Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Witold Chwastyniak: Jakieś fatum wisi nad naszym zespołem

Witold Chwastyniak: Jakieś fatum wisi nad naszym zespołem

fot. KPS Siedlce

W piątek w Siedlcach rozegrany zostanie trzeci mecz fazy play-off między miejscowym KPS-em a Lechią Tomaszów Mazowiecki. Siedlczanie w tym pojedynku wystąpią w bardzo okrojonym składzie, jednak mimo przeciwności zapowiadają walkę. – Lechia może zagrać teraz na większym luzie, bo prowadzi już 2:0. My jednak mamy przewagę parkietu i jeśli zaskoczy nam zagrywka i zagramy mądrze w ataku, to mamy dużą szansę sprawić niespodziankę – stwierdził Witold Chwastyniak.

Od początku rozgrywek kontuzje prześladują KPS. Pamięta pan drugi tak pechowy sezon?



Witold Chwastyniak: Nie pamiętam. Jakieś fatum wisi nad naszym zespołem. Zaczęło się od poważnego urazu Damiana Dobosza, który wypadł z gry na kilka miesięcy.

W Tomaszowie Mazowieckim mieliście tylko jednego środkowego do gry.

– Tutaj każda sprawa jest inna. Janusz Gałązka od dłuższego czasu borykał się z kontuzją barku. Wspólnie podjęliśmy decyzję, aby już teraz przeszedł zabieg, aby mógł od początku nowego sezonu wrócić do gry. Rehabilitacja po takim zabiegu trwa 3-4 miesiące. Roman Oroń z kolei wykluczył się z gry z własnej winy, gdyż został pobity. Na chwilę obecną nie może uprawiać sportu. Radek Sterna natomiast zachorował. Miał bardzo wysoką gorączkę plus zapalenie zatok. Nie było szans, aby pojechał z nami do Tomasza Mazowieckiego.

Zdecydowaliśmy się na grę na trzech przyjmujących, gdzie rolę środkowego pełnił Damian Dobosz. Powiem szczerze, że nie wyglądało to źle. Pamiętajmy, że graliśmy z liderem rozgrywek i mocno mu się postawiliśmy. Byliśmy w sobotę blisko wygrania trzeciego seta. W niedzielę przeciwnik już nas trochę rozszyfrował, dlatego przegraliśmy 0:3. Na pewno jednak nie poddaliśmy się bez walki. Teraz wracamy na nasz teren, mamy do dyspozycji Radka Sternę. Zabraknie jednak libero Mateusza Januszewskiego, gdyż urodził mu się syn i na kilka dni wyjechał do domu. Wiadomo, że są sprawy ważne i ważniejsze. Jesteśmy w 9-osobowym składzie i będziemy walczyć.

Mimo wielu pechowych okoliczności, pierwszy mecz z Lechią mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Niewiele brakowało, aby KPS wygrał trzeciego seta i poważnie zagroził gospodarzom.

– Lechia od dłuższego czasu gra z Krzysztofem Pigłowskim na rozegraniu. W końcówce trzeciego seta na boisko wszedł jednak doświadczony Bartłomiej Neroj, który uspokoił ich grę. Gdyby nie ta zmiana, mogłoby być zupełnie inaczej. Zabrakło nam trochę luzu w grze i nie udało się dowieźć prowadzenia do końca. Mam nadzieję, że na własnym parkiecie udowodnimy, że jesteśmy w stanie z nimi wygrać.

Czy w tym 9-osobowym składzie kibice mają prawo oczekiwać zwycięstwa choćby w jednym spotkaniu?

– Jesteśmy dobrej myśli. Zapraszamy wszystkich kibiców, zapewniam, że damy z siebie wszystko. Mam nadzieję, że będzie to dobre widowisko, podobnie jak dwa pierwsze mecze w Tomaszowie Mazowieckim. Lechia może zagrać teraz na większym luzie, bo prowadzi już 2:0. My jednak mamy przewagę parkietu i jeśli zaskoczy nam zagrywka i zagramy mądrze w ataku, to mamy dużą szansę sprawić niespodziankę.

Jeżeli KPS odpadnie w piątek w pierwszej rundzie play-off i zagra o miejsca 5-8, to biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, sezon 2018-19 będzie można uznać za udany?

– Na początku sezonu apetyty mieliśmy trochę większe. Chcieliśmy powalczyć nawet o medale, jednak cały czas borykaliśmy się z problemami. Najpierw kontuzja Damiana Dobosza, potem brak transferu doświadczonego atakującego. Mieliśmy dwóch młodych zawodników na tej pozycji, na dodatek Daniel Grzymała od grudnia pauzował z powodu kontuzji. Teraz dopiero wraca do treningów, jednak nie będzie rozpatrywany do gry. Bartek Kowalczyk ze swojej roli wywiązywał się raz lepiej raz gorzej. Jest to dla niego dopiero pierwszy sezon na zapleczu PlusLigi. W trakcie rundy zasadniczej kilka meczów opuścił także Patryk Łaba.

Powiem szczerze, że tylko 3 lub 4 razy miałem pełny skład na treningu. Przeważnie było 11, 10 lub 9 zawodników. Nie było możliwości przeprowadzenia typowego siatkarskiego treningu. Zawsze były jakieś przeciwności losu, dlatego patrząc obiektywnie, to pierwsza ósemka jest dla nas dużym osiągnięciem. Chwała zawodnikom za to, że zdołali zrealizować cel. Pokazali charakter w ostatnim meczu rundy zasadniczej w Jaworznie. Jestem pewien, że gdybyśmy grali w pełnym składzie, to do play-off awansowalibyśmy z wyższego miejsca. Zabrakło nam szczęścia. To nie były kontuzje, które wynikały z przeciążeń treningowych.

Rozmawiał Jakub Artych, SportSiedlce.pl.

źródło: sportsiedlce.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved