiego niestety przystępowali do meczu w ograniczonym składzie, bo Urosowi Kovaceviciowi odnowiła się kontuzja pleców. Serbski przyjmujacy, który jest bardzo ważną postacią drużyny z Trydentu przed spotkaniem odbył tylko dwie pełne jednostki treningowe i sztab uznał, że lepiej oszczędzać jego zdrowie przed walką o puchar Włoch. – Walczyliśmy do ostatniej chwili i mieliśmy nieco mniej problemów w przyjęciu niż z Lube, ale oni i tak wywarli na nas sporą presję w polu zagrywki. Na szczęście udało nam się uniknąć utraty punktów seriami. Szkoda nam najbardziej końcówki czwartego seta – przyznał libero, Jenia Grebennikov.

Zagrywki Bartosza Bednorza pod koniec czwartej partii okazały się jednym z czynników decydujących o tym, że udało się uniknąć tie-breaka. Leo Shoes Modena tym samym zanotowała 10 wygraną z rzędu i jeszcze w 2020 roku nie zaznała smaku porażki. – Uśmiecham się, chociaż to raczej zmęczony uśmiech tego, kto dał z siebie na boisku wszystko nawet kiedy sprawy nie układały się najlepiej. Znów różnicę zrobiła siła drużyny. Benji (Bartosz Bednorz – przyp.aut) wrócił pod koniec czwartego seta i posłał kilka zagrywek, bez których nie wiem, czy nie skończyło by się na tie-breaku – mówił środkowy, Maxwell Holt.  Obok Amerykanina z przymusu na środku siatki zagrał po raz kolejny prezentując się bardzo dobrze Elia Bossi. Przeziębienie rozłożyło Daniele Mazzone, który zwykle pojawia się w pierwszej szóstce. Jego nieobecności nie dało się odczuć, bo Bossi dał popis na siatce zwłaszcza w pierwszym secie, to on był odpowiedzialny za 4 punkty blokiem z 10 zanotowanych przez zespół na przestrzeni całego meczu.

Bardzo istotną wygraną, w perspektywie awansu do fazy play-off, zanotowała Vero Volley Monza Bartosza Kurka. Podopieczni Fabio Soliego mierzyli się z prowadzoną przez Radostina Stojczewa Calzedonią Verona. Przez pierwsze dwa sety znakomicie układała się gra gospodarzy , a na przestrrzeni całego meczu na parkiecie błyszczał Bartosz Kurek, swoje dokładał także przyjmujący Yacine Louati. Monza musiała jednak zawalczyć o swoje i wygrała dopiero po tie-breaku. – Cieszy mnie ta wygrana, bo cały czas potrzebujemy wygranych, żeby zakwalifikować się do fazy play-off. Werona postawiła nam naprawdę trudne warunki w trzecim i czwartym secie, a nasz poziom spadł. Musimy to wyrównać przed końcem sezonu i właśnie to, by nie tracić jakości na przestrzeni spotkania stawiamy sobie za cel – mówił francuski skrzydłowy.  Zespołowi z regionu Veneto do sprawienia niespodzianki zabrakło skuteczności w ataku przyjmujących, bo Stephen Boyer zamienił na punkt 27 z 45 posłanych do niego piłek kończąc mecz z 60% skutecznością w ataku. Zabrakło mu jednak wsparcia ze strony duetu – Muagututtia, Asparuchow. Bartłomiej Kluth pojawiał się na boisku, ale nie dostał w ataku żadnej piłki do skończenia.

Cucine Lube Civitanova Mateusza Bieńka podejmowało na swoim parkiecie Tonno Calippo Calabria Vibo Valentię. Największym plusem płynącym z tego spotkania jest powrót na parkiet Yoandry’ego Leala. Reprezentant Brazylii pauzował w ostatnim okresie ze względu na kontuzję pleców, ale udowodnił że jest już gotowy by pomóc swojemu zespołowi w walce o CoppaItalia. Mateusz Bieniek nie pojawił się na parkiecie, a Lube wygrało mecz 3:0.

Ciekawie zrobiło się także w walce o kwalifikację do fazy play-off. Weronie może pomóc punkt wywalczony w PalaCandy, bo tracą oni do będącej na ósmym miejscu w tabeli Monzy tylko punkt. Dość niespodziewanie 0:3 przegrała Kioene Padova, która mierzyła się na wyjeździe z Top Volley Cisterną. Punkty zdobyte w tym starciu mogą się okazać bezcenne dla podobiecznych Lorenzo Tubertinego w walce o utrzymanie. Rynek transferowy ruszył już w pełni, co da się odczuć także w Polsce. Dużo zaczęło się mówić o transferze Nimira Abdel-Aziza, który znów zanotował bardzo dobry mecz znacznie przyczyniajac się do wygranej Milano z Sorą 3:1, do Japonii. Holenderski atakujący w pomeczowych rozmowach tak skomentował sprawę. – Nie mam pojęcia skąd pojawiła się plotka o moim transferze do Japonii, bo w żadnym stopniu nie jest ona prawdziwa. No i to w sumie tyle. Jeśli ktoś pisze, Nimir odchodzi z Mediolanu, bo podpisał kontrakt w Japonii, to chyba ma na to jakieś dowody. Nie ma ich, wiec to jakieś pierdoły – powiedział.

Do końca rundy zasadniczej we Włoszech, która premiowana jest awansem do Ligi Mistrzów, zostało jeszcze 5 kolejek. Wszystko może się jeszcze pozmieniać, ponieważ zespoły z pierwszych trzech miejsc dzieli dystans tylko 2 punktów. Zanim walka nabierze rumieńców czekają nas starcia o drugie możliwe do wygrania w tym sezonie trofeum. Final Four Coppa Italia w tym roku odbywa się w dniach 22-23 lutego w UniPol Arenie zlokalizowanej w Casalecchio di Reno niedaleko Bolonii. Pierwszy półfinał w którym zmierzą sie Cucine Lube Civitanova z Itasem Trentino zaplanowany jest w sobotę o godzinie 16. Początek drugiego meczu w którym zmierzą się Sir Safety Conad Perugia i Leo Shoes Modena zaplanowany jest na 18:30. Finał zaplanowany jest na niedzielę na godzinę 18.

Zobacz również:
Wyniki i tabela włoskiej Serie A siatkarzy

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved