Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > William Priddy: Czas działa na moją korzyść

William Priddy: Czas działa na moją korzyść

fot. Katarzyna Antczak

W drugim wczorajszym półfinale tegorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów Luba Banca Civitanova musiała uznać wyższość aktualnych mistrzów Włoch – Trentino Volley. – Uważam, że przegraliśmy, bo za bardzo zależało nam na końcowym zwycięstwie w Champions League – powiedział po spotkaniu doświadczony amerykański przyjmujący.

Pierwsze pytanie, które samo się nasuwa, brzmi – czy odnalazłeś siatkarski kamień filozoficzny?

William Priddy: Niestety nie, chociaż bardzo bym chciał. (śmiech) Nie staję się coraz młodszy ani na pewno nie będę grał zawsze w siatkówkę. W momencie kiedy profesjonalnie uprawiasz sport, w tym siatkówkę – czasami zdarza się, że łapiesz ciężką kontuzję. Kiedy masz pecha, łapiesz ich kilka. To jest właśnie ten moment, kiedy musisz zadać sobie pytanie, czy chcesz walczyć o powrót na boisko, czy porzucić to wszystko i skupić się na czym innym. Ja byłem w takiej sytuacji i wybrałem siatkówkę, która jest całym moim życiem. Mimo tego, że czas płynie nieubłaganie, a ja nieuchronnie zbliżam się do czterdziestych urodzin, to uważam, że mam światowej siatkówce jeszcze bardzo wiele do zaoferowania. Dlatego dopóki będę uważał, że jestem w stanie pomóc swojej drużynie, to będę czynnym siatkarzem.

Czy zawodnik z takim bagażem jak twój jeszcze może się rozwinąć?



– Oczywiście, że tak. W dniu, w którym dojdę do wniosku, że jestem doskonały w jakimkolwiek elemencie – zakończę siatkarską karierę, gdyż ta zabawa po prostu straci sens. Uważam, że mam jeszcze bardzo wiele do poprawy i co najmniej kilka trofeów do zdobycia.

Klub, którego barwy obecnie reprezentujesz, czyli Luba Banca Civitanova, uchodzi za bardzo doświadczoną drużynę. Jak ty personalnie odbierasz pojedynki np. z rozgrywającym Trentino Volley – Giannellim, który mógłby – technicznie rzecz ujmując – być twoim synem?

– Wszyscy dziennikarze bardzo lubią wypominać nam wiek. Uważam, że nie ma on znaczenia do momentu, gdy dobrze prezentujesz się na boisku i wiele możesz dać drużynie, dla której grasz. Faktycznie drużyna mistrza Włoch ma o wiele młodszą drużynę niż nasza, ale jak pokazał wynik – czasami młodzieńcza finezja bierze górę nad wyrachowaniem w grze wynikającym z nabytego doświadczenia. W dniu wczorajszym przegraliśmy, bo za bardzo chcieliśmy wygrać zarówno ten konkretny mecz, jak i całe rozgrywki. Popełniliśmy również ogromną ilość błędów własnych. Ja ze swojej strony również za bardzo nie pomogłem swojej drużynie, chociaż starałem się jak mogłem. W niedzielę też jest dzień, wzejdzie to samo słońce jak każdego dnia i dostaniemy kolejną okazję do odbudowania zarówno siebie, jak i wyniku naszej drużyny w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przegraliśmy walkę o finał, ale walka o trzecie miejsce jest jak najbardziej w naszym zasięgu.

Zarówno wielu czynnych zawodników, jak i siatkarskich ekspertów jesteś uważany za swojego rodzaju żyjącą lub co bardziej trafne grającą legendę światowej siatkówki. Grałeś zarówno w lidze tureckiej, włoskiej, jak i rosyjskiej. Która ze wspomnianych lig w twoim odczuciu jest najsilniejsza?

– Siatkówka w Europie stoi na tak wysokim poziomie, że ciężko jest jednoznacznie wskazać tę najsilniejszą ligę. Myślę, że to się ciągle zmienia. Wystarczy spojrzeć tylko na coroczne transfery pomiędzy wspomnianymi ligami. Gdybym miał pokusić się jednak o konkretną ocenę – myślę, że najsilniejszą na ten moment jest liga rosyjska. Wystarczy spojrzeć chociażby na ekipę Zenitu Kazań, która jest absolutnym dominatorem na arenie międzynarodowej.

Myślę, że nie przez przypadek wymieniłeś nazwę mistrza Rosji.

– Zgadza się. Zenit to ekipa bardzo bliska mojemu sercu, gdyż w jej barwach odnosiłem bardzo wiele sukcesów. Wygrałem między innymi rozgrywki Ligi Mistrzów. Miałem wielką nadzieję spotkać się ze starymi kolegami w finale tegorocznej edycji, ale niestety nie będzie mi to dane.

Jakie są zatem twoje najbliższe cele?

– Wygrać brązowy medal w Lidze Mistrzów i odwrócić status rywalizacji w fazie play-off w lidze włoskiej. Później skupię swoje myśli na drużynie narodowej, której nadal jestem częścią.

Gra w jednym klubie z reprezentacyjnym rozgrywającym na pewno bardzo ci pomaga.

Oczywiście, że tak. Micah jest świetnym zawodnikiem pomimo młodego wieku i stosunkowo niewielkiego doświadczenia. W trudnych momentach zawsze zachowuje chłodną głowę i stara się znaleźć się najlepsze rozwiązanie nawet najtrudniejszej sytuacji. Ma wielkie możliwości, świetny charakter i wydaje mi się, że wielka kariera stoi przed nim otworem.

Wielu ekspertów twierdzi, że to jest talent na miarę Lloya Balla.

Na pewno jest w stanie grać na jego poziomie, a przy obecnym poziomie siatkówki być może jest w stanie być nawet lepszym zawodnikiem. Na wszystko potrzeba czasu. Ja jednak uważam, że to materiał na fantastycznego zawodnika.

W rzeszowskiej ekipie występuje dwóch amerykańskich zawodników. Czy kiedykolwiek rozmawiałeś z nimi na temat polskiej ligi?

– Nie tylko z nimi, ale również z moim dobrym kolegą Paulem Lotmanem. Osobiście uwielbiam grać w Polsce i nie mogę doczekać się meczów Ligi Światowej w krakowskiej hali. Atmosfera jest fantastyczna, kibice niesamowici – nic tylko grać i dawać im powody do uśmiechu.

Może zatem jeszcze nie jest za późno, by spróbować sił w polskiej lidze?

– Wszystko jest możliwe. Jestem otwarty na wszelkie możliwości, a mam zamiar pograć jeszcze – o ile zdrowie pozwoli – ładnych kilka lat. Polska jest świetnym krajem do grania w siatkówkę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved