Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Witold Roman: Markin musi ponieść konsekwencje

Witold Roman: Markin musi ponieść konsekwencje

fot. Arkadiusz Buczyński

Nie milkną echa afery dopingowej z udziałem reprezentanta Rosji, Aleksandra Markina. Chociaż decyzja odnośnie zawodnika zostanie podjęta dopiero w kwietniu, już teraz wszyscy zastanawiają się, czy FIVB zdecyduje się na odważny krok i pozbawi całą reprezentację Rosji wywalczonej w styczniu w berlińskim turnieju kwalifikacji olimpijskiej. – Ci, którzy mimo wszystko zdecydują się na jakieś środki niedozwolone, muszą wziąć pod uwagę, że może ucierpieć na tym cała drużyna. Chociaż to byłoby pewną niesprawiedliwością, bo na sukces nie pracuje tylko jeden zawodnik. Jednak przepisy obowiązują wszystkich i trzeba będzie się im poddać – przyznał były siatkarz i trener, Witold Roman.

Sprawa Aleksandra Markina, w którego organizmie niedozwolony specyfik został wykryty właśnie podczas turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich, zostanie rozpatrzona przez FIVB 19 kwietnia w Lozannie. Konsekwencje mogą okazać się bolesne, bowiem Sborna może utracić olimpijską przepustkę na rzecz Francuzów, a sama będzie musiała zawalczyć o nią jeszcze raz podczas turnieju interkontynentalnego w Tokio. Jednak jak przyznaje Piotr Dębowski, dziennikarz TVP Sport, światowa federacja już raz zastosowała taryfę ulgową w stosunku do obecnych mistrzów olimpijskich. – FIVB głosi hasło „Play Clean”, czyli gramy czysto. Jeśli będzie kierować się tą maksymą, to powinna ukarać zawodnika albo zespół. Jednak z drugiej strony w Lidze Światowej w 2015 roku Rosjanie wygrali tylko jedno z dwunastu spotkań i właściwie powinni być zdegradowani do II dywizji. FIVB zmieniło przepisy, powiększyło liczbę zespołów z ośmiu do dwunastu i Rosjanie w Lidze Światowej w 2016 i tak zagrają w I dywizji – stwierdził Dębiński.

Dębiński zwraca także uwagę na fakt, że w tej kwestii mogą zwyciężyć pozasportowe aspekty. – Sport, siatkówka to także biznes, co działacze FIVB wielokrotnie to podkreślali. Tym również się kierują, kiedy podejmują decyzje odnoszące się wykluczenia zawodnika czy jakiejś drużyny z rozgrywek. Od 1 stycznia tego roku obowiązują nowe zasady i za doping może być ukarany zarówno gracz, jak i cała drużyna, ale wszystko zależy też od okoliczności. Od tego, jak zawiniony będzie się tłumaczyć i czy to przewinienie miało poważny charakter, czy może incydentalny – powiedział dziennikarz.



Były siatkarz i trener, a obecnie działacz PZPS-u Witold Roman, studzi nieco emocje i mówi, że najpierw należy poczekać na ostateczne wyniki analizy próbki B Markina, a także decydujące rozstrzygnięcie FIVB. – Myślę, że każdy, kto dopuszcza się „szachrajstwa” i sięga po środki niedozwolone, musi liczyć się z konsekwencjami. Mimo wszystko poczekałbym na próbkę B, chociaż doświadczenie uczy tego, że gdy próbka A dała pozytywny wynik, to praktycznie nigdy próbka B nikogo nie oczyszcza. FIVB stanie w obliczu bardzo ważnego pytania, co z tym fantem zrobić. Wtedy trzeba będzie zdecydować, jak zweryfikować turniej w Berlinie. Czy zmieni się faktyczna kolejność i jak to wpłynie na rozgrywki interkontynentalne w Tokio. Jednak nad tym będziemy zastanawiać się dopiero wtedy, gdy już na pewno będziemy wiedzieli, że Markin jest winny oraz jaką ostateczną decyzję podjęła światowa federacja – uznał były menadżer reprezentacji Polski.

Czy FIVB nie będzie obawiało się konsekwencji, jakie może za sobą pociągnąć zastosowanie nowych przepisów dotyczących dyskwalifikacji całej drużyny za używanie dopingu przez jednego gracza? – Oczywiście nie będzie to łatwa decyzja, bo mówimy o mistrzu olimpijskim. Drużynie, która pokazała, że znowu będzie liczyć się w walce o medal na igrzyskach w Rio de Janeiro. Wszyscy na świecie dążą w kierunku tego, aby coraz dokładniej badać zawodników. Ci, którzy mimo wszystko zdecydują się na jakieś środki niedozwolone, muszą wziąć pod uwagę, że może ucierpieć na tym cała drużyna. Chociaż to byłoby pewną niesprawiedliwością, bo na sukces nie pracuje tylko jeden zawodnik. Jednak przepisy obowiązują wszystkich i trzeba będzie się im poddać – zauważył Roman.

Z uwagi na to, że stosowany przez Markina i innych rosyjskich sportowców lek Meldonium dopiero od tego roku jest na liście substancji zakazanych, może teraz wystąpić „wysyp” sportowców na dopingu. – Rzeczywiście tak może być. Medycyna zawsze wyprzedzała tych, którzy gonią ludzi próbujących się wspomagać w zabroniony sposób. Jedni i drudzy są światowej sławy specjalistami. Sportowcy i ich sztaby starają się obejść przepisy i nie zostać złapanym, natomiast działacze sięgają coraz głębiej, aby mieć to sito jeszcze gęstsze. Ten wyścig będzie trwał wiecznie – przyznał były reprezentant Polski.

Pojawia się także kwestia tego, w jaki sposób lek na serce może zwiększać wydolność osób grających w siatkówkę. – Zawsze myśleliśmy, że siatkarze i siatkarki są wolni od tego, ponieważ leki dopingujące, które zwiększały wytrzymałość, to obniżały koncentrację albo spowalniały. W sporcie tak różnorodnym, jak siatkówka, trudno było dobrać jeden środek, który mógł pomóc w grze na wielu płaszczyznach, aby skorzystać na jednym aspekcie, nie tracąc nic z poprzedniego i w efekcie dać dopingowe rezultaty. Mam nadzieję i głęboko w to wierzę, że siatkówka jako dyscyplina jest rzadko nawiedzana przez tego typu próby. Chociaż patrząc na Rosjan, wydaje się, że nakładana na nich presja wyniku może przyczyniać się do tego, że chcą jakoś pomóc swoim organizmom – zakończył Roman.

źródło: inf. własna, sport.tvp.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved